<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323</id><updated>2011-12-19T05:42:32.670-08:00</updated><category term='ę bardzo'/><category term='ma'/><title type='text'>BlogOlek</title><subtitle type='html'>O SPRZEDAŻY, MOTYWACJI, ŻYCIU I INNYCH SPRAWACH CODZIENNOŚCI.</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>66</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-8719716607823576158</id><published>2011-12-19T04:20:00.000-08:00</published><updated>2011-12-19T05:42:32.678-08:00</updated><title type='text'>Jak reklamacja wspiera sprzedaż.</title><content type='html'>Mawiają, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja mawiam, że najsilniejsze relacje z klientem zbudujemy właściwie angażując się w proces reklamacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spotkanie z klientem, który wcześniej nam zaufał i kupił, a teraz znalazł się w biedzie i zakłopotaniu, jest wg mojego uznania punktem krytycznym w procesie budowania długoterminowych relacji. W końcu nie jest sztuką sprzedać, a sprawić, aby klient do nas wrócił. Sztuką jest sprawić, aby klient poszedł za Tobą, nawet jeśli dzisiaj sprzedajesz w innym miejscu, bądź coś zupełnie innego. Sztuką jest, aby klient widział w Tobie partnera, który rozumie jego potrzeby naprawdę, a nie tylko na potrzeby pierwszej prezentacji handlowej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Reklamacja jest tą właśnie okolicznością, która dobrze rozegrana, zaowocuje zdobyciem (paradoksalnie) wiernego i spokojnego klienta. Zawsze przecież może zdarzyć się, że coś co sprzedajesz przestanie działać, okaże się niewpasowane bądź niekompletne. Ot życie :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie zawsze jednak zdarza się, że zakłopotany klient i powiedzmy to szczerze - mocno rozczarowany nieudanym zakupem - spotyka się ze zrozumieniem i wsparciem ze strony pracownika działu reklamacji. Przecież w typowej, zorientowanej na target sprzedaży, chodzi o sprzedawanie, a nie oddawanie kasy, kolejnego produktu w cenie jednego (co z tego, że zepsutego), a już na pewno nie na przyznawaniu się do tego, że mój produkt okazał się bublem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cała tzw "skuteczna" sprzedaż orientuje się głównie na pracy ze sprzedawcą i jego umiejętnościami pozyskiwania zaufania klienta w pierwszych sekundach, minutach kontaktu handlowego. Jest tylko jedno małe "ale"...Tak robią wszyscy :) A skoro tak, to klient od razu wie i spodziewa się niejako w standardzie tego, jak sprzedawca winien się z nim obchodzić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A co z tak "piękną i życiową" okolicznością, w gruncie rzeczy przecież leżącą poza zamiarem sprzedawcy, kiedy klient potrzebuje pomocy, bo coś, co kupił przestaje działać szybciej niż ktoś zapewnił w karcie gwarancyjnej?! Pojawiają się naturalne emocje (dodajmy najczęściej dość negatywne) wywołane sytuacją, które wprawiony i świadomy sprzedawca za każdym razem może z powodzeniem przepracować w kierunku pożądanym i oczekiwanym z perspektywy klienta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Klient niestety nauczony powszechnym dość doświadczeniem, w okolicznościach o których mowa, wyrusza "po swoje" z nastawieniem w stylu: "Co ja mam powiedzieć? Znowu będzie walka!". W takiej sytuacji od pracownika obsługi klienta może otrzymać dwa warianty reakcji:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. To niemożliwe! Musi działać, a Pan przychodzi z tym, bo chce Pan nas na pewno oszukać! (Coś, jak tel. na obsługę klienta z informacją typu: nie działa mi internet, na co pracownik BOK odpowiada: "to niemożliwe, musi działać") - wariant dość powszechny;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;lub&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Dziękujemy za czas i fatygę. Przepraszam, że taka sytuacja miała miejsce. Nie powinna. Już zabieram się za to, żeby ustalić jak naprawimy całą tą sytuację. Na Pani miejscu też bym się zdenerwował! - wariant pożądany.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Siła oddziaływania w obu wariantach jest mniej więcej tak różna, jak odbiór słodyczy batonika zaraz po zjedzeniu całej czekolady, bądź po uprzednim zjedzeniu prawdziwego oscypka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skoro tak, to którą sytuację i oczywiście jakość jej prowadzenia przez sprzedawcę klient zapamięta bardziej? Która z nich może być tą fundamentalną chwilą, kiedy z satysfakcji i zadowolenia klienta narodzi się długa i sprawcza sprzedażowo relacja?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomyśl o tym koniecznie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja już teraz bardzo dziękuję Ci za kolejny rok wspólnych przemyśleń, za spotkania na sali szkoleniowej, Twoje czytelnictwo i wszystkie komentarze oraz refleksje, które otrzymuję na mail. Oczywiście najbardziej dziękuję Ci za zaufanie i otwartość na nową psychologię sprzedaży, a więc na jakość której oczekujemy my sami, na co dzień przecież też kupujący.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Życzę Ci wspaniałych Świąt Bożego Narodzenia, wytchnienia i czasu spędzonego z tymi, których kochasz. A w Nowym Roku kolejnych sukcesów, nowych doświadczeń i wyzwań, dzięki którym pojawia się ten specyficznych dreszczyk na myśl o tym, co jeszcze przed nami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do spisania za rok!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-8719716607823576158?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/8719716607823576158/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2011/12/jak-reklamacja-wspiera-sprzedaz.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/8719716607823576158'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/8719716607823576158'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2011/12/jak-reklamacja-wspiera-sprzedaz.html' title='Jak reklamacja wspiera sprzedaż.'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-7676416490009965826</id><published>2011-12-09T01:00:00.000-08:00</published><updated>2011-12-09T01:40:58.415-08:00</updated><title type='text'>Marek Aureliusz i nowa psychologia sprzedaży?</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-ud8j1A6DCF0/TuHXU1VAwjI/AAAAAAAABN8/w0yM1hydBaU/s1600/MA_blog.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 250px; height: 325px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-ud8j1A6DCF0/TuHXU1VAwjI/AAAAAAAABN8/w0yM1hydBaU/s400/MA_blog.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5684060957630841394" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio kolejny raz natknąłem się na słowa wypowiedziane niegdyś przez dawnego cesarza Rzymu, Marka Aureliusza (dokładnie tego, o którego dokonania i porządek walczył słynny Gladiator). Tym razem jednak zatrzymały mnie na dłuższą chwilę. Chwilę refleksji w kontekście tego, czym dzisiaj zajmujemy się w skutecznej sprzedaży. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W kontekście tego, jak warto myśleć z perspektywy praktyka sprzedaży i praktyka swojego życia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak oto swą niebywałą, życiową mądrość wyraził wspomniany autor:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomijając kwestie wiary i tego, do kogo bądź czego zwracasz się po swoje inspiracje, mądrość czy wsparcie, w słowach tych jawią się cenne wskazówki, które ja natychmiast przenoszę na grunt praktyki skutecznej i dającej satysfakcję sprzedaży.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Że jak?!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ano, czytaj ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W przytoczonym cytacie pojawiają się trzy wskazówki, które z powodzeniem można przekuć na co najmniej kilkanaście inspiracji w wielu obszarach naszego życia. Ja oczywiście postawię na sprzedaż, która jakby jej usilnie nie klasyfikować i tak dotyczy całego naszego życia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MA (Marek Aureliusz): "Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie..."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja: Sprzedawco, nie każdy klient jest Twoim klientem. Jak to zrozumiesz również w praktyce swojej pracy, zwłaszcza new businessowej, zyskasz spokój, nową siłę i satysfakcję gotową do przelania na tych, którzy czekają na Ciebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MA: "Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę..."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja: Pareto podpowiada regułą 20/80 (30/70). Obierz fokus na 30% klientów, którzy będą generować 70% Twoich przychodów. Siła pojawi się sama. Uwierz nie mnie, ale premii, którą dostaniesz :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MA: "I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego..."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja: Jedynie działaniem i pracą rozwiejesz wszelkie wątpliwości. Sprzedając każdego dnia, wychodząc po nowych klientów i trafiając na sytuacje, o których chce się powiedzieć: "problem", "dlaczego ja", budujesz bezcenną bazę doświadczeń, która stanie na straży Twojej skuteczności i satysfakcji z wykonywanej pracy w sprzedaży.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomyśl o tym. Koniecznie dodaj komentarz ze swoimi przemyśleniami na ten temat - jakie inspiracje na dzisiaj Ty dostrzegasz w przywołanych słowach?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Klasycznie już niech Ci się sprzedaży i do spisania!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ave Caesar! ;-D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Źródło foto: Wikipedia http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Marcus_Aurelius_Glyptothek_Munich.jpg&amp;filetimestamp=20070414010633&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-7676416490009965826?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/7676416490009965826/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2011/12/marek-aureliusz-i-nowa-psychologia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/7676416490009965826'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/7676416490009965826'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2011/12/marek-aureliusz-i-nowa-psychologia.html' title='Marek Aureliusz i nowa psychologia sprzedaży?'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-ud8j1A6DCF0/TuHXU1VAwjI/AAAAAAAABN8/w0yM1hydBaU/s72-c/MA_blog.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-8609295368379260134</id><published>2011-11-29T02:35:00.000-08:00</published><updated>2011-11-29T02:54:48.620-08:00</updated><title type='text'>Nie sam pieniądz czyni nas ludźmi sukcesu.</title><content type='html'>Dzisiejsza rozmowa z moim wspólnikiem poświęcona w całości pewnemu case study, zainspirowała mnie do podzielenia się z Wami krótką myślą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myśl ta nabiera szczególnego znaczenia, kiedy pozwolimy sobie na pewnego rodzaju autorefleksję i rozejrzymy się po najbliższym otoczeniu biznesowym. Chciałoby się napisać: rozejrzymy się nieco bardziej, szerzej i z neutralnej perspektywy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z moich obserwacji wynika, że szalenie dużo dobrych inicjatyw biznesowych i świetnych sprzedawców / przedsiębiorców, pada na pysk właśnie dlatego, że cały swój koncept i zaangażowanie orientują tylko i wyłącznie na....PIENIĄDZE.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla pieniędzy, za pieniądze i po pieniądze. Niestety taka perspektywa nie daje możliwości na długoterminowy sukces. Silna orientacja na więcej $ przysłania czujność w innych obszarach, bez których wydawanie pieniędzy nie ma najmniejszego sensu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jaką wartość ma pieniądz sam w sobie? Czy dopiero coś, co stoi za pieniądzem nie jest ważniejsze z punktu widzenia naszej motywacji?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poddaję to Waszej ocenie i zapraszam do refleksji. Ja natomiast dzisiaj wiem na pewno, że:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;"Wartość pieniędzy wyznacza to, na co chcesz je wymienić. Poszukiwanie wartości w samych pieniądzach jest drogą do wielkiego rozczarowania."&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-8609295368379260134?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/8609295368379260134/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2011/11/nie-sam-pieniadz-czyni-nas-ludzmi.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/8609295368379260134'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/8609295368379260134'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2011/11/nie-sam-pieniadz-czyni-nas-ludzmi.html' title='Nie sam pieniądz czyni nas ludźmi sukcesu.'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-3770834048682018509</id><published>2011-06-10T01:50:00.000-07:00</published><updated>2011-06-10T02:18:42.643-07:00</updated><title type='text'>Co takiego jest wspólne w sposobie myślenia tych, którzy odnieśli sukces?</title><content type='html'>Czołem!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;dzisiaj na temat czegoś, co po latach wnikliwych obserwacji&lt;br /&gt;zauważyłem u ludzi odnoszących potężne sukcesy. Bez względu&lt;br /&gt;na sektor, branżę czy kontekst w którym ich wyniki są widocznie&lt;br /&gt;lepsze od innych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pamiętam dokładnie naszą rozmowę. Człowiek zajmujący się branżą&lt;br /&gt;kompletnie mi obcą, odpowiadał na pytania innych o jego receptę&lt;br /&gt;na sukces. Sukces w obszarze finansowych inwestycji i gry na giełdzie&lt;br /&gt;(dodam: czołówka prywatnych inwestorów giełdowych w PL). Ci, co znali&lt;br /&gt;tematykę pytali o narzędzia, rynki, instrumenty i konkretne programy. &lt;br /&gt;Mnie najbardziej zastanawiało coś, co jest mniej widoczne i zdecydowanie&lt;br /&gt;bardziej miękkie, osobowościowe  - niewidoczne gołym okiem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Długo nie czekałem, aż padło z grupy zainteresowanych pytanie: &lt;br /&gt;"Co robisz w sytuacji, kiedy z dnia na dzień w wyniku zmian tracisz potężne&lt;br /&gt;dla siebie pieniądze?"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odpowiedź kolejny raz była zaskakująco identyczna do innych osób&lt;br /&gt;o podobnym poziomie dokonań i możliwości: "W perspektywie dnia, &lt;br /&gt;rzeczywiście mógłbym się załamać, jednak to jest mój pomysł na życie&lt;br /&gt;zawodowe, którego perspektywa długoterminowa obfituje w cykle. &lt;br /&gt;Te zaś mają to do siebie, że raz coś jest na dole, tylko po to, aby po&lt;br /&gt;pewnym czasie znaleźć się na samej górze. Ja obieram azymut na &lt;br /&gt;długoterminowy sukces..."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W jaki sposób Ty myślisz o swojej pracy w sprzedaży, kiedy jednego&lt;br /&gt;dnia każdy wykonany telefon po klienta, każde spotkanie zwieńcza jakże&lt;br /&gt;zaprzyjaźnione z nami: "NIE DZIĘKUJĘ"?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy zdarzyło się chociaż raz, że właśnie tego dnia przyszła Ci do głowy myśl&lt;br /&gt;w stylu: "Dość, szukam innej pracy...tego się nie da sprzedać...ja zwyczajnie&lt;br /&gt;się nie nadaję..."?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy to prawda?!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z perspektywy takiego jednego dnia, możesz w to uwierzyć. Zamknąć się&lt;br /&gt;w tej małej, ciasnej perspektywie szklanego pudełka. Kiedy jednak&lt;br /&gt;spojrzysz na swoją pracę, rynek i możliwości z lotu ptaka,możesz dostrzec&lt;br /&gt;zupełnie inną rzeczywistość. Tą, w której widać inspiracje, możliwości,&lt;br /&gt;szanse, trendy, rozwiązania, sezony. Tą, która zaoferuje Ci spokój, &lt;br /&gt;porządek i konsekwencje, a sukces który wypracujesz będzie podparty&lt;br /&gt;wiedzą, doświadczeniami, biznesową mądrością. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To trochę tak, jak w sytuacji gdy w obcym mieście mijasz kolejną, nieznaną ulicę,&lt;br /&gt;nie mając do końca świadomości czy faktycznie przybliża Cię do celu. W końcu&lt;br /&gt;stajesz, sięgasz po mapę, która odkrywa całą najbliższą okolicę. Lokalizujesz&lt;br /&gt;siebie i cel, a droga znaduje się sama...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jutro moje urodziny. Kolejny rok za pasem i kolejny przede mną. To następne 365 statystycznych dni doświadczeń. Przyjąłem je z wielkim smakiem i z dumą kończe pierwszy "słupek" w kolejnej dziesiątce :) Dziękuję wszystkim za wspólnie spędzony czas, wsparcie i niezliczone możliwości wymiany poglądów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-y1-ciUCYD8o/TfHgU7Hd0wI/AAAAAAAABN0/1ewqrJJOh20/s1600/Olo_11_06_blog.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 184px; height: 275px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-y1-ciUCYD8o/TfHgU7Hd0wI/AAAAAAAABN0/1ewqrJJOh20/s400/Olo_11_06_blog.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5616516860378731266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wspaniałego weekendu!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-3770834048682018509?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/3770834048682018509/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2011/06/co-takiego-jest-wspolne-w-sposobie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/3770834048682018509'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/3770834048682018509'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2011/06/co-takiego-jest-wspolne-w-sposobie.html' title='Co takiego jest wspólne w sposobie myślenia tych, którzy odnieśli sukces?'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-y1-ciUCYD8o/TfHgU7Hd0wI/AAAAAAAABN0/1ewqrJJOh20/s72-c/Olo_11_06_blog.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-7421275458111007384</id><published>2011-03-30T05:43:00.000-07:00</published><updated>2011-03-30T06:06:27.553-07:00</updated><title type='text'>Dwa słowa, które mają decydujące znaczenie w sprzedaży.</title><content type='html'>Czołem!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;zapewne jesteś ciekaw, co to za dwa kluczowe słowa. Czy można całą sprzedaż, a co ważniejsze jej wynik, spakować do dwóch, krótkich wyrazów?!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapewniam Cię, że można. Co więcej, przeczytaj i przemyśl temat bardzo dokładnie. Pamiętaj, że w najprostszych pomysłach, znajdziesz największe możliwości. Warto czasem działać wbrew naszej "wygodnej" naturze, bo niestandardowe podejście w dobie szalonej konkurencji upodabniającej wszystko i wszystkich do siebie, jest w CENIE!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem, o czym mowa? O dwóch słowach, których znacznie jest szczególnie istotne w sprzedaży (jak sądzę, nie tylko):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Słowo nr 1 - TY&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sprzedaż to przede wszystkim Ty. Klient zanim cokolwiek kupi: spotyka, widzi, słyszy i odczuwa (ogólnie: odbiera) Ciebie. Klucz do sukcesu: znajdź siebie samego w swojej pracy. Rozpoznaj siebie w roli wspaniałego sprzedawcy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Słowo nr 2 - Dlaczego.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najpierw pytanie: Dlaczego pracujesz w zawodzie sprzedawcy? Sprawdź, przemyśl. Jeśli odpowiedź brzmi tylko: DLA KASY! Zmień zawód.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W sprzedaży Ty sam musisz rozwijać się, stale i ciągle podnosząc własne standardy pracy. Bez względu na decyzje klienta, sam i zawsze podchodzisz do każdego potencjalnego klienta w pełnej gotowości i z absolutnym profesjonalizmem. Współczesna rzeczywistość sprzedaży jest jednak taka, że częściej w miejsce TAK, słyszysz NIE. A NIE, to brak kasy ;)Już rozumiesz?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znajdź wartości, które inspirują Cię do bycia sprzedawcą. Doradcą, partnerem, poszukiwaczem odpowiedzi i "dostawcą" oczekiwanych rozwiązań. A może "dobrym duchem", który zawsze jest "pod ręką", jak potrzebne jest określone rozwiązanie. Rozumie potrzeby, stoi po stronie satysfkacji i zawsze stawia na dobre relacje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego Twój klient ma wybrać właśnie Ciebie i Twoją ofertę? Dlaczego: "dlaczego"? Ta niesamowita moc pytań sprawia, że całą swoją uwagę możesz ustawić w takim kierunku, który pozwoli Ci być lepszym sprzedawcą. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Np.: Co mam zrobić następnym razem, żeby pozyskać tego klienta? Co dla niego jest ważniejsze? W jaki sposób analizuje ofertę i co ma wpływ na ocenę?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy dla Ciebie również ma to sens?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ps. dzisiaj zostałem nagrodzony możliwością zlecenia pracy tak wspaniałemu fachowcy, że już nie mogę doczekać się puszczenia przelewu za jego pracę. Zero mocnej sprzedaży, zero namawiania. Wysłuchał, uwiarygodnił kompetencje, wyedukował mnie na temat swojej pracy, dokładnie sprawdził na czym mi zależy i dał dokładnie to, czego oczekiwałem. W między czasie zaraził mnie swoją pasją do tego, co robi i jak wiele wie, na ten temat. Wynik? O to właśnie chodzi w nowej psychologii sprzedaży!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Over!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-7421275458111007384?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/7421275458111007384/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2011/03/dwa-sowa-ktore-maja-decydujace.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/7421275458111007384'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/7421275458111007384'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2011/03/dwa-sowa-ktore-maja-decydujace.html' title='Dwa słowa, które mają decydujące znaczenie w sprzedaży.'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-896725740453094472</id><published>2011-01-25T07:39:00.000-08:00</published><updated>2011-01-25T07:41:02.140-08:00</updated><title type='text'>O tym, jak szukać recepty na wzrost swojej sprzedaży..</title><content type='html'>W dzisiejszych realiach rynkowych, w których przyszło nam sprzedawać, nie ma miejsca na rutynę, zastój czy brak motywacji do sprzedaży. Wszystko pędzi, konkurencja nie śpi, a podaż walczy z liczną przewagą o uwagę reprezentantów popytu. Wszystko spaja szalenie łatwy i tani dostęp do informacji, również na temat tego kto, gdzie i o ile taniej oferuje ten sam produkt bądź usługę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z pewnością nie są to łatwe warunki dla aktywnych sprzedawców. Z drugiej strony, jakież to inspirujące, kiedy sprzedaż nabiera innego znaczenia. Jak rola sprzedawcy przesuwa się z biernej obsługi "petentów", do wyróżniania się, zdobywania zaufania, identyfikowania potrzeb oraz precyzyjnej i perswazyjnej komunikacji, w całości osadzonej w doradczym modelu sprzedaży. To sprawia, że klient czuje się dobrze, tak w czasie kupowania, jak i po podjęciu decyzji finalizującej transakcję. Zadowolony znacznie chętniej poleca nas znajomym i wraca, jeśli produkt czy usługa tego wymaga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To wszystko, to zestaw całkowicie nowych wymagań względem kompetencji oraz codziennego zaangażowania samych sprzedawców. To szereg nowych wyzwań i postaw, którym musimy stawić czoła, chcąc utrzymać status dobrego i skutecznego sprzedawcy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W takich okolicznościach, najczęściej u tych, którym zależy na sukcesie w sprzedaży, pojawia się dość naturalna potrzeba poszukiwania nowej wiedzy, inspiracji oraz narzędzi, dzięki którym szybciej i efektywniej wpasują się w nowe wymagania. Jeśli ktoś interesuje się rozwojem osobistym i skuteczną sprzedażą, z pewnością już wie, że sukces to ciężka praca i stały, cykliczny dostęp do wiedzy, kompetencji oraz praktycznie zweryfikowanych strategii pracy z klientem. Znani celebryci, tytani biznesu dzieląc się swoimi doświadczeniami z drogi po sukces często jako kluczowe wymieniają m.in. czytanie, bieganie (jako nauka konsekwencji i wytrwałości w dążeniu do celu), szkolenia audio, video i te w ‘realu’, kiedy oprócz wiedzy mamy kontakt z innymi praktykami biznesu. To wszystko sprawia, że aktywizujemy kolejne, nowe pokłady energii, motywacji oraz wiary w swój własny sukces w sprzedaży. Niemal zawsze odkrywamy nowe możliwości i wprowadzamy dodatkowe perspektywy w stawianiu czoła codziennym wyzwaniom. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To pewne. Nasz umysł i warsztat sprzedawcy wymaga stałych, konsekwentnych oraz ukierunkowanych ćwiczeń. Te sprawiają, że nasza kondycja rośnie, a możliwości rozszerzają, podnosząc poziom naszych wyników, a przede wszystkim satysfakcji z pracy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie będę wyjątkiem, jeśli powiem, że po każdym trafionym szkoleniu, dobrym programie audio do samochodu czy wartościowej książce, w mojej pracy pojawia się nowa inspiracja, gotowa do skutecznego użycia już podczas pierwszej wizyty u Klienta. Każdy z nas ma przecież coś podobnego, co stanowi wartość dodaną szeroko pojętego rozwoju osobistego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak złożone środowisko, zmienność warunków działania, konkurencja, nowe role sprzedawcy oraz istotnie częściej pojawiające się odrzucenie, wręcz wymusza nową postawę względem tak siebie, jak i specyfiki swojej prac. Na szczęście nie ma takiego rozwoju, który mógłby zaszkodzić naszej pracy, lepszym wynikom i w ogóle otoczeniu, w którym przyszło nam pracować i żyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem doskonalmy się kiedy tylko możemy, regularnie czytajmy i bierzmy udział w dobrych szkoleniach. Wymieniajmy się poglądami z innymi praktykami biznesu, bo każdy z nas ma wystarczającą ilość zasobów, aby sięgnąć po swój wymarzony sukces w sprzedaży. Z pewnością przyjdzie ten moment, w którym inwestycja w siebie, stanie się nawykiem i zacznie skutecznie promieniować na całe Twoje otoczenie, Ciebie stawiając w roli otwartego, profesjonalnego i wyjątkowego sprzedawcy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tego nam wszystkim życzę!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-896725740453094472?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/896725740453094472/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2011/01/o-tym-jak-szukac-recepty-na-wzrost.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/896725740453094472'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/896725740453094472'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2011/01/o-tym-jak-szukac-recepty-na-wzrost.html' title='O tym, jak szukać recepty na wzrost swojej sprzedaży..'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-4876309743318659313</id><published>2011-01-08T06:27:00.000-08:00</published><updated>2011-01-08T06:46:19.717-08:00</updated><title type='text'>Kiedy klient mówi: "NIE".</title><content type='html'>Po pierwsze pogratuluj sam sobie. To wspaniałe, że dotarłeś/-aś aż do tego momentu. W końcu musiałeś zdobyć się na odwagę, pewnego rodzaju wysiłek fizyczny (wstać rano do pracy, pokonać jakaś drogę, podnieść słuchawkę i wykręcić numer itd) i wiarę w siebie, że możesz sprzedać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chociaż brzmi dość ironicznie, tak w rzeczywistości jest bardzo szczere. To, że dostajesz info zwrotne od klienta potwierdza jedynie, że działasz. Jak mawiają najwięksi, jeśli chcesz odnieść sukces, musisz zwiększyć ilość porażek ;) Nie było by 'nie', gdyby nie Twoje zaangażowanie i praca w dotarciu do klienta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czyli wiesz już, że 'nie' jest wręcz wpisane w specyfikę pracy sprzedawcy. Dlaczego? Ponieważ:&lt;br /&gt;- nie każdy klient jest Twoim klientem&lt;br /&gt;- systematycznie rośnie ilość oferujących przypadająca na zainteresowanych kupnem - w takiej sytuacji, ktoś musi Cię uprzedzić ;)&lt;br /&gt;- nie jesteś w stanie zawsze idealnie trafić w rzeczywistą potrzebę Twojego klienta. Nawet jeśli go wyedukujesz, i tak może się okazać, że nie istnieje potrzeba, która trafia celnie w oferowany przez Ciebie produkt / usługę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co zatem zrobić, kiedy pojawi się ta ukochana sprzedażowo partykuła przecząca? Na marginesie, to jedno z najczęściej zadawanych pytań podczas szkoleń, które prowadzę;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odpowiadam: nie ma jednej i zawsze działającej recepty na taką sytuację. Ważne jest zrozumienie, że taka odpowiedź jest normalna i najczęściej nie ma nic wspólnego z jakością Twojego kontaktu z klientem (pomijam rażące przypadki niekompetencji sprzedawcy). To, co należy zrobić to za każdym razem ustalić czego konkretnie dotyczy NIE. Jaki obszar, kontekst rozpatruje klient, wypierając Twoją propozycję. Skąd bierze się jego obiekcja, bo to ona właśnie ujawnia się światu sprzedawcy pod przybraniem "NIE".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tutaj najczęściej dochodzi do swoistego dramatu sprzedawcy, który otrzymawszy "nie", natychmiast oddaje: "Dlaczego nie?!"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ot zaczyna się mocny początek, końca. Co gorsza nie tylko tej jednej rozmowy, ale i tych, co mogłyby się odbyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O tym dlaczego słowo "Dlaczego" może zabić sprzedaż i sprzedawcę oraz jakiego rodzaju obiekcje (nie) mogą się pojawić podczas rozmowy z klientem, już wkrótce na łamach tego blogu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do zoba!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-4876309743318659313?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/4876309743318659313/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2011/01/kiedy-klient-mowi-nie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/4876309743318659313'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/4876309743318659313'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2011/01/kiedy-klient-mowi-nie.html' title='Kiedy klient mówi: &quot;NIE&quot;.'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-6104211812636109821</id><published>2010-12-21T05:59:00.000-08:00</published><updated>2010-12-21T06:07:46.446-08:00</updated><title type='text'>Z okazji Świąt i Nowego Roku!</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/TRC0Q7U_yrI/AAAAAAAABNg/qGg95l5mZP8/s1600/Gotowy_ASC.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 296px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/TRC0Q7U_yrI/AAAAAAAABNg/qGg95l5mZP8/s400/Gotowy_ASC.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5553136543444486834" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kochani,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przede wszystkim - WIELKIE dziękuję za Waszą obecność, komentarze i możliwość dzielenia się własnymi przemyśleniami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zbliżają się wspaniałe święta i to właśnie z tej okazji życzę Ci wszystkiego  co najlepsze, wytchnienia i czasu spędzonego, z tymi których kochasz najbardziej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Święta to czas kiedy wszystko nieco zwalnia. To również doskonała możliwość na to, aby spojrzeć na pewne sprawy z nieco innej, być może zupełnie nowej perspektywy. Dzięki temu, zaraz po nich, mogą pojawić się nowe możliwości i rozwiązania, które sprawią, że ruszy coś, co dawno miało być "w ruchu".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tego Ci życzę również i z całego serca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A w Nowym Roku, jak co roku, miejsca na podium w biegu po satysfakcję i własne cele. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten tylko zwycięża, kto w pełnej gotowości wkracza do rozgrywki. A zwycięstwem jest moment, w którym działaniem pokonujesz jego brak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ps. a w razie gdyby, pozostaję do dyspozycji, jak na załączonym obrazku ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkiego naj!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-- &lt;br /&gt;Olek vel Aleksander&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-6104211812636109821?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/6104211812636109821/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2010/12/z-okazji-swiat-i-nowego-roku.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/6104211812636109821'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/6104211812636109821'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2010/12/z-okazji-swiat-i-nowego-roku.html' title='Z okazji Świąt i Nowego Roku!'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/TRC0Q7U_yrI/AAAAAAAABNg/qGg95l5mZP8/s72-c/Gotowy_ASC.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-7787311870343007918</id><published>2010-10-12T07:45:00.000-07:00</published><updated>2010-10-12T08:20:28.372-07:00</updated><title type='text'>Model skutecznego działania - czyli instruktaż osiągania sukcesu.</title><content type='html'>Dzisiaj dawka szybkiej i szalenie istotnej wiedzy, obiecanej przy okazji rozważania na temat celowości działania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sporo mówi się o inspiracjach, marzeniach, motywacji w kontekście nastawienia do własnego sukcesu. Jednak co dalej? Na co zwrócić uwagę, aby osiągnąć swój własny sukces - zdefiniowany w kontekście własnego życia tak zawodowego, jak i osobistego?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy myślę o praktycznie przydatnym instruktażu - takiej ogólnej ramie - osiągania "sukcesu", natychmiast pojawia mi się zestaw podstawowych kroków, które warto poznać, przypomnieć sobie i dalej realizować w kontekście własnych doświadczeń. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Taki zestaw przywodzi mi na myśl meble z Ikei, które choć możliwe do spontanicznego montażu, mniejszy opór stawiają kiedy "komunikację z nimi" rozpoczniemy od prześledzenia załączonej instrukcji montażu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak zatem spojrzeć "z lotu ptaka" na przebieg działania, które zwieńcza Twój sukces? Wg mnie świetnie sprawdza się podejście, w którym kompletny proces docierania do stacji "sukces" rozbijamy na następujące etapy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Ustal i właściwe określ swój cel (wyznaczanie celów w sposób, który sprzyja ich osiągnięciu to temat odrębnych rozważań). Czyli znajdź odpowiedź na prastare pytanie: "quo vadis", postawione oczywiście względem siebie samego :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Opracuj system, który będzie monitorował Twój postęp - czyli skąd będziesz wiedział, że zmierzasz w kierunku swojego celu? To coś, jak nawigacja samochodowa, która czasem udziela reprymendy w stylu: "jesteś poza wyznaczoną trasą". Możesz nazwać go systemem wczesnego ostrzegania, który da Ci informacje zwrotną na temat pracy, którą wykonujesz w kontekście celu. Ten system mogą stanowić tzw. cele pośrednie - czyli takie, których osiągnięcie powinno i poprzedzi realizację głównej misji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Wykonaj działanie - zwyczajnie: DZIAŁAJ, PRACUJ, ANGAŻUJ SIĘ (NIE TYLKO MENTALNIE)! Keep going my friend!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. Bądź elastyczny w swoim działaniu. Czyli sprawdzaj co mówi system weryfikacji Twojego działania, jak mają się cele pośrednie i w razie potrzeby zmieniaj ów działanie. To zaś zmieniaj dopóty, dopóki osiągnięty rezultat nie pokryje się z tym założonym. W tym miejscu pojawia się słowo "feedback", czyli nic innego niż informacja zwrotna, ujawniająca poziom rozbieżności pomiędzy tym co założyłeś jako wzorzec, a tym co zrealizowałeś już w praktyce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już sam fakt, że zaczniesz pracować nad swoimi marzeniami i celami w rozbiciu na w/w etapy, postawi Cię znacznie bliżej czynu i oczekiwanego wyniku. Twojego własnego sukcesu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-7787311870343007918?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/7787311870343007918/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2010/10/model-skutecznego-dziaania-czyli.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/7787311870343007918'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/7787311870343007918'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2010/10/model-skutecznego-dziaania-czyli.html' title='Model skutecznego działania - czyli instruktaż osiągania sukcesu.'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-6143056680004696659</id><published>2010-10-05T03:56:00.000-07:00</published><updated>2010-10-05T04:21:54.636-07:00</updated><title type='text'>Nic nie dzieje się bez CELu!</title><content type='html'>Pamiętam kiedyś moją rozmowę ze znajomym. Dotyczyła najogólniej mówiąc kwestii marzeń i naszych dążeń. Pomijając szczegóły jej przebiegu, utkwiło mi w pamięci kilka określeń, które wówczas usłyszałem. Na pytanie: "A Tobie na czym zależy? Co byś chciał osiągnąć?" dostałem odpowiedź w stylu:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Ja to bym chciał mieć więcej pieniędzy" - to chyba międzynarodowy standard życzeń wobec życia ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i dalej:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Jakiś dobry samochód i ładne mieszkanie. Większe niż to, które mamy dzisiaj. Chciałbym robić własne biznesy, wiesz mieć swoje coś, co daje stałe dochody i nie muszę się martwić..."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powyższe to jedne z kilku podobnie skonstruowanych zdań na temat tego, co i kiedy ów znajomy chciałby mieć. Ta rozmowa miała miejsce jakieś 4 lata temu. I wiesz co? No właśnie NIC! Dalej ten sam samochód, to samo mieszkanie, ta sama praca na tym samym etacie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem pewien, że sam nie jeden raz w życiu słyszałeś podobne wizje, wypowiedzi. Ba! Nie jeden raz sam byłeś ich autorem. Takie marzenia, wyobrażenia są jak najbardziej dobre. One dają nam możliwość stworzenia pewnej alternatywnej wizji naszej przyszłości. Dają początek nowym myślom, działaniom. Inicjują grunt pod zmianę. Dla jednych to będzie nowy samochód, dla innych domek w górach, a jeszcze innych sława i coś jeszcze...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety dopóki ów marzenia czy wizje nie posiadają cech prawidłowo ustalonych i skonstruowanych celów (w praktyce brzmią podobnie j.w.), pozostaną jedynie chwilową alternatywą, która natychmiast ustąpi miejsca rutynie oraz przyzwyczajeniom otulającej nas, własnej strefy komfortu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czym zatem jest cel, jak go poprawnie wyznaczyć, aby działaniem za każdym razem docierać od pożądanego rezultatu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest wiele modeli, teorii i narzędzi w tej dziedzinie. Spośród tego wszystkiego, ja praktycznie i z powodzeniem zweryfikowałem jeden - najsilniejszy wg. mnie. Taki, który nie tylko mnie przynosi satysfakcję z kolejnych, spełnianych marzeń.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O nim już niebawem, w tym miejscu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-6143056680004696659?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/6143056680004696659/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2010/10/nic-nie-dzieje-sie-bez-celu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/6143056680004696659'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/6143056680004696659'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2010/10/nic-nie-dzieje-sie-bez-celu.html' title='Nic nie dzieje się bez CELu!'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-2586337511084662793</id><published>2010-09-28T02:44:00.000-07:00</published><updated>2010-09-28T03:12:29.854-07:00</updated><title type='text'>Po ludzku: "Sprzedaż"</title><content type='html'>Dzisiaj wciąż zastanawiam się dlaczego tak wiele mówi się o sprzedaży w kontekście trików, myków i wszelkiego rodzaju werbalnych i niewerbalnych zabiegów mających za zadanie uwieść, zwieść bądź przekonać klienta do naszej oferty (nawet jeśli jej nie potrzebuje).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomyśl, czy kiedy kupujesz coś co jest Ci potrzebne nie jest czasem tak, że w miejscu (u sprzedawcy) które uznałeś za odpowiednie do nabycia, cały proces sprowadza się zwyczajnie do normalnej rozmowy pomiędzy dwojgiem ludzi. Ludzi, którzy w tym momencie reprezentują inne, chociaż wzajemnie komplementarne funkcje. Ty potrzebujesz i jesteś po "to", a on / ona oferuje i jest "z tym".Oczywiście tak jest w przypadku sprzedaży bezpośredniej wymagającej kontaktu w "realu". W innych przypadkach na straży realizacji procesu sprzedaży / kupowania stoją zwyczajnie procedury, tworzące system zamawiania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do czego to prowadzi? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mnożymy strategie przekonywania klienta do zakupu, a zapominamy o tym, że powinniśmy przekonać klienta do nas samych - wtedy dopiero sprzedaż staje się odpowiedzialna. Komplikujemy komunikację, która w swojej istocie jest podstawą budowania wszelkich społeczności i bez niej nie istnielibyśmy w ogóle, jako system. Wreszcie posługujemy się zmyślnie nazwanymi technikami "uwodzenia", zapominając o kulturze, zaufaniu i zwykłych relacjach z innymi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Empatia (zaufanie, identyfikacja emocji klienta), kultura osobista, umiejętność pytania, mówienia, elastyczność i absolutny fokus na potrzebach klienta oraz właściwa interpretacja porażek, to z pewnością te cechy, które wg mnie należy rozwijać chcąc sprzedawać skutecznie, efektywnie, a przede wszystkim z pełną satysfakcją z bycia sprzedawcą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj miałem okazję posłuchać pewnej osoby, która niebywale doświadczona już biznesem (właściwie dzisiaj na pozycji rentierskiej) opowiadała o tym, jak podczas swoich spotkań sprzedażowych, zupełnie otwarcie i po ludzku zawsze grała w otwarte karty. "Przecież po drugiej stronie jest człowiek i jeśli ma potrzebę, to z pewnością się dogadamy po partnersku" - jak mówi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest jeszcze jedna drobna różnica którą dzisiaj zauważam pomiędzy ludźmi "zaszczutymi" sprzedażą, a tymi którzy ze spokojem widzą w niej normalnego człowieka. Tym czymś jest sposób ocenienia możliwości. Ci pierwsi najczęściej zaczynają od analizowania scenariusza "a co, jeśli...". Ci drudzy łapią za telefon, klamkę od drzwi i idą do "ludzi" z wizją, rozwiązaniem, propozycją. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Działaniem sprawdzają wynik.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-2586337511084662793?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/2586337511084662793/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2010/09/po-ludzku-sprzedaz.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/2586337511084662793'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/2586337511084662793'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2010/09/po-ludzku-sprzedaz.html' title='Po ludzku: &quot;Sprzedaż&quot;'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-2194390461583658260</id><published>2010-09-17T01:44:00.000-07:00</published><updated>2010-09-17T02:47:57.834-07:00</updated><title type='text'>Pewność siebie na zawołanie - tylko jak?!</title><content type='html'>Już było o tym, co jest naprawdę kluczowe w czasie spotkania z klientem. Zwłaszcza w ciągu pierwszych pięciu minut błyskawicznej i dogłębnej analizy naszej postawy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dość łatwo jest mówić i pisać o tym, że bycie pewnym jest ważne i potrzebne. Co zrobić jednak kiedy rzeczywistość pisze nam inny scenariusz - zapytasz?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Wstaję pewny siebie i swojej sprzedaży, jak cholera. Zmierzam w kierunku łazienki i nagle "trzask"...znowu ten mały palec, u prawej stopy, spotkał się z krawędzią ramy łóżka. Co czuję - nie będę wnikał, bo pewnie i Tobie zdarzyło się wejść na podobny rejestr doznań ;-) To pierwsza chwila kiedy do mojego stanu emocjonalnego (w pamięci pewność) wkrada się inne uczucie. Przewierca fortecę i delikatnie wzdryga fundamentem mojej pewności. Dalej nie ma ciepłej wody pod prysznicem (co gorsza zniknęła kiedy właśnie dokumentnie pokryłem się żelem do mycia, łącznie z głową), skończyła się kawa, a za oknem mój samochód bardziej przypomina "okołobiegunowe iglo"..."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasem to jest właśnie to, co wyżej. Czasem nieco inny scenariusz, jednak za każdym razem podobny w skutkach. Dobitnie rozbijający nasze nastawienie do spotkania z ważnym klientem, od którego przecież tak wiele zależy...Co zrobić, aby wrócić na falę pewności siebie i przekonania, że to dopiero będzie sprzedaż, przez wielkie, Skuteczne "S"!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Metod jest klika, jedną z nich jest powrót w wyobraźni (to takie coś, co mają dzieci i my również, zupełnie za darmo, a jednak tak istotnie w kontekście rozwoju naszej planety) do tej chwili w Twoim życiu, kiedy czułeś / -aś się absolutnie pewna siebie, zadowolona i przepełniona satysfakcją z np.: pomyślnego przebiegu czegoś, w czym brałeś udział, a co było dla Ciebie naprawdę istotne. Każdy z nas ma takie wspomnienia i każdy z nas ma kompletny dostęp do tego, aby przeżywać je dowolnie często.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sprawdź, jak to działa i co możesz zrobić, kiedy pewność ustępuje mniej konstruktywnym emocjom. Instrukcja jest następująca:&lt;br /&gt;- wynajdź sobie takie wydarzenie z własnej przeszłości, kiedy pożądane emocje (pewność siebie, satysfakcja, spełnienie, poczucie wykonania zadania, misji) wypełniły Cię od stóp do głów;&lt;br /&gt;- w czasie kiedy zaczniesz okupować przed spotkaniem z klientem własną pewność siebie, zatrzymaj się na chwile, znajdź kawałek wolnego, cichego miejsca i "połącz" się z własną wyobraźnią;&lt;br /&gt;- wybierz się w szybką podróż do tych chwil - do tego wydarzenia. Przypominając sobie stwórz coś w rodzaju wewnętrznego obrazu. Niech będzie tak kolorowy, wyraźny, bliski, a nawet w ruchu, jak to tylko możliwe (w 100% zależy od Ciebie, jako jego autora). Sprawdź czy przy jego okazji pojawiają się jakieś dźwięki, dodatkowe odczucia w ciele. Zintensyfikuj je tak, jak się da, aby czuć się z tym jeszcze lepiej;&lt;br /&gt;- kiedy już zalewa Cię fala własnych endorfin, możesz dodać coś co przypieczętuje tą automotywacyjną podróż. Np.: jakiś wyraźny ruch ręką w geście zwycięstwa, pełnej gotowości do skutecznego działania. Powtórz go tak wyraźnie i mocno przynajmniej kilka razy, aby zebrana w ciele energia chciała niemal eksplodować. Ten moment poczujesz bardzo wyraźnie i warto go uzupełnić własnym dialogiem w stylu: "Dam radę! To będzie sprzedaż!"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powyższe, chociaż dość egzotyczne, jak na naszą sceptyczną i mocno teoretyczną rzeczywistość, jest szalenie przydatne, proste i całkowicie za darmo. U podstaw skuteczności tej prostej techniki leżą dwa podstawowe założenia:&lt;br /&gt;- chociaż przypominamy sobie coś z przeszłości, emocje odczuwamy tu i teraz;&lt;br /&gt;- nie można jednocześnie być przygnębionym i absolutnie pewnym siebie - to od nas zależy, na jaki stan sobie pozwolimy (Brian Tracy nazywa to prawem substytucji).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Największą niespodzianką jest to, że powtarzając technikę kilka razy i wykorzystując dokładnie ten sam gest, dotrzemy do momentu, kiedy jego pojawienie (a nawet myśl o nim) natychmiast zbuduje w nas dokładnie ten sam, wspierający nas stan pewności siebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Absolutnym smaczkiem i wisienką na torcie jest to, że przyglądając się w wyobraźni własnym sytuacjom, w których wszystko szło, jak należy, a nas przepełniało uczucie pewności siebie i satysfakcji, odkrywamy coś, co można nazwać: "własną, emocjonalną strategią sukcesu" która zbudowana jest z naszego indywidualnego zestawu cech oraz sekwencji zachowań, dających nam oczekiwany rezultat w postaci stanu emocjonalnego. Co wówczas czułeś, jaką postawę przyjąłeś, co i w jaki sposób mówiłeś, czy pojawiały się jakieś wrażenia cielesne? Jeśli tak, to jakie i gdzie? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy nie jest tak, że kiedy dokładnie powtórzymy jakieś działanie (w identyczny sposób i w zbliżonych warunkach) zwieńczone określonym wynikiem, osiągniemy podobny wynik?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkiego naj na weekend!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-2194390461583658260?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/2194390461583658260/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2010/09/pewnosc-siebie-na-zawoanie-tylko-jak.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/2194390461583658260'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/2194390461583658260'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2010/09/pewnosc-siebie-na-zawoanie-tylko-jak.html' title='Pewność siebie na zawołanie - tylko jak?!'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-8760174379487379981</id><published>2010-09-01T04:21:00.000-07:00</published><updated>2010-09-01T05:13:24.610-07:00</updated><title type='text'>Muszę zacząć działać!</title><content type='html'>Ilekroć mam okazję spotykać się z tzw. ludźmi sukcesu  - zwłaszcza w kontekście biznesowym - słyszę powtarzane niemal na wzór mantry słowa: "take a massive action". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W czasie kiedy księgarnie, internet i sale szkoleniowe zalewa tajemna, szeptana od pokoleń przez "kapłanów sukcesu" wiedza na temat przyciągania szczęścia w życiu, rodem z metafizycznych umiejętności Mistrza Yody, zwrot powyższy nabiera szczególnego znaczenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I oczywiście soczysta wizualizacja, pozytywne nastawienie i twórcza wyobraźnia są szalenie istotne w naszej drodze do wyzwolenia. Na tyle istotne aby podjąć decyzję, że bardzo chcę i jak bardzo chcę. Jeszcze ważniejsze jest podanie szczególnego powodu, dla którego chce to mieć, to osiągnąć, czy tak żyć. Ten zaś sprawi, że zrobimy pierwszy krok - podejmiemy działanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście to nie dotyczy tych, którzy resztę życia spędzą na ćwiczeniu zmiany rzeczywistości siłą woli. Póki co to kompetencja niejawna i pilnie strzeżona przez armię lorda Vader'a.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co zrobić, aby dotrzeć do celu? Ano pomijając przydatną i istotnie ułatwiającą technologię wyznaczania celów, należy podjąć działanie. Tłumacząc na nasz język - pracować. Każdego dnia w pracy, poświęcać swój czas właśnie na pracę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uwaga! Jeśli idziesz do pracy po to, aby sprawdzić co nowego w życiu znajomych z Płocka, właśnie obnażających się poprzez któryś z portali społecznościowych, to odpuść sobie! Zdecydowanie. Wróć do żony, dziecka, pójdź na spacer, albo na szkolenie. Zrób coś dla siebie, co będzie miało wpływ na Twoje życie, a nie jedynie na zabicie upływającego czasu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiem - pewnie myślisz sobie: "łatwo powiedzieć weź się do działania", kiedy od rana pada deszcz, sąsiad przestępca, bo znowu kupił sobie nowe Audi A8, a szef ostatnio spojrzał na mnie z taką pogardą, że mam go w dupie...".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety w takiej sytuacji, choć pozornie trudno, musisz zabrać się do działania. Wypracować sobie nawyk regularnej, codziennej pracy. Każde zdanie, które wykonasz sprawi, że kolejne zaczniesz realizować z jeszcze większym zapałem i zaangażowaniem. Niepostrzeżenie wynagradzany endorfinami generowanymi przez zadowolony umysł, wzbudzisz w sobie poczucie wartości, które stawi czoła największym i najbardziej złożonym zadaniom. Wreszcie staniesz się człowiekiem, który przez innych określany jest "TURBOPERFORMEREM". Co ciekawe z większym budżetem wolnego czasu i znaczenie szybciej na mecie pt.: "moje marzenia".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Krótka rada, co możesz robić w tej materii:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Planuj każdy dzień pracy (poświęcaj na to 10% czasu). Plan zawsze zapisu na kartce.&lt;br /&gt;2. Na realizację zaplanowanych zadań zawsze zakładaj 60% dnia. Pozostała część to telefony od klientów, współpracowników, sytuacje życiowe itd.&lt;br /&gt;3. Stosuj zasadę 20 / 80 - czyli 20% zadań, ma wpływ na 80% Twoich rezultatów.&lt;br /&gt;4. Mając w pamięci pkt 3 zawsze ranguj zadania, wybierając do realizacji tylko te, które mają dla Ciebie największe znaczenie. Zwyczajnie są najważniejsze, najwartościowsze i najbardziej przydatne w kontekście celów.&lt;br /&gt;5. Jak zaczniesz realizować jakiekolwiek zadanie z listy, kontynuuj aż dotrzesz do samego końca.&lt;br /&gt;6. To, czego nie skończysz jednego dnia, przełóż na następny, przed wcześniej zaplanowane aktywności. Musisz to skończyć.&lt;br /&gt;7. Jak coś Cie rozprasza w trakcie realizacji zadania, powtarzaj sobie w głowie głośno i wyraźnie (możesz na głos;): "Muszę wrócić do pracy. Muszę skończyć to robić!". Nie pozwól, aby inny dialog pojawił się w Twojej głowie.&lt;br /&gt;8. Daj sobie chwilę na świadome celebrowanie każdego ukończonego zadania. To ważne - buduje Twoja pewność, poczucie własnej wartości i wyraźnie poprawia nastrój, na skutek endorfin, które ochoczo wydzielają się po każdym zrealizowanym zadaniu.&lt;br /&gt;9. Wypracuj sobie nawyk tworzenia listy zadań z opcją "tick off" - czyli po każdym zrealizowanym zadaniu zaznaczaj obok symbolem pieczętującym koniec. W moim przypadku to coś w rodzaju odwróconego daszka. Ta czynność wzmaga satysfakcję i jednocześnie stanowi zapisane potwierdzenie Twojej zawziętości i skuteczności. Sprawdź, jak wspaniale na koniec dnia wygląda lista z pełnym kompletem "tick-off'ów" :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pamiętaj! Tylko od ciebie zależy, jak szybko będziesz poruszał się w kierunku swoich celów i marzeń. Nic jednak nie wydarzy się bez działania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nic nie wydarzy się bez rzetelnej i systematycznej pracy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-8760174379487379981?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/8760174379487379981/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2010/09/musze-zaczac-dziaac.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/8760174379487379981'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/8760174379487379981'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2010/09/musze-zaczac-dziaac.html' title='Muszę zacząć działać!'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-4984932059092711451</id><published>2010-08-18T03:20:00.000-07:00</published><updated>2010-08-18T03:47:31.368-07:00</updated><title type='text'>Te 5 minut, od których zależy wszystko.</title><content type='html'>Czy wiesz, że ok. 5 pierwszych minut Twojej prezentacji / spotkania sprzedażowego w znakomitej większości przypadków decyduje o całej reszcie?!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapewne słyszałeś nie raz na temat zasad tzw.: "pierwszego wrażenia". I bardzo dobrze, ponieważ świadomość tych zależności jest kluczowa, a zadbanie o ten pierwszy etap  rozmowy np.: sprzedażowej może jedynie pomóc Ci w skutecznym zamykaniu kolejnych rozmów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak to działa?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Większość z nas spotykając np.: sprzedawcę w pierwszych kilku minutach dokonuje oceny jego osoby i kompetencji, bazując na pierwszych wrażeniach. Dalszy rozwój naszej oceny w większości przypadków polega na racjonalizowaniu tego, co uzgodniliśmy z samym sobą w początkowej fazie rozmowy / spotkania. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobne badania przeprowadzono w USA w kontekście rozpraw sądowych. Te zaś wykazały, że ocena np.: oskarżonego przez większość przysięgłych miała miejsce w pierwszych 5 minutach "występowania" oskarżonego. Zarówno w kontekście tego co zobaczyli spoglądając na niego oraz tego, co usłyszeli np.: od oskarżyciela na jego temat. Dalszy rozwój i przebieg rozprawy jedynie generował kolejne argumenty potwierdzające słuszność dokonanej na początku oceny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy zdarzyło Ci się np. kupować samochód, a podczas pierwszych minut oględzin jego perfekcyjnie czysta i błyszcząca karoseria, odpicowane wnętrze, a nawet opony skutecznie przyćmiły wszelkie wątpliwości, które pojawiły się chwilę później? Jakbyś mógł tak dla zabawy, powrócić do takiej sytuacji i sprawdzić dokładnie jak do siebie wówczas mówiłeś? Jakich argumentów używałeś? Czy wydarzyło się coś konkretnie, co usłyszałeś, poczułeś w ciele (w którym miejscu, co to było za uczucie), zanim zaczęła się lawina racjonalizacji?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na twoim miejscu sprawdziłby to skrupulatnie. Odkrywając własną strategię na "pułapkę pierwszego wrażenia" możesz istotnie przyczynić się do zoptymalizowania własnych wyborów - np. jako kupujący ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako sprzedający, pamiętaj, że pierwsze 5 minut to Twój klucz do akceptacji i przychylnej oceny Klienta. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na co postawić w czasie tych pierwszych pięciu minut w relacji z klientem? Co zrobić, aby mieć to na zawołanie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odpowiedzi szukaj wkrótce na tym blogu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Udanego dnia!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-4984932059092711451?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/4984932059092711451/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2010/08/te-5-minut-od-ktorych-zalezy-wszystko.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/4984932059092711451'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/4984932059092711451'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2010/08/te-5-minut-od-ktorych-zalezy-wszystko.html' title='Te 5 minut, od których zależy wszystko.'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-5496160400753055994</id><published>2010-08-06T02:17:00.000-07:00</published><updated>2010-08-06T02:45:46.201-07:00</updated><title type='text'>Od słowa do czynu w mig.</title><content type='html'>O tym, jak często jedno słowo rodzi lawinę rozjeżdżających się interpretacji rozmówców, a w miejsce porozumienia zjawia się absolutny brak kontaktu, negatywne emocje i często nieprzewidywalny finał. Na pewno już niepożądany ze względu na cel rozmowy, czy intencje przynajmniej jednego z rozmówców.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W NLP i kontekście komunikacji z innymi (partnerem, klientami, ludźmi z przypadku) często przywołuje się hasło: "Mapa to nie terytorium", które pisząc krótko rozgranicza rzeczywistość rezydentną (obowiązującą z "natury" wszystkich) od tej, która jest tzw.: prawdziwą - prawdziwą dla każdego jej odbiorcy z osobna. Co ciekawsze: "prawdziwą" inaczej u każdego z obserwatorów. A jak wiemy z życia prawda jest tylko jedna i zaskakująco często - moja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj z życia wzięty przykład, który rozbawił mnie podczas późniejszej analizy do łez.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kontekst - spaceruję po placu zabaw z córą. Mała biegnąc po trawie, realnie zmierza w kierunku ścieżki rowerowej, po której toczy się starszy mężczyzna. Ponieważ córa ma zaledwie 2 lata, a jej pragnienie doświadczania świata jest silniejsze niż potencjalne zagrożenia (zwłaszcza te dotychczas nie doświadczone), zatrzymuję ją błyskawicznie mówiąć: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;"Kochanie ostrożnie, ponieważ pan jedzie rowerkiem".&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na to słyszę od przejeżdżającego Pana tonem pretensjonalnym: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;"A Pan nie może być ostrożny?"&lt;/span&gt;, wypowiedziane w dodatku z lekkim, szyderczym uśmiechem na twarzy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na co ja natychmiast, w nieco innym już stanie emocjonalnym niż dotychczas:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;"Przecież ja jestem ostrożny!"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pan zauważył zmianę na mojej twarzy (nie ma dziwne - każda emocja ma swój kod w ciele) i odburknął dość profesjonalnie przerywając pewien wzorzec, który zrodził się w mojej głowie i uzewnętrznił w postaci riposty werbalnej:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;"A to ja już nie mogę do siebie powiedzieć! Miałem na myśli sam siebie. Pan mówi do dziecka ostrożnie, a dlaczego dziecko ma być ostrożne, skoro ja mógłbym..."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odjeżdża. Ja zostaje jeszcze przez chwilę w lekkim zmieszaniu, kiedy opada stan emocjonalny w postaci: "Prepare for battle", a dostęp zyskuje chłodna analiza sytuacji i całkowicie nowa interpretacja tej krótkiej rozmowy. Oczywiście również nowe emocje z kategorii: "Jessu...jaki ja głupi jestem. Tak dać się unieść, a człowiek miał takie dobre intencje".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uwaga: wcześniejsze moje określenie: "ton pretensjonalny" + "szyderczy uśmiech" nabiera nowego znaczenia: aktorsko wręcz odegrany zwrot do samego siebie + uśmiech na twarzy osadzający całość w kontekście żartu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego o tym pisze? Ano dlatego, że każda rozmowa sprzedażowa to operowanie pomiędzy rzeczywistościami prawdziwymi dla każdego z rozmówców i dopóki choćby jedna ze stron komunikacji nie okaże się elastyczna, dopóty mapy będą opisywały jedno terytorium na różny - często rozbieżny -  sposób. Tym terytorium często jest cel spotkania sprzedażowego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A wszystkim zależy na tym, aby porozumiewać się skutecznie, zachowując komfort emocjonalny dla obu stron komunikacji, ponieważ tylko wówczas można mówić o komunikacji najwyższego stopnia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Udanego weekendu!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-5496160400753055994?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/5496160400753055994/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2010/08/od-sowa-do-czynu-w-mig.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/5496160400753055994'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/5496160400753055994'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2010/08/od-sowa-do-czynu-w-mig.html' title='Od słowa do czynu w mig.'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-4117415849793087796</id><published>2010-08-02T01:22:00.000-07:00</published><updated>2010-08-02T02:22:26.422-07:00</updated><title type='text'>Być, jak obsługa hotelowa.</title><content type='html'>Ot jak w temacie, jeśli Twoim celem jest pozyskiwanie klientów, budowanie relacji czy nawet inspiracje w kontekście Twojego produktu / usługi / rozwiązania, którego nikt jeszcze nie zna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Era nachalnych sprzedawców - moim zdaniem - już dawno umarła. Od moich pierwszych doświadczeń sprzedażowych zawsze stawiałem na zbudowanie kontaktu, zainspirowanie i zaproszenie do skorzystania z oferowanych przeze mnie możliwości. Nigdy nie "pchałem" w klienta wizją swojej prowizji od transakcji, którą muszę teraz i z nim (i każdym kolejnym) zrealizować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak to jest, że pracownik zespołu hotelowego (oczywiście w dobrym hotelu, który stawia na standardy) w dowolnym miejscu i momencie Twojego pobytu, jest najkrócej mówiąc po Twojej stronie? Wysłuchuje na czym Ci zależy, czego Ci potrzeba i dalej proponuje możliwości, osadzając je delikatnie, aczkolwiek skutecznie w ramach oferty hotelowej? Otwiera przed Tobą bramę do nowych doświadczeń, które możesz zbierać z miejsca swojego pobytu, a które same "zrobią" sprzedaż w przyszłości, kiedy polecisz hotel swoim znajomym, czy współpracownikom. Wspaniałe jest to, że ów pracownik hotelowy jest / czeka na Twoje zapytanie i kontakt w pełnej gotowości do "sprzedania" Ci swoich kompetencji i marki firmy / miejsca, które reprezentuje. Co ważne czeka na uboczu, po tym jak witając Cię w paru zdaniach (nawet nie mówiąc wprost) zdobył Twoje zaufanie i przekonanie, że u niego właśnie otrzymasz rozwiązania, których potrzeba może zrodzić się podczas pobytu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zastanawiam się czy, gdyby zaszła taka konieczność, nie wolałbym zatrudniać sprzedawców oferując im odpowiedni etat (bez prowizji od codziennej sprzedaży), a w zamian współpracować z ludźmi wysoce skoncentrowanymi na swojej ofercie oraz potrzebach klienta. Ludźmi, których zafiksowanie i stres wynikający z pogoni za prowizją (przecież podstawa ledwo starcza na życie) ustąpiłby miejsca trosce o najważniejsze ogniwo każdego biznesu - KLIENTA. A prowizję potraktować, jako nagrodę specjalną, za większą grupę klientów, wynik w dłuższym terminie, kiedy realnie nastąpi zwrot z inwestycji poczynionych w tworzenie relacji nastawionych na klienta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiem - przeklną mnie wszyscy Ci właściciele biznesu, którym przede wszystkim zależy na tym, aby zapchać swój portfel, a ukochane niskie koszty stałe + ciągła fluktuacja sprzedawców wiedzionych na chwilę wysoką prowizją, istotnie sprzyjają tej potrzebie. Co ciekawe każdy kolejny target sprzedażowy, próg prowizyjny będzie wyższy i wyższy i wyższy, a przecież najwyższą jakością obsługi należy darzyć również klientów, którzy na nic się nie zdecydowali...i tak oto rodzi się obraz sprzedawcy, frustracji i jakości zawodu, bez którego przecież żaden biznes nie ma prawa bytu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Profesjonalizm wymaga ciągłego zaangażowania, koncentracji, zdobywania wiedzy, wnikliwej obserwacji i elastyczności. Tego, nie da się osiągnąć sprzedając w emocjonalnej sinusoidzie, kiedy szczyt prowizyjny (szybko skonsumowany wyczekiwaniem na jego przyjście) wymienia się na szaleńczą i nachalną walkę o zdobycie następnego i następnego klienta - TFU - prowizji! To zawsze zasłania, to czego sprzedawca spuszczać z oka nie powinien.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak dużo razy miałem przyjemność polemizować już na ten temat z tzw.: "znawcami tematu" (wg których sprzedaż = wyrabianie planu, a klienta potrzebującego czasu do namysłu należało "zrobić" na tzw. sikanie w kiblu), że dzisiaj zmęczony "jednomiesięcznymi sprzedawcami", definitywnie zamykam kwestie współcześnie rozumianej, skutecznej sprzedaży.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakże budujące są słowa, które czytam w jednej z książek "przyglądających się" strategii sukcesu Steve'a Jobs'a założyciela i lidera Apple na temat sprzedaży w tradycyjnym handlu, w ramach własnej sieci sprzedaży:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"...Punkty handlowe przynoszą nieziemskie zyski. Jeden lokal Apple potrafi zarobić tyle, ile sześć innych sklepów w tym samym centrum handlowym." &lt;span style="font-style:italic;"&gt;1&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O sklepach Apple: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Są szykowne, stylowe i oferują Ci pewien styl życia, a nie taniochę. Nikt Cię nie zmusza do kupna, a obsługa służy radą i pomocą. Właśnie ona wyróżnia tę sieć z mrowia innych." &lt;span style="font-style:italic;"&gt;2&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Lokale z logo nadgryzionego jabłuszka to miejsca w których możesz bez stresu spędzić czas, pobawić się nowoczesnym sprzętem i wyjść bez poczucia winy, co rzadko zdarza się...w świetle salonów nastawionych na ilość." &lt;span style="font-style:italic;"&gt;3&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;1,2,3&lt;/span&gt; - &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;"Być jak Steve Jobs"&lt;/span&gt;, Leander Kahney.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-4117415849793087796?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/4117415849793087796/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2010/08/byc-jak-obsuga-hotelowa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/4117415849793087796'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/4117415849793087796'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2010/08/byc-jak-obsuga-hotelowa.html' title='Być, jak obsługa hotelowa.'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-2229510428496187399</id><published>2010-07-26T01:33:00.000-07:00</published><updated>2010-07-26T02:09:08.015-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ma'/><title type='text'>Sprzedawco! Gdzie Twoja pasja?!</title><content type='html'>Urlop, urlop i już po urlopie. Szkoda, chociaż ilekroć myślę sobie, że mógł by trwać całe wieczności, natychmiast pojawia się reprymenda dialogu wewnętrznego w stylu: "a na co byś wówczas czekał i czy ten czas cieszył by Cię równie mocno?". Oj tak. Pobyt nad moim ukochanym Bałtykiem od lat pomaga mi znosić trudy i znoje "późnojesiennej" i zimowej pory w naszym kraju. Z jednej strony wspomnienia, z drugiej wyobrażenia i wyczekiwania. Ot życie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj co nie co dla rozpisania się po chwilowej przerwie. Wciąż wakacyjnie, ale z akcentem sprzedażowym. Tej miałem okazje doświadczać z racji miejscowości wypoczynku niemal na każdym kroku urlopowania. Wniosek - wg. mnie jest fatalnie. Oczywiście, kiedy ilość turystów na jednego sprzedawcę wynosi mniej więcej: 1000:1 dziennie, a może nawet i na godzinę (prawie jestem pewien, że i tak bywa), trudno mówić o potrzebie rynkowej wyróżniania się i dbania o turystę - klienta. Bo niby po co, skoro i tak 10 stoisk pamiątkowych obok ma spore wzięcie, chociaż zarówno asortyment, jak i ceny są niemal identyczne. Niby po co, skoro 100 smażalni w rzędzie ma chętnych na pamiątkową rybkę niby zdrową i niby bałtycką ;) Niby po co, a jednak!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spośród setki lodziarni, tylko dwie mają wzięcie szczególne. Owszem - lody wyśmienite, ale obsługa klienta istotnie odbiegająca od obowiązującego wszędzie standardu wydawania i pobierania płatności. W tej lodziarni Pani się uśmiecha, dzieciak dostaje wafelka gratis, a potrzeba klienta jest kluczowa. Czy życzy Pan sobie 1 gałkę na pół, skoro ma Pan ochotę na śmietankę i sorbet arbuzowy, a jednocześnie dwie gałki to za dużo? Od samego początku widać dbałość o doświadczenia zmysłowe klienta. Sam deser lodowy, to już maestria. Przygotowana po to, aby wynagrodzić klientowi decyzję na lody w tym właśnie miejscu. Efekt - każdorazowy spory napiwek i jestem tam co drugi dzień....(by the way - do dzisiaj ledwo mówię ;-)))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Są też i tacy, którzy "wydają" za karę durnemu turyście, bo ten i tak zostawi u nas kasę. Nie nawiązują kontaktu, nie słuchają potrzeb, nie wkładają "serca" w każdą chwilę spędzoną w ramach ich oferty. Takich widziałem już rok temu i dzisiaj, zamiast tłumu durnych turystów, mają wieczory z muzyką góralska do pustych stolików.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie powiem, że rozumiem ich sytuację sprzedażową. Cały dzień pracy, mnóstwo turystów, upał / deszcz, ciśnienie i co jeszcze? Mają 3 miesiące, żeby zarobić na cały rok i sprawić, aby kolejnym razem to oni byli nr 1 na liście odwiedzanych miejsce do konsumpcji. To jest sprzedaż, to jest pasja, to jest troska o klienta. A jeśli pracownik jest za karę, to zwyczajnie należy znaleźć takiego, dla którego obcowanie z klientem to świetna zabawa i sposób na zarobek. Wówczas zadowolony i stały klient, zrozumie gorszy dzień, słabszą dyspozycję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przecież dzisiaj, zwłaszcza w poruszanej wyżej gastronomii, polecenia zadowolonych klientów to najlepsza reklama, generator napiwków. Wówczas nie ma miejsca na frustracje ze słabego wzięcia i kiepskich zarobków. Właściciel zadowolony z obrotów, sprzedawca z wyników i napiwków. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W sprzedaży tak niewiele trzeba, czasem nawet tak "pozornie" istotnie dla klienta - ot podzielić gałkę loda na dwa smaki i dodać uśmiech. Ty sprzedajesz gałkę, klient wydaje w miejscu, gdzie liczy się jego potrzeba i czuje się indywidualnie traktowany - nawet w takich specyficznych, wspominanych wyżej okolicznościach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ot "wilk city i owca town" :-D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ps. a ja już jestem pewien, że przyjdzie w moim życiu czas na gastronomię, świadczoną od kuchni także przeze mnie. Jaka to musi być satysfakcja, kiedy Twój klient pieje z zachwytu za każdą wizytą w twoim królestwie wybranych smaków, a Ty z iskrą w oku pracujesz z dbałość o każdy, najmniejszy i istotny szczegół. Mniam!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-2229510428496187399?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/2229510428496187399/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2010/07/sprzedawco-gdzie-twoje-emocje.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/2229510428496187399'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/2229510428496187399'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2010/07/sprzedawco-gdzie-twoje-emocje.html' title='Sprzedawco! Gdzie Twoja pasja?!'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-1766254348038604430</id><published>2010-06-24T07:57:00.000-07:00</published><updated>2010-06-24T08:56:36.572-07:00</updated><title type='text'>Szersza perspektywa.</title><content type='html'>ostatnio coraz więcej "siebie" poświęcam na analizę czegoś, co nazwałem po swojemu: "szerszą perspektywą". Inspiracją do zastanawiania się nad tą lekko metafizyczną teorią subskrypcji świata zewnętrznego, była historia opowiedziana przez Mańka i spuentowana hasłem: "Big picture".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedyś przyjąłem to, jako ciekawe i metaforyczne założenie, jak najbardziej przydatne, jednak na tyle oczywiste i ogólne, że postawione obok filozoficznych dywagacji na temat teorii istnienia, sprawiało podobne uznanie słuszności z jednoczesnym zamętem gdzieś pomiędzy lewą i prawą półkulą ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fascynujące jest to, jak bardzo zawężamy ilość informacji, które płyną z otaczającej nas rzeczywistości, niemal zawsze zakładając, że prawda stoi jedynie i zawsze po naszej stronie. Innymi słowy, najczęściej pozwalamy sobie na pełnie życia, w dość niepełnym świecie wybudowanym w znakomitej większości w pierwszej, kilkunastoletniej części naszego życia. Wyznaczamy sobie terytorium, strefę, w której wszystko co się dzieje, jest prawdziwe, poprawne i pożądane. Uzasadnione, akceptowane, zdrowe, obowiązujące, "wszechistniejące". A tuż poza granicami pojawia się nowe: nieznane, bez sensu, dziwne, niepotrzebne, nieetyczne, "nie takie", "o Boże", ja bym tak nie mógł itd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To tak, jak podczas naszych ostatnich świąt wielkanocnych, zrobiliśmy krok poza udeptaną strefę i w czasie kiedy najbliższe otoczenie szalało na zakupach, potem w kuchniach, domach, odkurzaczach, stołach, alkoholach, my wpatrywaliśmy się w bałtyckie fale. I co w tym dziwnego? Ano to, że ilość innych osób, dla których ten sam obraz (fale bałtyckie) był stałą częścią ich "własnego świata", okazała się zaskakująca, dziwna. Na pewno dla mnie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W jednym momencie spojrzałem na otoczenie zupełnie inaczej. Pisankowo-sprzątaniowo-zakupowe doświadczenia, uchyliły małe, metaforyczne drzwiczki na nowe, inspirujące informacje. Co dostrzegłem? Np.: nordic walking, jogging, hobby, wolny czas, spacer, lody, kawiarnie, bar, tańce, plac zabaw, latawce, drink w blasku wczesno-wiosennego słońca odbijającego się od spienionej, morskiej wody, zaopatrzenie, transport, praca itd...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewnie rodzi Ci się w głowie teraz pytanie w stylu: "Człowieku, o czym Ty do mnie piszesz?". Zapewniam - to dobra reakcja. Dziwność i z pozoru banalność tego krótkiego spostrzeżenia, dla pewnej wybranej grupy ludzi, stanowi klucz do potężnego sukcesu - zwłaszcza w kontekście biznesowym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każdy jest gdzieś i robi coś, co dla niego jest właściwe. Nie każdy jednak ma świadomość, gdzie może być.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak to się ma do sprzedaży, do biznesu? Już wkrótce w tym miejscu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem ja nieco zwalniam, porządkuje sprawy papierowo-biurowe, szykuję się do dłuuugo wyczekiwanego urlopu, sprawdzam nowe możliwości próbując nadążyć za moją córeczką i umysłem, którego otwartość przesuwa granice z pola: "nie da się", na "a gdyby tak..." ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec akcent muzyczny  - wakacyjnie i motywacyjnie. Dla Dużych i Małych Dzieci, którym wyobraźnia wyznacza poziom oczekiwanych wyników ;-) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tobie życzę udanych wakacji, wypoczynku, nowych inspiracji i...no właśnie, tego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/84uWGVAcKR4&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/84uWGVAcKR4&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-1766254348038604430?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/1766254348038604430/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2010/06/szersza-perspektywa.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/1766254348038604430'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/1766254348038604430'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2010/06/szersza-perspektywa.html' title='Szersza perspektywa.'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-6882217317596983439</id><published>2010-06-11T03:01:00.000-07:00</published><updated>2010-06-11T03:35:02.672-07:00</updated><title type='text'>Z 30stką na karku.</title><content type='html'>Mija drugi rok od kiedy piszę tego bloga. Mija 3 rok, od kiedy diametralnie zmieniłem swój biznes, podejście do sprzedaży, a przede wszystkim do siebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj mija 30 rok mojego życia w ogóle. I co w związku z tym, oczywiście oprócz życzeń dla mnie samego ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ano:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Wszelkie decyzje, jakie podjąłem były słuszne wówczas i nawet jeśli ich konsekwencje niekoniecznie, lekcje otrzymane w następstwie już w 100% tak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Niesamowicie cieszę się na kolejny rok życia, kolejną partię doświadczeń, kolejne setki nowych znajomych i kolejne wyzwania, które nadal będą sprawiać, że mam ochotę, motywację. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Dziękuję mojej żonie, za to że kolejny raz, to ona pierwsza zaprasza mnie w kolejny rok życia, jednocześnie sprawiając, że ten jeden dzień w roku, bez względu na otoczenie i okoliczności, jest naprawdę mój - nasz. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. To już drugi rok kiedy czuje się rozpieszczany możliwością kochania tej najukochańszej istoty na ziemi. Naszego szczęścia, inspiracji, miłości, słodkości - Amelii. Kocham i dziękuję - to dzięki Tobie wszystko nabrało jeszcze większego pędu, znaczenia, wartości, przekonania i satysfakcji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5. Wbrew obiegowym opiniom dotyczącym określania 30sto latka starą dupą - ja czuję się wyśmienicie. Życie pociąga mnie na tyle, że z każdym kolejnym rokiem konsekwencji w tym co robię, odkryję i będą odkrywał coraz więcej jego tajemnic. Tych dostępnych dla wszystkich i dla tych, którzy chcą więcej. Tych komercyjnych i tych nieco bardziej metafizycznych, określonych ramą tożsamości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6. Wczoraj spełniło się jedno z naszych marzeń, długo wyczekiwanych, aczkolwiek starannie zaplanowanych, określonych i realizowanych. Ot, kolejny dowód na to, że jest pewna wiedza, którą możesz zacząć testować i sprawdzać, jak bardzo działa. Oczywiście możesz, nie musisz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;7. To kolejny rok, kiedy wciąż jestem sobą. Mógłbym być: więcej, bardziej, mocniej, "bogaciej", popularniej itd..., ale wówczas nie byłbym sobą. Pozdrawiam tych, co nie wierzą, że tak można. Co wątpią, że poza kasą jest coś więcej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem żegnaj "dwadzieścia parę" i WITAJ 30skto! Dekado nowych doświadczeń.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W kontekście pkt. 6 już wkrótce na tym blogu parę przydatnych informacji dla Ciebie. Nawet jeśli nie masz do czynienia ze sprzedażą. Zwłaszcza jeśli marzysz i chcesz osiągać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/TBIQpAvemjI/AAAAAAAABNQ/yb6etCJeL5Y/s1600/logo_AUTOHOLIK.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 350px; height: 263px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/TBIQpAvemjI/AAAAAAAABNQ/yb6etCJeL5Y/s400/logo_AUTOHOLIK.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5481461993223133746" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ps. z racji motoryzacyjnych zapędów w moim życiu, życzę sobie...no właśnie, którego?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czołem!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-6882217317596983439?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/6882217317596983439/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2010/06/z-30stka-na-karku.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/6882217317596983439'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/6882217317596983439'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2010/06/z-30stka-na-karku.html' title='Z 30stką na karku.'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/TBIQpAvemjI/AAAAAAAABNQ/yb6etCJeL5Y/s72-c/logo_AUTOHOLIK.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-8359493819824991010</id><published>2010-04-23T02:39:00.000-07:00</published><updated>2010-04-23T03:03:53.444-07:00</updated><title type='text'>Nocna motywacja, sprzedażowo przydatna.</title><content type='html'>Dzisiaj z beczki motywacyjnej, jakże przydatnej w naszym zawodzie. Po paru technologicznych wpisach, nieco inspiracji, nieświadomości i metafizyki ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sprawdziłem sam i wiem, że działa. Jakże prosta i świetna strategia na nocny odpoczynek, kiedy nieświadomość układa zapis danych życiowych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Właśnie, jak Ty zasypiasz, kiedy w ciągu dnia nie wszystko i nie zawsze układa się jak należy? O czym mówisz sam do siebie, leżąc w łóżku na parę godzin przed kolejnym dniem, kiedy czeka zadanie z pozoru nie do rozwiązania? Czy zdarzyło Ci się walczyć o zasłużony sen z własnym dialogiem, który cichą nocą jest szczególnie donośny?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mnie wielokrotnie. Skutek - niewyspany, zmęczony i od samego rana zafiksowany frustracją na zbliżające się problemy. Taki dzień, zwłaszcza w sprzedaży, nie może być ani łatwy ani skuteczny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W głowie trochę ciężko jest mówić jednocześnie różne treści, na różne sposoby. Jak mówią, nie możesz być jednocześnie zdołowany i nakręcony energią. Dlatego właśnie proponuję Ci świetną i prostą strategię, dzięki której szybciej zasypiasz, a noc układa zapisy z dnia, tak abyś rano widział siebie w lepszym świetle, gotowym do zamiany problemów na wyzwania i zadania do realizacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co zrobić? Na każde zasypianie warto wypracować swego rodzaju rytuał polegający na podsumowaniu minionego dnia w kontekście tego, co zrobiłeś/aś dobrze i zgodnie z planem. Nawet jeśli jakiś cel nie został osiągnięty, pewne kroki postawiłeś/-aś na drodze do jego realizacji, aby wieczorem móc to w ogóle ocenić. Nawet jeśli coś nie poszło wg planu, to jednak wykonałeś/-aś pracę i choćby najdrobniejsza jej część, etap został zrealizowany tak, jak należy. To jemu właśnie się przyjrzyj i to za niego podziękuj sobie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przeszłość nie równa się przyszłości, a to że nie wyszło coś dzisiaj, nie oznacza, że nie wyjdzie jutro. Pytanie brzmi, z jakim nastawieniem chcesz wstać jutro?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyłapywanie małych, własnych sukcesów i koncentracja na nich, sprowadza Twoją nieświadomość na dobrą stronę Twoich mocy. Ta się przyda niewątpliwie bardziej, niż...A rano spojrzysz na siebie inaczej, gotowy/-a ruszyć dalej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miłego weekendu i słońca!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-8359493819824991010?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/8359493819824991010/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2010/04/nocna-motywacja-sprzedazowo-przydatna.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/8359493819824991010'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/8359493819824991010'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2010/04/nocna-motywacja-sprzedazowo-przydatna.html' title='Nocna motywacja, sprzedażowo przydatna.'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-7438786595957766617</id><published>2010-04-12T04:50:00.000-07:00</published><updated>2010-04-12T05:13:30.342-07:00</updated><title type='text'>Z wyrazami współczucia i pamięci ofiar WIELKIEJ KATASTROFY w Smoleńsku.</title><content type='html'>...czy będąc młodym człowiekiem, który zaczyna przygodę dorosłego życia;&lt;br /&gt;...czy będąc ojcem, matką kilkuosobowej rodziny, w mieście bez rozwiniętego przemysłu i kapitału zagranicznego;&lt;br /&gt;...czy będąc polskim emerytem, często odmawiającym potrzebnych lekarstw w aptece;&lt;br /&gt;...czy będąc przedsiębiorczym atletą, pokonującym kolejne odcinki specjalne z zakresu uwarunkowań prawnych i wymagań formalnych, zrozumiałych jedynie dla ich autorów;&lt;br /&gt;...czy będąc kierowcą, który każdy kolejny kilometr drogi przelicza na złotówki zostawione w warsztacie remontującym zawieszenia;&lt;br /&gt;...czy żyjąc otoczonym przez wszystkie pozostałe absurdy polskich realiów noszących znamiona historii i politycznych decyzji...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...można tak szczerze i w zgodzie ze samym sobą czuć się krystalicznym patriotą?! Mieć absolutną pewność, że kraj, rząd, otoczenie są warte tego, aby stanąć w pierwszym szeregu i dumną piersią stawić czoła wszystkiemu, co w to właśnie wymierzone?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czym jest patriotyzm i czy to właśnie to uczucie, które ogarnęło mnie, najbliższych i całą Polskę po tej niepotrzebnej, tragicznej, fatalnej katastrofie samolotu w Smoleńsku?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy zawsze musi wydarzyć się taka tragedia, aby choć na chwilę zapomnieć o polityce i interesach, jednocząc się wokół człowieka. Ten zawsze jak odchodzi nienaturalnie, robi to niepotrzebnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To WIELKA strata, łączę się w bólu i smutku po stracie wszystkich tych osób. Składam kondolencje rodzinom i najbliższym. Sam pochylam się nad sobą i własnym krajem, o którym nawet w takiej chwili zagraniczne media piszą:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"...zginął polski Prezydent, który leciał 20 LETNIM Tupolewem..."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/S8MNX7png0I/AAAAAAAABNI/cWsOcS2LAqM/s1600/wst%C4%85%C5%BCka.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 130px; height: 197px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/S8MNX7png0I/AAAAAAAABNI/cWsOcS2LAqM/s400/wst%C4%85%C5%BCka.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5459221878103573314" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-7438786595957766617?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/7438786595957766617/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2010/04/z-wyrazami-wspoczucia-i-pamieci-ofiar.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/7438786595957766617'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/7438786595957766617'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2010/04/z-wyrazami-wspoczucia-i-pamieci-ofiar.html' title='Z wyrazami współczucia i pamięci ofiar WIELKIEJ KATASTROFY w Smoleńsku.'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/S8MNX7png0I/AAAAAAAABNI/cWsOcS2LAqM/s72-c/wst%C4%85%C5%BCka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-905777087393651190</id><published>2010-03-12T08:59:00.000-08:00</published><updated>2010-03-12T09:05:06.310-08:00</updated><title type='text'>Dekalog Skutecznej Sprzedaży.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/S5p0HkvKseI/AAAAAAAABNA/w9G_xX9-6c0/s1600-h/sales_blog.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 301px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/S5p0HkvKseI/AAAAAAAABNA/w9G_xX9-6c0/s400/sales_blog.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5447794372727452130" /&gt;&lt;/a&gt; Od zarania dziejów nad różnymi porządkami naszej egzystencji czuwają określone reguły. Prawdziwe i obowiązujące dla jej odbiorców i tak różne, jak ów odbiorcy. Ba! Tworzone przez ich reprezentantów dla potrzeb i porządku ich społeczności oraz ze względów czysto PRowych, a więc i godnego ich reprezentowania na arenie „między poglądowej”, czytaj celem pozyskiwania nowych zwolenników.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewnie zgodzisz się ze mną, że podobne zasady dotyczą niemal każdej sfery naszego życia. Czy to dobrze, czy źle – nie mnie oceniać. Z pewnością wartościowe wskazówki, reguły, które się sprawdzają – czytaj przynoszą określony wynik w kontekście którego dotyczą - porządkują, upraszczają i ułatwiają nam poruszanie się w określonych systemach i na określonych płaszczyznach naszego życia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja zebrałem i przetestowałem podobne w kontekście interesującej nas sprzedaży. I nie chodzi o to, aby gloryfikować je, interpretując poprzez pryzmat dominujących w naszej strukturze wiary Dziesięciu Przykazań. Tutaj chodzi o potraktowanie ich czysto poradnikowo, ot dla inspiracji i weryfikacji które z nich są Ci znane, a które być może sprawdzisz dla zwiększenia własnych wyników sprzedażowych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pamiętam początki swojej pracy – pierwsze doświadczenia sprzedażowe. Wówczas wiele z tego, co niżej przeczytasz, choć proste i oczywiste, tak oczywiście nie było mi znane. Za każdym razem, kiedy spoglądam w tamtą „stronę” z perspektywy dzisiejszej wiedzy, zastanawiam się jak wiele się zmieniło dzięki tym kilku prostym spostrzeżeniom. Jak wiele może zmienić kilka jasnych założeń w miejsce naukowych, wielostronicowych opracowań szczycących się wartością tzw.: „ponadporadnikową”, czytaj: opracowań naukowych (oczywiście bez generalizacji).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skuteczna sprzedaż, która daje satysfakcję obu stronom? Pewnie! Mając przyjemność uprawiania właśnie takiej, dziś już zupełnie nieświadomie – automatycznie, działam w zgodzie z moim własnym dekalogiem skutecznej sprzedaży:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Myśl pozytywnie i zawsze patrz w kierunku pożądanych rezultatów.&lt;br /&gt;2. Sprzedaż zaczyna się przed spotkaniem z klientem. Warto o tym pamiętać.&lt;br /&gt;3. Dla klienta zawsze bądź: doradcą, nauczycielem i przyjacielem.&lt;br /&gt;4. Pozwól klientowi kupować.&lt;br /&gt;5. Przyjmuj porażki spokojnie i zawsze szukaj lepszych rozwiązań. Porażka wpisana jest w sukces.&lt;br /&gt;6. Ciesz się na pojawiające się problemy – dzięki nim wiesz, na czym naprawdę Ci zależy.&lt;br /&gt;7. Dziękuj za trudnych klientów – to Twoja sala gimnastyczna.&lt;br /&gt;8. 20% klientów generuje 80% Twoich rezultatów, dlatego to im poświęcaj 120% własnej mocy.&lt;br /&gt;9. Zarażaj pasją do tego, co sprzedajesz.&lt;br /&gt;10. Wyróżniaj się i zawsze doradzaj z elegancją.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy myślisz podobnie, masz identyczne założenia, czy dla Ciebie również będą stanowić wartość dodaną – nie wiem. Zwyczajnie przetestuj, a ja życzę Ci zawsze i za każdym razem: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;NIECH CI SIĘ SPRZEDAŻY!&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-905777087393651190?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/905777087393651190/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2010/03/dekalog-skutecznej-sprzedazy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/905777087393651190'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/905777087393651190'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2010/03/dekalog-skutecznej-sprzedazy.html' title='Dekalog Skutecznej Sprzedaży.'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/S5p0HkvKseI/AAAAAAAABNA/w9G_xX9-6c0/s72-c/sales_blog.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-8555990622452744958</id><published>2010-02-05T04:45:00.000-08:00</published><updated>2010-02-05T05:22:15.946-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ę bardzo'/><title type='text'>Telefon sprzedażowy. No to how I can take ;-)</title><content type='html'>no właśnie, nawiązując do naczelnego hasła naszej reprezentacji pracującej na wyspach brytyjskich: Co powiedzieć klientowi przez telefon, aby go zainteresować i zyskać szanse na przedstawienie szczegółów bądź umówienie się na spotkanie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak się okazuje, przy dzisiejszym natłoku dzwoniących i oferujących po 5 razy dziennie podobne produkty i usługi, największym wyzwaniem jest pokonać reakcję obronną Klienta w stylu: "Nie dziękuję, nie jestem zainteresowany".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że słyszysz to zanim skończyłeś wypowiadać pierwszej zdanie. Ba! W ogóle nie związane jeszcze z Twoją ofertą ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z moim obserwacji, zarówno tych jako kupujący, jak i sprzedający, wynika, że za każdym razem w ciągu tych pierwszych sekund rozmowy sprzedażowej, rozchodzi się o benefit. W zasadzie to o jego brak w większości wypowiedzi sprzedających via tel.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W myśl zasady, nie ma sprzedaży bez potrzeby, w tą że właśnie za każdym razem należy uderzać. Ponieważ dzwonisz pierwszy raz, nie znając klienta (mawiają o tego rodzaju kontaktach cold-call), trudno jest zainteresować go swoją ofertą, nie znając jego potrzeb. Z kolei zmasowany atak z pełną szczegółowością swojej oferty, również nie da Ci szansy na jego bliższe poznanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co pozostaje? Ano zapytywanie o potrzebę rozwiązania w kontekście Twojej oferty, na możliwe najwyższym poziomie ogólności. Rzekłbym na poziomie, którego zasadności poznania, mając jakiekolwiek doświadczenia / potrzeby / rozwiązania w kontekście Twojej branży, nie sposób zaprzeczyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skomplikowane? Skądże :) Sam sprawdź na poniższych przykładach, np.: w temacie telefonii mobilnej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Rozmowa klasyczna:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sprzedawca: Witam serdecznie, nazywam się Janek HowIcanTake. Czy mam przyjemność rozmawiać z Panem Aleksander Sienkiewicz (to nie przypadek - najczęściej leniom nie chce się nawet odmienić mojego imienia)?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Klient: Tak, to ja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sprzedawca: Dzwonię od operatora "Najlepsza Komóra w Mieście", czy mógłbym Panu zając chwilkę?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Klient: Dziękuję bardzo, ale nie jestem zainteresowany. (najczęściej)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Rozmowa z nastawieniem na złapanie kontaktu:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sprzedawca: Witam serdecznie. Nazywam się Janek IknowWhatToDo. Ponieważ dzwonię z firmy "Twoja wymarzona komóra", mam pytanie do Pani / Pana? (ważna intonacja i żywa wypowiedź oddająca głębokie przekonanie sprzedawcy do tego, co oferuje).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Klient: najczęściej odpowie: Słucham / No proszę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sprzedawca: Czy byłby Pan zainteresowany zaoszczędzeniem przynajmniej połowy wydatków związanych z telefonem komórkowym, z którego Pan korzysta? Jakby to było płacić dużo mniej, przy tej samej ilości połączeń?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Klient: tutaj zawsze w grę wchodzi odwołanie się do konkretnej korzyści, której większość normalnych użytkowników kom. sobie nie odmówi. Najczęściej klient odpowie: hmmm, no pewnie, że tak. Pytanie czy to możliwe?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pytając w ten sposób za każdym razem dajesz sobie szansę na nawiązanie kontaktu i kontynuację rozmowy. W powyższym przykładzie nie jest wprost powiedziane co da te oszczędności...czy to będzie oferta z Twojej sieci, gdzie średnio masz 2x więcej darmowych minut względem konkurencji czy może niemal o połowę niższy abonament.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozmawiając w stylu 1 dajesz klientowi szanse na pokojarzenie Cię z poprzednim natrętem z innej sieci, który zabrał sporo czasu, nie oferując nic, co byłoby korzystne dla tego klienta. Wówczas ta chwilka trwała całą wieczność, tym dłuższą, im bardziej kulturalny i wyrozumiały jest klient.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozmawiając w stylu 2, kierujesz uwagę klienta na rozwiązania, korzystne dla niego. Kierujesz uwagę na jego potrzeby.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* Jeśli klient będzie memłał w stylu: "...hmmm, sam nie wiem..wiem Pan co, raczej nie...", to warto potestować stanowczą odpowiedź w stylu:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Ok! zatem dziękuję za rozmowę i jeśli w przyszłości będzie Pan chciał zaoszczędzić połowę wydatków na telefony, zwyczajnie proszę dać znać, nazywam się tak i tak, dzwonię stąd i jeśli Pan sobie życzy proszę zapisać numer do mnie."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powiem tak, robię tak jakieś 6 lat, co sprawiło, że odkryłem na nowo przyjemność sprzedawania tam, gdzie jest potrzeba. Za każdym razem dając sobie szanse na kontynuowanie rozmowy na mój własny, sprawdzony sposób. Sposób, dzięki któremu krótka rozmowa przez tel. inicjuje dobrą relację.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uszanowanko i udanego weekendu!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciau.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-8555990622452744958?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/8555990622452744958/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2010/02/telefon-sprzedazowy-no-to-how-i-can.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/8555990622452744958'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/8555990622452744958'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2010/02/telefon-sprzedazowy-no-to-how-i-can.html' title='Telefon sprzedażowy. No to how I can take ;-)'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-1836898275848008854</id><published>2010-01-21T04:08:00.000-08:00</published><updated>2010-01-21T08:25:02.157-08:00</updated><title type='text'>Sri Lanka inspirations ;-)</title><content type='html'>i udało się ;-) po 3 dniach odkrywania cejlońskich pokładów new businessu "wyszarpaliśmy" dostęp do internetu. Ale jakiego ;-) WiFi proszę Państwa, co jak się okazuje nie jest oczywistą oczywistością. Nawet jeśli pokój w hotelu za osobę kosztuje 140 $&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;no, ale to mamy już za sobą. w sumie mamy 4h surfowania, na nas dwóch w opcji po 2h na IP. Szaleństwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szczerze - nie wiem co napisać, żeby podzielić się wszystkimi moimi wrażeniam w dość krótkim czasie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miejsce bardzo specyficzne. Tropik na 100%. Piękne kolory, ładne plaże, ciepła i dość szalona woda w oceanie. W komunikacji ulicznej nie obowiązują żadne zasady. No może poza jedną: no risk, no drive ;-) Nie pamiętam kiedy ostatnio miałem okazję być przerażonym pasażerem, podróżującym z predkościa max 80 km/h. Zjazd na rowerze ze szczytu Śnieżki, na pełnym ogniu, to przy tym pestka i totalny brak adrenaliny ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Założone cele wyjazdu już osiągnęliśmy, teraz dzień relaxu i ponownie ponad 20h w samolotach (w sumie 3 sztuki ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsze dni spędziliśmy w Beruvelli, teraz jesteśmy bliżej Colombo, w hotelu Mt. Lavinia. Z ciekawostek, przy logowaniu spotkaliśmy pannę młodą z rodziną z Polski - jaki scenariusz, nie wiemy. Nie było czasu na rozmowy, ale wiemy, że właśnie tutaj pani z Polski brała ślub. Można? Ano można. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec zdjątko z widoku hotelowego - pierwsze 2 dni pobytu:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/S1h8ZcXNk3I/AAAAAAAABMY/V0vOLN0fVoM/s1600-h/hotel_view_Beruvella.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/S1h8ZcXNk3I/AAAAAAAABMY/V0vOLN0fVoM/s400/hotel_view_Beruvella.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5429226127347258226" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i ujęcia z plaży. Woda zirka 26 st. - no comment ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja:&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/S1h89xf1caI/AAAAAAAABMg/XxY1lkIGK9g/s1600-h/beruvella_ja.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/S1h89xf1caI/AAAAAAAABMg/XxY1lkIGK9g/s400/beruvella_ja.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5429226751495860642" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Yoda master vel Maniek ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/S1h-0YMr9wI/AAAAAAAABM4/6uCCAErqbz8/s1600-h/beruvella_maniek.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/S1h-0YMr9wI/AAAAAAAABM4/6uCCAErqbz8/s400/beruvella_maniek.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5429228789109094146" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W temacie turystów przybywających w to miejsce...odpowiedź znajdziesz na poniższym zdjęciu wypatrując flagi (jak zamkniesz oczy, możesz mieć wrażenie, że jesteś nad naszym, kochanym Bałtykiem ;) W innym przypadku w: Moskwie bądź Belinie ;D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/S1h9qz85y3I/AAAAAAAABMo/KWA3VzoD4O8/s1600-h/beruvella_pl.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/S1h9qz85y3I/AAAAAAAABMo/KWA3VzoD4O8/s400/beruvella_pl.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5429227525248764786" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odwiedziliśmy dzisiaj wspaniałe miejsce, gdzie natura przekuwana jest w gotowe rozwiązania dla ludzi, w zgodzie z ich fundamentalną zasadą rówowagi:  jeśli coś bierzesz od ziemi, zrób coś dla niej wzamian.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;o tym już wkrótce...U nas zbliża się 22.00.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo natura wie lepiej...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-1836898275848008854?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/1836898275848008854/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2010/01/sri-lanka-inspirations.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/1836898275848008854'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/1836898275848008854'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2010/01/sri-lanka-inspirations.html' title='Sri Lanka inspirations ;-)'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/S1h8ZcXNk3I/AAAAAAAABMY/V0vOLN0fVoM/s72-c/hotel_view_Beruvella.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-5281832263278935471</id><published>2010-01-12T07:31:00.000-08:00</published><updated>2010-01-13T09:02:34.808-08:00</updated><title type='text'>Rapid Sales Formula - skuteczna sprzedaż na 2010</title><content type='html'>Cześć!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;po świątecznych wypoczynkach i rodzinnych rozprawach przy stole, życie nabrało tak szalonego tempa, że dopiero dzisiaj (i to dzięki sztywnej notce w kalendarzu, że czas na ten wpis znaleźć się musi)parę zdań, "sprzedażonoworocznie" na temat formuły skutecznej sprzedaży.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Model, formuła - jak zwał, tak zwał. Uproszczenie, wzorzec dzięki któremu łatwiej zrozumieć, dostrzec pewne aspekty naszej pracy. Łatwiej wyłuszczyć determinanty sukcesu, rozumianego w tym konkretnym przypadku, jako długoterminowej satysfakcji z pracy sprzedawcy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od dłuższego czasu zbieram, analizuję i weryfikuję własną koncepcję na ten temat, którą przewrotnie nazwałem: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Rapid Sales Formula&lt;/span&gt; (a co! nazwa istotne jest ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście wciąż ją zgłębiam, przyglądając się jej z różnych perspektyw. Poddaję ocenie innych praktyków i teoretyków sprzedaży. Rozwijam - o, to dobre słowo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W prostej koncepcji, moim zdaniem, jest wszystko co istotne w kwestii skutecznego emocjonalnie i finansowo, realizowania się w sprzedaży. Oczywiście ktoś powie, że kasa to nie wszystko...i pewnie ma rację. Pytanie, czy brak właściwych przychodów w pracy sprzedawcy, nie wpływa na częste określanie tego zawodu, jako tzw. profesji przejściowej, chwilowej, a wynikającej z braku innych możliwości zarobkowania. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tutaj chodzi o sprzedaż skuteczną (dla pracodawcy i sprzedawcy), ciągłą (czyli realizowaną z pasji i w długim, konsekwentnym czasie) i nastawioną na potrzeby klienta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem, ów formuła prezentuję się następująco:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rapid Sales Formula = (Sprzedawca + Organizacja pracy + Techniki sprzedaży) x POSTAWA&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sprzedawca  = człowiek wyposażony w cechy wrodzone, nabyte i predyspozycje.&lt;br /&gt;Organizacja pracy = planowanie, cele i zarządzanie wiedzą na temat klienta oraz kanałów sprzedaży&lt;br /&gt;Techniki sprzedaży = wszystko, co motywuje, czyni sprzedawcę bardziej elastycznym, wobec oczekiwań klienta&lt;br /&gt;POSTAWA  = klucz we wzorze. Czyli, to jak i czy w ogóle sprzedawca odnosi się do kluczowych aspektów sprzedaży z nawiasu równania. Zarówno żywiony chwilą, dniem, jak i w kontekście długofalowych aspektów egzystencji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W miarę możliwości będę dzielił się na łamach tego bloga rozwiązaniami, które sam sprawdziłem i spostrzeżeniami w kontekście wszystkich tych, w/w elementów. Moim zdaniem, to klucz, a umiejętności w tych obszarach, czynią sprzedawcę naprawdę skutecznym i zadowolonym z własnej pracy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co sądzisz?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkiego NAJ na Nowy Rok 2010, spełnienia marzeń, a szczególnie tych najskrytszych, niepoprawnie ambitnych ;-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-5281832263278935471?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/5281832263278935471/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2010/01/welcome-in-2010.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/5281832263278935471'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/5281832263278935471'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2010/01/welcome-in-2010.html' title='Rapid Sales Formula - skuteczna sprzedaż na 2010'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-9208132261546136955</id><published>2009-12-21T14:12:00.000-08:00</published><updated>2009-12-21T14:19:34.851-08:00</updated><title type='text'>Z okazji świąt.</title><content type='html'>Ktoś powiedział: "...przeszłość tworzą wspomnienia, a w przyszłość zaglądają marzenia..."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Życzę Ci, abyś w te pare najbliższych dni:&lt;br /&gt;- najpierw zatrzymał się. tak naprawdę;&lt;br /&gt;- zapytał wspomnienia, kto i co dzisiaj stanowi prawdziwą wartość w Twoim życiu;&lt;br /&gt;- a na koniec zabrał wartość w podróż po marzenia. w podróż do przyszłości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;buziaki i Wszystkiego Naj na Nowy, Jeszcze bardziej szalony rok 2010!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-9208132261546136955?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/9208132261546136955/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/12/z-okazji-swiat.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/9208132261546136955'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/9208132261546136955'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/12/z-okazji-swiat.html' title='Z okazji świąt.'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-6029821494780763362</id><published>2009-12-15T03:59:00.000-08:00</published><updated>2009-12-15T04:05:32.660-08:00</updated><title type='text'>Ode mnie, nie przeze mnie, ale gdzie indziej. Oczywiście o sprzedaży.</title><content type='html'>no i się pojawiło. Tam, gdzie czytuję innych, znalazłem się i ja, aby czytali inni mnie. O!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szczerze - naprawdę bardzo się cieszę, bo świat sprzedaży dzisiaj mówi coraz częściej językiem, który w moim wydaniu niecałe 2 lata temu, określany był pieśnią idealnej / nierealnej przyszłości. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo się cieszę, a najbardziej z faktu, że sprzedaż idzie w kierunku sprawiania przyjemności z kupowania, a sprzedawcy znów staną się zawodowymi doradcami, stojącymi po stronie spotkania potrzeby z rozwiązaniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapraszam na SaleNews.pl, gdzie jest artykuł mojego autorstwa: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;a href="http://http://www.salesnews.pl/Article.aspx?id=132"&gt;Im więcej „NIE”, tym bardziej „TAK” dla Twojego sukcesu w sprzedaży.&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-6029821494780763362?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/6029821494780763362/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/12/ode-mnie-nie-przeze-mnie-ale-gdzie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/6029821494780763362'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/6029821494780763362'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/12/ode-mnie-nie-przeze-mnie-ale-gdzie.html' title='Ode mnie, nie przeze mnie, ale gdzie indziej. Oczywiście o sprzedaży.'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-4056757857726229325</id><published>2009-12-14T04:05:00.000-08:00</published><updated>2009-12-14T04:13:28.425-08:00</updated><title type='text'>In New York...:D</title><content type='html'>ech. Mnie porwało. Okazuje się, że w muzyce stylu ulicznego, można wciąż jeszcze wygenerować taką perełkę. Zwłaszcza, że ostatnio w tej dziedzinie muzycznej, to twórczości bliżej do stron z zastrzeżeniem: "Od 18 roku życia."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trochę off-topic, ale nie samą pracę człowiek żyje. Muzyka, dla mnie odgrywa szalenie istotną rolę w budowania potencjału mojego nastawienia do pracy. Także sprzedaży ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znajdź "swój utwór" i skorzystaj z legalnego dopingu emocjonalnego przed każdym spotkaniem sprzedażowym!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A co. I jest wspólny mianownik? ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="320" height="265"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/0UjsXo9l6I8&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/0UjsXo9l6I8&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="320" height="265"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-4056757857726229325?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/4056757857726229325/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/12/in-new-yorkd.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/4056757857726229325'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/4056757857726229325'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/12/in-new-yorkd.html' title='In New York...:D'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-1746228767024252770</id><published>2009-12-08T03:16:00.000-08:00</published><updated>2009-12-08T07:19:46.178-08:00</updated><title type='text'>Gestykulacja cechą inteligentnych. Czyżby? A co na to sprzedaż?</title><content type='html'>po kilku rozjazdach szkoleniowych, nowych miejscach odkrytych w naszym kraju, zawitałem w domu. Na miejscu. Uff. Zmęczony - owszem, ale znowu przepełniony satysfakcją z nowych doświadczeń, znajomości i zadowoleniem tych, którzy mnie wysłuchali i którym coś (nawet jeśli jedno zdanie) mogłem przekazać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mawiają (wspaniała generalizacja), że gestykulują ludzie inteligentni (nie wiem czy Ty akurat spotkałaś/-eś się z takim stwierdzeniem). Ja niestety tak. Podobnie, jak i fakt, że okulary noszą ludzie inteligentni - albo dodają inteligencji...(sprawdź sam: rozwiąż test na IQ w okularach i bez i sprawdź wynik).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż być może i gestykulują, niestety częściej rozganiają powietrze, albo zwyczajnie pomagają sobie w wyrażaniu własnych myśli. Jeśli brzmi dziwnie, to polecam powiedzieć coś z sensem do innych (np.: na temat produktu), przez 10 min. stojąc zupełnie nieruchomo, bez gestów, bez kiwania głową, bez przemieszczania oczami we wszystkich kierunkach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Właściwie polecam bardzo. Wiesz po co? Ano po to, aby później zauważyć jak wiele czynisz - często złego - rozganiając muchy, zwłaszcza podczas prezentacji handlowej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście są gotowe zestawy gestów, które niejako uzupełniają nasz przekaz, pomagając umieszczać jego części w odpowiednich obszarach i znaczeniach naszego Klienta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasem coś podkręcają, czasem pomagają wybrać wynik, czasem zwyczajnie uspokajają, kiedy coś nie brzmi dla naszego Klienta, tak jak należy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiesz, po lewej stronie możesz spotkać firmy, biznesy, których jedynym celem jest szybkie i skuteczne bogacenie się Twoim kosztem. Dla nich nie ma Twoich potrzeb, dla nich jest tylko ich target.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz zerknij na prawo. Tam znajdziesz firmy, które zaczynają od Twoich potrzeb, ponieważ wiedzą, że sukces ma sens zawsze i tylko w długim okresie. Ci dostawcy wiedzą, że Twoja satysfakcja jest kluczowa, w ich drodze do sukcesu finansowego, biznesowego i całej reszty motywów, stanowiących podwalinę ich działalności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie musisz podążać za mną w Twoją prawą stronę. Ja zwyczajnie mam ochotę przejść się kawałek w prawo. To jest mój wybór, a Ty z kim chcesz robić biznes?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już rozumiesz? ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To bardzo ważne mieć świadomość jak na Twojego Klienta wpływa Twoje ciało i to w jaki sposób wypowiadasz słowa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To tak, ja skręt w prawo zaraz po tym, jak upewniasz się czy z lewej nic nie nadjeżdża.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-1746228767024252770?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/1746228767024252770/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/12/gestykulacja-cecha-intelignetnych.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/1746228767024252770'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/1746228767024252770'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/12/gestykulacja-cecha-intelignetnych.html' title='Gestykulacja cechą inteligentnych. Czyżby? A co na to sprzedaż?'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-8701464742906697622</id><published>2009-11-25T00:52:00.000-08:00</published><updated>2009-11-25T01:29:52.340-08:00</updated><title type='text'>Arktyczny telefon, czyli czas na cold call.</title><content type='html'>Czołem,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nie mogę tego tematu odpuścić. Nie dam rady. Nie - nie chce i już.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio rozpętała się lekka dyskusja na temat tzw. "cold callings", czyli w dosłownym tłumaczeniu: "zimnych telefonów". Sama dyskusja, jak najbardziej. Uwagi i argumenty biorących w niej udział również - w końcu to ludzie, którzy dobrze wiedzą o co chodzi w sprzedaży. Zwłaszcza tej tzw.: "naszych realiów rynkowych".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W samej definicji, jakby nie ma nic szczególnego, czy dziwnego (&lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Cold_calling"&gt; czytaj Wikipedia w temacie&lt;/a&gt;). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szczególnie dziwne i warte ruszenia moim zdaniem jest to, jak sprzedający wykorzystują to narzędzie w codziennej pracy. Bo jak cold call, to zawsze ze szczególnym naciskiem na pierwszy wyraz: cold. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cold = mam target dziennych telefonów, które muszę wykonać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i później sytuację mamy następującą: dzwonią do mnie od jednego z operatorów sieci komórkowych już 3 raz w tym tygodniu z tą samą ofertą. Nie dość, że nie zauważają tego, że mam gdzieś tą konkretnie ofertę, to w ogóle nie notują tego w systemie, dzięki czemu dzwoni do mnie 3 różnych panów, z tą sama, jakże specjalnie dla mnie przygotowaną propozycją. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I uwaga, teraz gwóźdź "cold call'a" w powyższym przykładzie z życia wziętym:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Seler": Dzień dobry, nazywam się....i czy mam przyjemność rozmawiać z Panem: Aleksander Sienkiewicz?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Olek": Dzień dobry. Tak, ma Pan przyjemność (w głowie: "Jezu, czego znowu chcecie ode mnie i dlaczego znowu to samo? Znowu czytając z kolumny Excella moje nazwisko, nie zdążył odmienić imienia")&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moje pytanie brzmi: czy takie telefony, oprócz tego, że wyrabiają target, sprzedają cokolwiek? &lt;br /&gt;Ok - może i tak, dla tych, którzy nie mają żadnych doświadczeń z sieciami kom. &lt;br /&gt;Owszem - z pewnością znajdzie się człek, co będzie podekscytowany ofertą, bo właśnie ma dokładnie taką potrzebę. Ba, znajdzie się ich sporo - w końcu w takiej taśmowej realizacji telefonów, sięgnięcie po jakieś 18 mln nadających się Polaków, musi zaowocować deal'ami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tylko, że oni kiedyś będą już klientami z różnym doświadczeniem, z lepszym dookreśleniem swoich potrzeb i tego rodzaju telefony, zwłaszcza w przypadku braku zainteresowania po stronie klienta, nie przyniosą dodatkowych efektów. Również w przyszłości. Zwłaszcza w przyszłości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O ile prościej, było by przygotować się do ów cold call'a, dobrze odmienić nazwisko i imię (albo przynajmniej postarać się, co na swój sposób, nawet przy pomyłce mogłoby być dość słodkie, naturalne i kontaktowe). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A to, że z pewnością jakiś czas temu ów operator wydał parę dobrych złotych (średnia krajowa x 100000000000) na system CRM, to zupełnie nieważne. Po co uzupełniać info na temat tego, do kogo się dzwoni i jaki jest status rozmów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po co zapisywać oczekiwania, które Klient daje na tacy sprzedawcy, np. odpowiada klient: "To mnie nie interesuje, ale zależy mi na większej ilości darmowych minut do wszystkich sieci...". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po co mieć idealne argumenty do kolejnej dobrej rozmowy z klientem, którą można przecież zacząć niemal od razu od rozwiązania, na które Klient czeka z utęsknieniem...choćby nawet rozwiązania częściowego, ale w tym jego oczekiwanym obszarze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No, ale zawsze selerek będzie miał do wyboru: albo szybki cold call (być może 3 razy do tego samego "Pana Aleksander Sienkiewicz"), albo odrobina zaufania do samego siebie i wyjścia do rozmówcy, jak do człowieka w procesie komunikacji. Komunikacji nastawionej na dostarczenie rozwiązań w oparciu o współprace pieniądzem podpartą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ok - być może ja podchodzę do tego zbyt ortodoksyjnie. Zawsze taki byłem. Jeśli relacja z człowiekiem (obojętnie w jakim kontekście), to zawsze nacisk na część: CZŁOWIEK. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli mówić, to językiem potrzeb klienta. Aby poznać ów język, należy uprzednio posiąść tajemną moc słuchania i łamania schematów. Inaczej kontakt i sukces będzie wiecznie statystycznie wyliczony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja od zawsze łamałem statystki, bo stawiałem na ludzi (oczywiście wcale nie mówię, że zawsze z takim sukcesem)...Wciąż czekam na czas, kiedy znowu zaczniemy koncentrować się na tym co naturalne, na ludziach, na potrzebach i relacjach. Tylko to pozwoli odróżnić nas od konkurencji. Nie produkt i nie oferta. EMOCJE. Hot call...:-D&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-8701464742906697622?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/8701464742906697622/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/11/arktyczny-telefon-czyli-czas-na-cold.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/8701464742906697622'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/8701464742906697622'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/11/arktyczny-telefon-czyli-czas-na-cold.html' title='Arktyczny telefon, czyli czas na cold call.'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-7130820793670254121</id><published>2009-11-19T07:51:00.000-08:00</published><updated>2009-11-19T07:58:41.864-08:00</updated><title type='text'>Jak mam osiągnąc sukces w sprzedaży?</title><content type='html'>jak często mawia do siebie, bądź w dialogu z kolegą "po fachu", zwłaszcza w dobie obniżonej aktywności zakupowej - początkujący handlowiec. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co ważne, pracujący jakieś pół roku, z ilością zamkniętych samodzielnie tematów = góra 1. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odpowiedź:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Żeby odnieść sukces, musisz zwiększyć ilość porażek" - Thomas J. Watson (założyciel IBM).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A najlepsze jest to, że sprawdzi się to nie tylko w sprzedaży!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ot, na koniec tygodnia, początek weekendu i refleksji, po być może, serii porażek mijającego "roboczotygodnia" ;-) Ku pokrzepieniu motywacji, wiary i w intencji dalszych działań. Czasem szczyt bywa odległy o jakieś 10 cm...o czym doskonale wiedzą wspinający się po skałach, przed ostatnim nawisem, który nie pozwala dostrzec ile zostało do mety. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pa!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ps. o tym dlaczego ów "porażkowanie" jest wskazane na drodze do osiągania własnego sukcesu i czym porażka w tej materii jest, już wkrótce.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-7130820793670254121?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/7130820793670254121/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/11/jak-mam-osiagnac-sukces-w-sprzedazy.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/7130820793670254121'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/7130820793670254121'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/11/jak-mam-osiagnac-sukces-w-sprzedazy.html' title='Jak mam osiągnąc sukces w sprzedaży?'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-3008510740618380463</id><published>2009-11-16T01:35:00.001-08:00</published><updated>2009-11-16T02:06:49.205-08:00</updated><title type='text'>W zarządzaniu sprzedażą błędy dwa. Listopadowe ujawnienie.</title><content type='html'>Czołem,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;warte podsumowania. No niestety stało się to niemal tzw. prozą małych i średnich biznesów - tak wynika z moich obserwacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nastał w tym roku czas szczególnie wymagający. Dotknęło to znakomitą większość znanych mi biznesów. No oczywiście poza firmami zajmującymi się doradztwem finansowym w nowym, "mlmmowym", modelu świadczenia usług. Ano bez nich, bo Ci radzą sobie znakomicie, nakręceni niczym królicze baterie klasy paluszek. Inaczej być nie może, w końcu wizja musi być, a ludzie zrzutę na bezpieczne inwestycje chętnie poczynią ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie o tym jednak, a o tym, jak w naszym kraju przedsiębiorcy podchodzą do sprzedaży na poziomie firmy. Precyzyjniej - na poziomie handlowców i relacji pomiędzy ich kompetencjami a wolumenem sprzedaży.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co zatem zauważam w tej materii:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- listopad miesiącem podnoszenie kompetencji - niestety zazwyczaj tylko. Ba! wiadomo nawet dlaczego akurat ta jakże przepiękna, napawająca optymizmem i wiarą w sukces pora roku ;-&gt; No, a już na pewno wiedzą o tym osoby odpowiedzialne za rozliczenia z pewnymi instytucjami rangi państwowej;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- im więcej handlowców, tym większa sprzedaż. Więcej oczywiście zawsze musi iść w parze z taniej (taki rabat handlowy) - czytaj: młodych, niedoświadczonych ludzi, których nikt nie przygotowuje do pracy. No, ale przecież teraz jest kryzys, weźmiemy więcej tanich i zrobią sprzedaż - jakby zapewne rzekł i pomyślał niejeden;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- jest kryzys, dlatego premii nie będzie, wymiany auta również, a telefon musimy ograniczyć do min..a Ty zacznij w końcu sprzedawać i bierz przykład ze starszego kolegi (czytaj: najlepszy handlowiec w firmie - lata doświadczenia, sporo szkoleń itd)).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ech...no i jak może być dobrze, skoro niczym leczenie objawowe, w/w strategia nie poradzi sobie z przyczyną, a już na sukces w długim okresie z pewnością nie ma co liczyć. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przecież firma (przedsiębiorstwo / biznes) bytem jest na długi termin przewidzianym...Są wyjątki oczywiście - tzw. "szybka bańka" i spadamy, coby nas nie złapali :D &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jakby to było, gdyby:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- rozłożyć koszty szkoleń na cały rok?&lt;br /&gt;- dbać o kompetencje sprzedawców regularnie i w odpowiedzi na zmieniające się warunki rynkowe?&lt;br /&gt;- koncentrować się na sprawdzonym zespole, zadbanym materialnie i pozamaterialnie, który osiągając właściwy rozmiar sprzedaży, sam daje sygnał do rozrostu?&lt;br /&gt;- rozumieć właściwie takie zjawisko jak kryzys - a konkretnie "wahania rynkowe", które były, są i zawsze będą?&lt;br /&gt;- brać lekcje z przeszłości, działać dzisiaj i patrzyć tak w jutro, jak i w "dalekie jutro"?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odpowiedź: sztormy okazują się zaplanowanym ćwiczeniem ze wzmacniającą dedykacją.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W końcu to dzięki nim pozostajemy w formie :D&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-3008510740618380463?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/3008510740618380463/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/11/w-zarzadzaniu-sprzedaza-bedy-dwa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/3008510740618380463'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/3008510740618380463'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/11/w-zarzadzaniu-sprzedaza-bedy-dwa.html' title='W zarządzaniu sprzedażą błędy dwa. Listopadowe ujawnienie.'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-1731253473301052486</id><published>2009-11-12T01:46:00.001-08:00</published><updated>2009-11-12T01:51:03.759-08:00</updated><title type='text'>Apel do CBraków. Keep away from children.</title><content type='html'>Drogi CB Użytkowniku, drogowy Kierowniku,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;pamiętaj, że Twój język świadczy tylko o Tobie, a korzystając z CB docierasz do wszystkich, którzy są w zasięgu i na danym kanale. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co gorsza, może zdarzyć się następująca sytuacja:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="320" height="265"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/VWr16echOn8&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/VWr16echOn8&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="320" height="265"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i co wówczas? Tej winy możesz nie odkupić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ps. ;-) nie mogłem się powstrzymać, jako użytkownik CB i zwolennik dobrych reklam. Film dostrzeżony na czytywanej przeze mnie grupie tematycznej z GL.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-1731253473301052486?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/1731253473301052486/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/11/apel-do-cbrakow-keep-away-from-children.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/1731253473301052486'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/1731253473301052486'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/11/apel-do-cbrakow-keep-away-from-children.html' title='Apel do CBraków. Keep away from children.'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-4301257031217623557</id><published>2009-11-10T07:26:00.000-08:00</published><updated>2009-11-10T07:38:00.739-08:00</updated><title type='text'>Teraz to ja sięgam po oskara. Debiut na łamach YT.</title><content type='html'>no to przyszedł i czas na mnie. Świat pędzi, podobnie jak i wymagania, konkurencja oraz cała reszta ważności, dzięki którym wszyscy się rozwijamy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz, przynajmniej w pewnych fragmentach tego, czym również się zajmuję, mogę podzielić się z jeszcze większą rzeszą zainteresowanych rozwojem, sprzedaży i w ogóle wiedzą...humorem...;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cóż, krótko: ZAPRASZAM.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kanał tutaj: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/TheASCTv"&gt;TheASCTv&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tutaj próbka - fragment jednego ze szkoleń, które miałem przyjemność poprowadzić:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="320" height="265"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/AxKLKFyv3eM&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/AxKLKFyv3eM&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="320" height="265"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-4301257031217623557?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/4301257031217623557/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/11/no-to-teraz-siegam-po-oskara-debiut-na.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/4301257031217623557'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/4301257031217623557'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/11/no-to-teraz-siegam-po-oskara-debiut-na.html' title='Teraz to ja sięgam po oskara. Debiut na łamach YT.'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-5617854618743445851</id><published>2009-11-02T09:01:00.000-08:00</published><updated>2009-11-02T09:10:15.047-08:00</updated><title type='text'>Handlowcem być.</title><content type='html'>Idąc za jednym z branżowych artykułów, który miałem okazję dzisiaj przeczytać, handlowcem być, to między innymi wykazywać się - uwaga - inteligencją emocjonalną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dalej:&lt;br /&gt;- umieć słuchać Klienta;&lt;br /&gt;- wykazywać się empatią i umiejętnością budowania uczciwych relacji międzyludzkich...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;reszta: "cut" - nieważne i oklepane tzw.: sztuczne bicie piany.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i przyszła kryska na matyska. Śmierć wszystkim "targetonaciągaczostachanowcom"!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak przewidziałem już ponad 2 lata temu, w sprzedaży nadchodzi era doradztwa, słuchania, rozumienia, relacji, wzajemności i przyjaźni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A dlaczego to takie ważne? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ano, w końcu nawet jeśli żyjemy samą sprzedażą, zdarzyć się musi i taki czas, kiedy sami kupujemy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-5617854618743445851?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/5617854618743445851/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/11/handlowcem-byc.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/5617854618743445851'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/5617854618743445851'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/11/handlowcem-byc.html' title='Handlowcem być.'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-8741701182296699510</id><published>2009-10-21T04:01:00.000-07:00</published><updated>2009-10-21T04:37:01.214-07:00</updated><title type='text'>Zostaje tylko usiąść, ściągnąć majtki i...</title><content type='html'>prowokująco w temacie, ale celowo! Dzisiaj odwiedzam jeden z czytywanych przeze mnie portali branżowych, który z pewnością czytuje wielu młodych, ambitnych jeszcze ludzi..Jeszcze, bo przeczytaniu dzisiejszych wpisów, mogą nieco obniżyć poziom samozapału.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co czytam na pierwszej stronie, tytuł pod tytułem:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Wyższe wykształcenie = sprzedaż hamburgerów.&lt;br /&gt;2. Ponad 60% Polaków pracuje po godzinach.&lt;br /&gt;3. Nauka i rozwój osobisty, czy łóżko szefa / przełożonego.&lt;br /&gt;4. Telefon służbowy zamiast podwyżki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moje pytanie brzmi: Jak się czujesz, kiedy otwierasz miejsce, gdzie poszukujesz nowej wiedzy, możliwości i kompetencji, a tutaj: KUKU. Miejsce mówi natomiast: po co to wszystko i tak, zaraz po tym, jak staniesz się kilkuminutową atrakcją szefa / szefowej (średnio słyszałem, że trwa to jakieś 5-12 minut w warunkach biurowych), podwyżkę wymienisz na telefon (być może na kartę pre-paid), a po skończeniu studiów i MBA, poznasz "makdonalda" od kuchni. A! Pamiętaj również, że przynajmniej jeden dzień w tygodniu zakończy się więcej niż 8 godzinnym czasem pracy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No, jakbym trafił akurat na swój słabszy dzień (ludzkie to i już, że takie są), to pewnie już napisałbym maila do portalu zbierającego zgłoszenia do obsługi misji humanitarnych w Afryce. Na pewno bardziej pożyteczne niż tego rodzaju antymotywacja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To ja mam na to taką oto odpowiedź:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ad.1 Hamburgery też są potrzebne. Pomyśl o tym, kto zaczął od ich smażenia, a dzisiaj stał się symbolem? Jeśli lubisz biznes gastronomiczny, dlaczego nie...A może warto pomyśleć o smażeniu hamburgerów na własnych rachunek, w miejscu gdzie lubisz żyć najbardziej?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ad.2 Ja pracuje całe życie. Na studiach pracowałem (czyt. uczyłem się) czasami całe doby. Dzisiaj prowadząc własny biznes - przecież, jak to mawiają pracownicy stricte fizyczni, co ja mam za pracę...tylko kasa leci sama i z nieba - niemal wciąż pracuje po godzinach. Za to, jak robię sobie dłuższy urlop, jadę z rodziną w miejsce, które sprawia nam największą frajdę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest gospodarka rynkowa, jest konkurencja, jest wybór i wreszcie zaczynają liczyć się kwalifikacje. Sam wybierasz, gdzie chcesz być i pracować, po co i jak długo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest coś jeszcze - ile sam i rzeczywiście pracujesz w ciągu dnia? Nie, nie - tak naprawdę i szczerze? Może zwyczajnie warto zacząć pracować rzetelnie i kończyć w ciągu normatywnych 8 godzin? ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ad.3 Zdecydowanie lepiej nie uczyć się w ogóle, a czerpać przyjemność z seksu z każdym szefem i w każdej firmie. Oczywiście bezpiecznego..Gorzej jeśli stanie się u boku szefa, który daje możliwości w zamian za kompetencje :-) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No, ale znowu decyzja komu uwierzysz należy do Ciebie. Ja zapewniam - warto stawiać na siebie i swoją wiedzę. Na seks zasługuje ktoś szczególny, nie powiązany z interesem zawodowym i walutą ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. Telefon weź i wykorzystaj na promocję samego siebie oraz wyszukanie możliwości zatrudnienia się w nowej firmie. Oczywiście, jeśli rzetelnie i prawdziwie zasługujesz na podwyżkę (nie wnikam w kryteria przydzielenia Ci ów podwyżki, które spełniłeś - są Twoje).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No, ale znowu możesz wziąć telefon, narzekać i poczekać, aż znajdzie się ktoś tańszy od Ciebie i bez telefonu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA TO, GDZIE JESTEŚMY, LEŻY TYLKO I WYŁĄCZNIE PO NASZEJ STRONIE. STAŃ PO STRONIE PRZYCZYNY I ZMIERZAJ DO OCZEKIWANYCH REZULTATÓW.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po takich treściach należy się łyk motywacji. Lekko fantastycznie, ale za to szalenie, ciarkowo, skutecznie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ot życie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="320" height="265"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/98MtWe2nCS4&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/98MtWe2nCS4&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="320" height="265"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-8741701182296699510?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/8741701182296699510/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/10/zostaje-tylko-usiasc-sciagnac-majtkii.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/8741701182296699510'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/8741701182296699510'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/10/zostaje-tylko-usiasc-sciagnac-majtkii.html' title='Zostaje tylko usiąść, ściągnąć majtki i...'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-7482346231685972505</id><published>2009-10-19T12:38:00.000-07:00</published><updated>2009-10-20T10:26:24.035-07:00</updated><title type='text'>Zima za pasem.</title><content type='html'>Od lat nie jestem w stanie polubić zimy. Na pewno nie tutaj, gdzie idzie mi spędzać większość życia (czyt.: miasto / praca / dom - 2 godziny dla nas i dalej już tylko spanie).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj odkryłem drugą stronę medalu, tej jakże ukochanej przez narciarzy, zwłaszcza w Alpach, pory roku. Amelka dostała "megakombinezon" rodem z Makplanety, z dedykacja i przeznaczeniem do ujeżdżania sanek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wiesz co? Jak tworzę sobie obraz wspólnych wypadów i "śnieżnosankowego" szaleństwa razem z Amelią, to zaczynam kochać zimę. Już widzę jej radość...Nawet jeśli "stary" (ba! z pewnością) będzie wcielał się w role renifera ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przesłanie na dzisiaj (nie wiem dlaczego od razu przesłanie, ale tak): wszystko ma swoje dwie strony, orła i reszkę, lewo i prawo, do przodu i tyłu...Od Ciebie zależy, jak spojrzysz na rzeczywistość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Find the difference ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;oooooo, a tutaj mała łamigłówka: zgadnij, co to za miesiąc? Jakie masz pierwsze skojarzenie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOG_video_class" id="BLOG_video-c698676be8044467" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/get_player"&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;param name="flashvars" value="flvurl=http://v7.nonxt5.googlevideo.com/videoplayback?id%3Dc698676be8044467%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1330610537%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D23948285CE67720D1307EB35E8859E62F0052C27.330B40EFB1B5422CC05693C64A88FAEE22CD682E%26key%3Dck1&amp;amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3Dc698676be8044467%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3Dktn9inBr_Tu5saVrPsZr8KsEm-o&amp;amp;autoplay=0&amp;amp;ps=blogger"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/get_player" type="application/x-shockwave-flash"width="320" height="266" bgcolor="#FFFFFF"flashvars="flvurl=http://v7.nonxt5.googlevideo.com/videoplayback?id%3Dc698676be8044467%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1330610537%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D23948285CE67720D1307EB35E8859E62F0052C27.330B40EFB1B5422CC05693C64A88FAEE22CD682E%26key%3Dck1&amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3Dc698676be8044467%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3Dktn9inBr_Tu5saVrPsZr8KsEm-o&amp;autoplay=0&amp;ps=blogger"allowFullScreen="true" /&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-7482346231685972505?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/7482346231685972505/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/10/zima-za-pasem.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/7482346231685972505'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/7482346231685972505'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/10/zima-za-pasem.html' title='Zima za pasem.'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-4625238680041960846</id><published>2009-10-14T13:29:00.001-07:00</published><updated>2009-10-14T13:37:50.167-07:00</updated><title type='text'>Klient uwielbia kupować.</title><content type='html'>&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Zwłaszcza dzisiaj. Ot i pierwsza, fundamentalna zasada skutecznej sprzedaży.&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Mądrzy ludzie zbadali, że nawet pacjent w szpitalu, który ma choćby znikomy wpływ na własne leczenie (nawet pozorny), hospitalizuje się z wyraźnie lepszym nastawieniem, co sprawia, że i leczy się znacznie szybciej.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Od pierwszego szkolenia dla sprzedawców &lt;a href="http://www.as-c.pl/lang.pl/no/szkolenie/12"&gt;5 Kroków Skutecznej Sprzedaży&lt;/a&gt;, za każdym razem i z uporem maniaka zaznaczam, powtarzam: "Sprzedawco, daj Klientowi możliwość kupowania". &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nie wiem, jak Ty, ale ja dostrzegam pewną analogię pomiędzy tymi dwoma w/w założeniami.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Uwielbiam kupować i uwielbiam mieć taką możliwość..w końcu wydaję własne pieniądze i już samym zakupem sprawiam sobie przyjemność z nabywania.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-4625238680041960846?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/4625238680041960846/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/10/klient-uwielbia-kupowa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/4625238680041960846'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/4625238680041960846'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/10/klient-uwielbia-kupowa.html' title='Klient uwielbia kupować.'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-1307156819476036778</id><published>2009-10-09T01:38:00.000-07:00</published><updated>2009-10-21T04:35:57.792-07:00</updated><title type='text'>Zabawa zmienia nasze życie na lepsze.</title><content type='html'>Dzisiejszy dzień upływa pod znakiem motywacji i pozytywnego nastawienia. Skąd i dlaczego akurat dzisiaj...nie wiem :) Jak zwykle zaczynam buzować przed jutrem i zewsząd przyciągać ten temat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podesłane przez kolegę Zus'a, znalezione w sieci i genialne. Oczywiście zamierzone i marketingowo ukierunkowane...ale jakże piękne i prawdziwe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i oto, jak łatwo i zabawnie, już od samego rana, pozytywnie nastawić się na resztę dnia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="480" height="295"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/2lXh2n0aPyw&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/2lXh2n0aPyw&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="295"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-1307156819476036778?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/1307156819476036778/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/10/zabawa-zmienia-nasze-zycie-na-lepsze.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/1307156819476036778'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/1307156819476036778'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/10/zabawa-zmienia-nasze-zycie-na-lepsze.html' title='Zabawa zmienia nasze życie na lepsze.'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-216264301543985965</id><published>2009-10-09T01:04:00.000-07:00</published><updated>2009-10-09T01:08:50.613-07:00</updated><title type='text'>Czasem i tak warto pomyśleć.</title><content type='html'>gdzieś przeczytane, zasłyszane. Oddaję do wykorzystania na potrzeby automotywacji i poprawy humoru. Jak wszystko w przyrodzie, tak i kij ma swoje dwa końce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak samo i Ty, możesz spojrzeć na pewne sprawy z różnych perspektyw.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jaki jest człowiek bogaty i zadowolony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zadowolony ponieważ bogaty.&lt;br /&gt;Bogaty, ponieważ zadowolony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No właśnie, czy zawsze chodzi o $?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Have a nice weekend!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ps. jutro prowadzę 1 raz we Wrocławiu szkolenie sprzedażowe 5 Kroków Skutecznej Sprzedaży. Oj będzie!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-216264301543985965?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/216264301543985965/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/10/czasem-i-tak-warto-pomyslec.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/216264301543985965'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/216264301543985965'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/10/czasem-i-tak-warto-pomyslec.html' title='Czasem i tak warto pomyśleć.'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-1146175713154579918</id><published>2009-09-28T09:48:00.000-07:00</published><updated>2009-09-28T09:58:52.561-07:00</updated><title type='text'>The force vol.2</title><content type='html'>jak jechać to maxa. Uwielbiam tych wszystkich Wariatów, za dystans do siebie i świata - jak pokazuje załączony obraz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pracować i bawić się razem, to czysta przyjemność. Oby trwała wiecznie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Let the force be with us. Now &amp;amp; forever ;-) Starring:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Agnieszka Sawicka, Client Service&lt;br /&gt;- "Mła" - Luke vel Business Development&lt;br /&gt;- Mariusz Szuba vel Yoda - The Founder &amp;amp; Force Generator ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SsDpfgytfdI/AAAAAAAABLs/qhV0m8kRoq8/s1600-h/ms_team_blog.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 276px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SsDpfgytfdI/AAAAAAAABLs/qhV0m8kRoq8/s400/ms_team_blog.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5386561881922960850" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-1146175713154579918?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/1146175713154579918/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/09/force-vol2.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/1146175713154579918'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/1146175713154579918'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/09/force-vol2.html' title='The force vol.2'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SsDpfgytfdI/AAAAAAAABLs/qhV0m8kRoq8/s72-c/ms_team_blog.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-672679515794724457</id><published>2009-09-28T04:14:00.000-07:00</published><updated>2009-09-28T04:24:49.303-07:00</updated><title type='text'>Let the force be with You!</title><content type='html'>Model sukcesu, rekomendowany przez samego Yodę, wyznawany również przez Olka Sienkiewicza. Wspominają, że w metodyce osiągania sukces maczał palce Bruce Lee, zanim w latach 70tych zainicjowano zbiór narzędzi określanych mianem NLP.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sukces osiągnąć jeśli chcesz, kroki poniższe na uwadze swej miej:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Czego chcesz i co chcesz osiągnąć należy określić - czyli swój cel ustalić powinieneś.&lt;br /&gt;2. Na drodze do osiągnięcia celu działanie wykonać musisz.&lt;br /&gt;3. Wykonane działanie ze względu na cel - rzetelnie i uczciwie, sam wobec siebie ocenić powinieneś.&lt;br /&gt;4. Do czasu kiedy cel rzeczywistością stanie się, działania zamieniać przyjdzie Ci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SsCb9BfbpXI/AAAAAAAABLk/eB8c5dylBBQ/s1600-h/Yoda+_master.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 250px; height: 257px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SsCb9BfbpXI/AAAAAAAABLk/eB8c5dylBBQ/s400/Yoda+_master.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5386476627009709426" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ps. i pamiętaj: Wojownik spięty być nie może. Przygotowany być musi. (zasłyszane od Bruce'a Lee)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Let the force be with You :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-672679515794724457?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/672679515794724457/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/09/let-force-be-with-you.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/672679515794724457'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/672679515794724457'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/09/let-force-be-with-you.html' title='Let the force be with You!'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SsCb9BfbpXI/AAAAAAAABLk/eB8c5dylBBQ/s72-c/Yoda+_master.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-5863634147568923168</id><published>2009-09-07T14:38:00.001-07:00</published><updated>2009-09-07T15:06:35.270-07:00</updated><title type='text'>Gdzie jestem, kiedy mnie nie ma?</title><content type='html'>No właśnie. Minął już całkiem spory czas od ostatniego wpisu na tym blogu...czyżby moje lenistwo?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bynajmniej. Zwyczajnie troska o to, aby każdy wpis miał w sobie tyle mnie ile sensu i przydatności, dla każdego, kto będzie miał ochotę to przeczytać. A może w dalszej przyszłości i ja spojrzę z sentymentem na niego, tak jak na zeszyt złotych myśli z wczesnej podstawówki...? Kto wie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od zeszłego czwartku jestem w Warszawie i pilnie się uczę. 'Wrzucam' się na wyższy poziom wiedzy, umiejętności i świadomości w interesującej mnie metodyce określany, jako: Master Practitioner.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak zwał, tak zwał. Na pewno wyposażam się w kolejne narzędzia i możliwości, z których skorzystam...albo i nie. Zasoby są ważne oraz świadomość, że to elastyczność daje poczucie swobody i nieograniczonych możliwości. Możliwości odnajdywania się w każdych okolicznościach, relacjach i kontekstach, z którymi przyszło nam się zmierzyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj przekonałem się, przy okazji zupełnie niezwiązanej okoliczności, jak umiejętność widzenia i słuchania innych, za każdym razem daje nam dodatkową przewagę i możliwości budowania porozumienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jak jest w sprzedaży, której uczę i którą na co dzień się zajmuję? Ano właśnie tak, że skuteczny sprzedawca słyszy więcej i widzi więcej, podczas gdy jego klient czuje się doskonale w roli strony kupującej.  Nawet jeśli klient coraz bardziej przypomina modelowy typ 'trudnego klienta' dobry sprzedawca prowadzi spotkanie, za każdym razem do celu. Bierze to na siebie, bo wie, że to jego praca. Co więcej ta sprawia mu radość i daje satysfakcję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jaki jest cel? Dla jednego sprzedać trafiając idealnie w potrzeby, dla drugiego w pełnym komforcie zaspokoić swoją aktualną i rzeczywistą potrzebę. Dlaczego tak często jednak rzeczywistość czyni powyższe, jak to zwolennicy targetów i kasy, kasy, kasy zwykli mawiać, obrazem skrajnie idealistycznym? Ano dlatego, że zazwyczaj pojawiają się emocje, które skutecznie podsycają jednych, odpychając tych drugich. Bo jak nie wiesz, co możesz jeszcze zrobić, to zupełnie naturalna staje się reakcja obronna w stylu: "take cover or kill".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakby się zastanowić, to powyższe ma się do wszystkiego w naszym życiu. Społecznym przecież i relacyjnym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Idę spać. Jutro kolejny dzień.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-5863634147568923168?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/5863634147568923168/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/09/gdzie-jestem-kiedy-mnie-nie-ma.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/5863634147568923168'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/5863634147568923168'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/09/gdzie-jestem-kiedy-mnie-nie-ma.html' title='Gdzie jestem, kiedy mnie nie ma?'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-5671735991383447541</id><published>2009-08-12T04:41:00.000-07:00</published><updated>2009-08-12T05:07:18.047-07:00</updated><title type='text'>Wstyd mi za swój kraj.</title><content type='html'>czytam dzisiaj w newsach portalu WP.pl w kontekście zbliżającego się koncertu ostatniej gwiazdy popu, tego formatu, Madonny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Silnie konserwatywne i katolickie grupy krzewienia wiary na siłę i potrzeby autopromocji wygenerowały m.in. takie oto hasło:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;cyt. za wp.pl: "Madonna ukradła imię Matce Bożej".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślałem, że po to organizuje się koncerty zamknięte, gdzie wejście oznacza zgodę na określoną opłatę, żeby każdy zupełnie autonomicznie mógł zdecydować, czy chce tam być.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tych tytanów walk o lepszą, znaczy "maryjną" Polskę, z ojcem dyrektorem i Świątynią Opatrzności na czele pozdrawiam i dziękuję za niczym nie różniącą się od Madonny prowokację.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Madonna, jako "popstar" i kluczowa postać światowego "showbizu" ma jedną przewagę. Wszelka prowokacja z jej strony to jawne dzieło kreowania wizerunku, budowania marki i samorealizacji artystycznej. U podstaw jej zachowań stoi rynek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;U podstaw zachowań jej oponentów, w naszym kraju, nawet aparat państwowy. I tego najbardziej się wstydzę. Piszę z pełnym poszanowaniem wiatry katolickiej i zbliżającego się święta, które tym bardziej jest ważne i wartościowe, im bardziej wolne, własne i metafizyczne. Zresztą jak każde inne święta z jakiegoś powodu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wolność - to jest przewaga niektórych narodów. Tak w religii, jak i sztuce i jej dekodowaniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ps. bardzo jestem ciekaw konfrontacji w dniu koncertu, planowanej przed stadionem na Bemowie. Pieśni religijne i narodowe vs. fani Madonny. To będzie dopiero czad.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I po raz kolejny w parze z religią wisi w powietrzu lekki niepokój o własne bezpieczeństwo. Jak czytam o tym, co, kto i w imię czego tam będzie, to poważnie zastanawiałbym się czy tam być, choćby nawet w okolicy. Dorzuć to tego cykliczne newsy CNN, albo TVN24 z Bliskiego Wschodu, o kolejnych, którzy w imię "czegoś / kogoś" zdmuchnęli życie z kolejnych, zupełnie niewinnych i pragnących wolności ludzi.&lt;br /&gt;&lt;span id="adv_wl"&gt;&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-5671735991383447541?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/5671735991383447541/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/08/wstyd-mi-za-swoj-kraj.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/5671735991383447541'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/5671735991383447541'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/08/wstyd-mi-za-swoj-kraj.html' title='Wstyd mi za swój kraj.'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-8576428275474171185</id><published>2009-08-10T04:17:00.000-07:00</published><updated>2009-08-10T05:01:10.463-07:00</updated><title type='text'>Człowiek normalny a zdrowy. Gdzie tkwi różnica?</title><content type='html'>Najnowsza psychologia dokonała pewnego rozróżnienia w kontekście zdrowia psychicznego człowieka. Podzieliła całą naszą społeczność na dwie grupy, kluczowe z punktu widzenia zadania psychologii: na NORMALNYCH i ZDROWYCH.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co za tym idzie? Ano to, że nawet jeśli czujemy się normalni, albo ktoś do nas mówi, że nasze objawy w danym kontekście są "normalne", nie oznacza to, że jesteśmy zdrowi. Bynajmniej :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A ZDROWY człowiek to taki, który rozwija się i czerpie z tego&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; SATYSFAKCJĘ&lt;/span&gt; :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakby dłużej się zastanowić i przyjrzeć całości MA TO SENS! Co z tego, że się rozwijasz, osiągasz "jakieś" cele, nawet jeśli są Twoje...Nic to, jeśli w związku z tym wszystkim nie odczuwasz żadnej satysfakcji. To jest ta przysłowiowa wisienka na torcie. Dzięki niej praca, zadania, cele i okoliczności, za każdym razem sprzyjają dalszemu rozwojowi. On sprawia, że czujesz się dobrze z tym: gdzie jesteś, dokąd zmierzasz, kim jesteś i po, co w ogóle to wszystko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No właśnie, kiedy jej braknie pojawia się: "po, co w ogóle to wszystko"...pojawia się apatia, bezradność, brak motywacji. Przecież nawet pieniądze (piszę o nich z premedytacją, jako że to o  nie najczęściej się rozchodzi) kiedyś zaspokajają wszelkie, materialne potrzeby, stanowiące często początek naszej przygody w szeroko pojęty i rozumiany "rozwój".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jezu, ile ja razy w życiu "nie byłem zdrowy" ;-) Chociaż wszystko dookoła mawiało: to normalne, jesteś normalny i trzeba żyć normalnie. Bo takie jest normalne życie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pójdę dalej - myślę, że potężnym pomostem, pomiędzy byciem normalnym (czyli niezdrowym) a zdrowym jest: WYOBRAŹNIA.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdyby nie ona i jej niepoprawność, często wyśmiewana w najbliższym otoczeniu, nie było by mnie dzisiaj. Tutaj i tak. Nie czułbym się coraz bliżej bycia "zdrowym", w rozumieniu i tezie z dzisiejszego wpisu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak ważne jest wyobrazić sobie siebie samego i własne życie, zapewniając w tej całej wizji, miejsce dla satysfakcji. A satysfakcja to taka nagroda od matki natury w postaci stanu emocjonalnego, wzmacniającego poczucie spójności i spokoju z wypełniania naszej, własnej misji. To taki łyk zimnego piwa na koniec udanego, upalnego dnia...albo spontaniczne wyjście na zakupy, ot tak i bez celu, zwieńczone upolowaniem okazji, na którą od dawna polowaliśmy...Coś dla faceta i kobiety. Coś dla Marsa i Wenus.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo, jak się okazuje NORMALNY człowiek, może zupełnie legalnie wyglądać tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SoAJjfIByQI/AAAAAAAABLc/tF4x5Y5d4a0/s1600-h/Olo_blog.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 150px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SoAJjfIByQI/AAAAAAAABLc/tF4x5Y5d4a0/s400/Olo_blog.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5368301261080873218" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ufff, a już się martwiłem ;-))))))))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ot ZDROWIE!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-8576428275474171185?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/8576428275474171185/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/08/czowiek-normalny-zdrowy-gdzie-tkwi.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/8576428275474171185'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/8576428275474171185'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/08/czowiek-normalny-zdrowy-gdzie-tkwi.html' title='Człowiek normalny a zdrowy. Gdzie tkwi różnica?'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SoAJjfIByQI/AAAAAAAABLc/tF4x5Y5d4a0/s72-c/Olo_blog.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-6956844139332264555</id><published>2009-07-27T12:02:00.000-07:00</published><updated>2009-07-27T12:25:34.909-07:00</updated><title type='text'>"Wsiejskie" klimaty w centrum aglomeracji.</title><content type='html'>&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Zwariowałem. &lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Fakt. 30 lat życia w warunkach obcych i szalenie pożądanych dla mieszkańców dużych aglomeracji, zrobiło swoje. Do dzisiaj.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jeśli mamy stawiać czoła kolejnym, nowym wyzwaniom, wsparciem może być właśnie to miejsce. Mnie uspokoja i motywuje, mając na uwadze tak kontekst, jak i okoliczności. Pozostaje tylko pytanie, co na to moje dziewczyny.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;No właśnie, co? &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;ps. ja znowu tutaj, one tam. Dobrze, że jest blog dzięki czemu, choć wirtualnie, mogę zabrać Was tam, gdzie jestem. I jak?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sm38fZzhDmI/AAAAAAAABKs/argshqPULlc/s1600-h/w_1.jpg"&gt;&lt;img src="http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sm38fZzhDmI/AAAAAAAABKs/argshqPULlc/s400/w_1.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363220347701235298" style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sm391RMfuYI/AAAAAAAABK0/1KWVHIKaa7s/s1600-h/w_2.jpg"&gt;&lt;img src="http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sm391RMfuYI/AAAAAAAABK0/1KWVHIKaa7s/s400/w_2.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363221822858836354" style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sm3-BIU6zeI/AAAAAAAABK8/YUlcJeE2ehE/s1600-h/w_3.jpg"&gt;&lt;img src="http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sm3-BIU6zeI/AAAAAAAABK8/YUlcJeE2ehE/s400/w_3.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363222026636676578" style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sm3-I0F1NDI/AAAAAAAABLE/gbCGLnPggbM/s1600-h/w_4.jpg"&gt;&lt;img src="http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sm3-I0F1NDI/AAAAAAAABLE/gbCGLnPggbM/s400/w_4.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363222158643639346" style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sm3-cCMaGbI/AAAAAAAABLU/aLPlO8FV1Y8/s1600-h/w_5.jpg"&gt;&lt;img src="http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sm3-cCMaGbI/AAAAAAAABLU/aLPlO8FV1Y8/s400/w_5.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363222488846834098" style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-6956844139332264555?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/6956844139332264555/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/07/wsiejskie-klimaty-w-centrum-aglomeracji.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/6956844139332264555'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/6956844139332264555'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/07/wsiejskie-klimaty-w-centrum-aglomeracji.html' title='&quot;Wsiejskie&quot; klimaty w centrum aglomeracji.'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sm38fZzhDmI/AAAAAAAABKs/argshqPULlc/s72-c/w_1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-458220496389868350</id><published>2009-07-24T04:28:00.000-07:00</published><updated>2009-07-24T06:15:29.447-07:00</updated><title type='text'>Gdzie ten kryzys? Halo!</title><content type='html'>no nie mogę się powstrzymać od komentarza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W takiej dziurkowatej Oławie, okazuje się misją na miarę któregoś z kolorów specjalnych beretów, nawiązać kontakt z normalnym deweloperem / biurem nieruchomości. Co gorsza, jak się okazuje zadaniem pierwotnym, na etapie którego fiasko zamyka cały dalszy proces, jest znalezienie nowego mieszkania w opcji: "wolne jestem. proszę mnie kupić".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Masz Ci los. A obsługa, pożal się Boże. Gdzie szkolenia sprzedawców, skąd oni ich w ogóle biorą. Na 10 tel. przy 8 miałem wrażenie, że właśnie nawiązałem kontakt z lokalną szajką,"wywalającą" ludzi na nieruchomościach. Grunt to niewiadome: brak adresu, brak możliwości spotkania się już...Jedyne co pewne to:&lt;br /&gt;- nie można negocjować (powiedziane już w pierwszej sentencji werbalnej)&lt;br /&gt;- prowizja dla biura&lt;br /&gt;- i np.: okna niemal w połowie wpadają do piwnicy, bo to jest niski parter.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i masz Ci babo placek. A cena za metr powyżej 4 tys. zł to już abstrakcja na taką "Oławkę", z której młody człowiek regularnie musi wyjeżdżać, żeby udowodnić tak sobie, jak i światu, że warto było studiować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeden telefon był strzałem w 10'tkę! Mieszkanie piękne, 90 m.kw., II piętrowe i kobieta w biurze bardzo przyjemna (czyt. profesjonalna)...Jest jeden mały problem.....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...jest sprzedane, tak jak wszystkie mieszkania w tej loklizacji ;-(&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kryzys? K...wa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakiś czas temu dzwoni mój znajomy, właściciel sporej firmy i sprawny przedsiębiorca, któremu nikt na początku nie dał, a wsio co ma: wywalczył, wygenerował, zarządził, wydevelopował..jak zwał, tak zwał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas rozmowy podkreśla głębię zastanego w naszym kraju kryzysu, opisując to tak:&lt;br /&gt;- chcę kupić 2 x notebook Sony z najwyższej półki (bo czas już na dobry komp.) i co? Muszę czekać ponad 2 tyg. bo wszystkie sprzedane i sporo już zamówione;&lt;br /&gt;- idę do salonu znanej i bardzo prestiżowej marki sam. i chcę kupić jeden z najdroższych egzemplarzy (jestem stałym klientem również biznesowym) i co? Trzeba czekać, bo są zamówienia i czekamy na doprodukowanie pod nas...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uwaga! Jeszcze raz ktoś zadzwoni do mnie i poprosi o zniżkę za wsparcie marketingowe albo moje (jak pokazuje doświadczenie skuteczne i szalenie potrzebne) szkolenie sprzedażowe, powołując się na kryzys, to osobiście....ZJEM!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ech, tak sobie myślę, że to życie w naszym kraju, to chyba z braku innych zalet, dostarcza nam te wszystkie absurdy, żebyśmy się bawili i czuli, że żyjemy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak to należy przyjmować - have FUN! Ja usłyszałem wczoraj, że nawet równia pochyła do dołu, ma potencjał, bo przecież Małysz zjeżdżając do dołu, dalej wybiją się przecząc wszelkim prawom natury i grawitacji i leci, leci, leci......LECI!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;LEĆ zatem, niesiony polskim absurdem, którego celem jest sprawić, byśmy za granicą mieli wszystko 3 razy szybciej, 3 razy więcej i 3 razy luźniej, tak jak Małysz, zaraz po tym, jak wyfruniemy z tego naszego Heimatu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A na zakończenie polecam "kryzysowe auto". Pytanie, który będziesz w kolejce po nie ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Smmz4sEeDQI/AAAAAAAABKk/pKeuTKSBwgo/s1600-h/amg_65.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Smmz4sEeDQI/AAAAAAAABKk/pKeuTKSBwgo/s400/amg_65.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5362014617845239042" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tschuss!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;pzdr ;-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-458220496389868350?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/458220496389868350/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/07/gdzie-ten-kryzys-halo.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/458220496389868350'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/458220496389868350'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/07/gdzie-ten-kryzys-halo.html' title='Gdzie ten kryzys? Halo!'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Smmz4sEeDQI/AAAAAAAABKk/pKeuTKSBwgo/s72-c/amg_65.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-7494717928272108349</id><published>2009-07-20T12:45:00.000-07:00</published><updated>2009-07-20T13:17:34.538-07:00</updated><title type='text'>Music makes me feel better.</title><content type='html'>ot tak: na wieczór, na poprawę humoru, na dobry sen, na lepsze jutro. A może zwyczajnie, dla rozrywki.&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;1. Czas płynie, zmienia się format. Ten kupuję w 100% Jeśli ma porwać, to właśnie ten numer.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span"   style="  white-space: pre; font-family:Arial;font-size:10px;"&gt;&lt;object width="480" height="295"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/vNcchcZQyVo&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/vNcchcZQyVo&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="295"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="white-space: pre;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="  white-space: pre;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:small;"&gt;2. Sky is the limit! &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="white-space: pre;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style=" white-space: pre;font-size:13px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"   style="  ;font-family:Arial;font-size:10px;"&gt;&lt;object width="480" height="295"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/FtJW5mbErUA&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/FtJW5mbErUA&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="295"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style=" white-space: pre;font-family:Arial;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="  white-space: pre;font-family:Arial;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:small;"&gt;3. Absolutnie kultowy dla mnie numer "One", a w tym wykonaniu prawie umarłem. Ciarki zabrały mnie w inny wymiar. Prawdziwy odjazd od 3 minuty.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style=" white-space: pre;font-family:Arial;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style=" white-space: pre;font-family:Arial;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style=" ;font-size:10px;"&gt;&lt;object width="480" height="385"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/5r6N4myB3Ww&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/5r6N4myB3Ww&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; white-space: pre;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="  white-space: pre;font-family:Arial;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:small;"&gt;Kiedyś wiernie przez określony rodzaj muzyki. Dzisiaj muzyka wspiera emocje, bez względu na gatunek...no może jest jeden, którego w ogóle nie akcpetuje, bo zwyczajnie nie jest muzyką ;-)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="  white-space: pre;font-family:Arial;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="  white-space: pre;font-family:Arial;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:small;"&gt;Dobranoc.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-7494717928272108349?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/7494717928272108349/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/07/music-makes-me-feel-better.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/7494717928272108349'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/7494717928272108349'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/07/music-makes-me-feel-better.html' title='Music makes me feel better.'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-2123932202088526647</id><published>2009-07-19T08:08:00.000-07:00</published><updated>2009-07-19T09:12:27.605-07:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;ostatnio nie ogarniam wszystkich swoich myśli, które tłoczą się gdzieś w zakamarkach wakacyjnej głowy. &lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Może to następstwo urlopu, a co za tym idzie, ustawieniu "mózgownicy" w trybie: 'stand by'. A może wciąż za mało odpoczynku...właściwego dystansu do rzeczywistości, w całej swojej złożoności, jak przyszło mi zasłyszeć w jednej z piosenek.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Sam już nie wiem. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Żeby iść razem, wszystkie części muszą mieć ten sam kierunek. Nawet jeśli prędkości są różne.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Najważniesze jednak wciąż pozostaje niezmienne. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;...moje kochaniątko. To jej uśmiech i kolejne sukcesy w odkrywaniu możliwości, jakie życie daje nam ludziom, wciąż zarządza moimi słabościami, czyniąc z nich za każdym razem naukę.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jak patrzę na Amelię, za każdym razem zastanawiam się nad względnością upływu czasu. Oczywiście w wymiarze subiektywnych doświadczeń.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Przecież tak niedawno miałem ją na rękach. Taką malutką istotkę, której komfort zapewniała jedynie długość mojej dłoni oraz przedramienia:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SmM96j6PEhI/AAAAAAAABKE/0GWfixUYZmM/s1600-h/Amelia_narodziny.jpg"&gt;&lt;img src="http://3.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SmM96j6PEhI/AAAAAAAABKE/0GWfixUYZmM/s400/Amelia_narodziny.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5360196057782227474" style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A to już kilkanaście dni po jej 1 urodzinach :-) Pierwszy rok w nowym wymiarze. Na zdjęciu niżej z kuzynem Mikołajem, który dołączył do rodziny pół roku po Amelce.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SmM-6F8UIqI/AAAAAAAABKM/Gfy3S2mQNb0/s1600-h/amela_mikolaj.jpg"&gt;&lt;img src="http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SmM-6F8UIqI/AAAAAAAABKM/Gfy3S2mQNb0/s400/amela_mikolaj.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5360197149249512098" style="cursor: pointer; width: 400px; height: 364px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Dumny tatuś musi to dodać: sam wybierałem i wiozłem niemal 14 tys. mil kreację dla mojej, malutkiej kobietki :)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;W zasadzie mógłbym nie pisać, tylko dodawać jej kolejne zdjęcia, na przemian wruszając się i nabierając energii do porządkowania takich chwil jak te, które towrzyszą mi dzisiaj.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Kocham ponad wszystko! &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Amelio, z okazji minionego roczku życzę Ci, aby ten uśmiech i spontaniczna radość towarzyszyła Ci przez całe Twoje życie. Tak często, tak lekko i tak pięknie, jak dzisiaj maluje się na Twojej twarzy. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SmNBtoTq5fI/AAAAAAAABKU/ptL-Rhc2uxc/s1600-h/amelia_blog.jpg"&gt;&lt;img src="http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SmNBtoTq5fI/AAAAAAAABKU/ptL-Rhc2uxc/s400/amelia_blog.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5360200233670862322" style="cursor: pointer; width: 300px; height: 400px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A na koniec wspomnienie po wyciecze do miejsca, gdzie odjazdowa zupa czosnkowa, wspaniały stek, aromatyczna kawa i profi 'customer service', skutecznie przypominają mi, jak cholerenie nam daleko do naszych najbliższych sąsiadów. Wczoraj znowu tam byłem, zaraz po tym, jak zamiar popływania na windsurfingu po jeziorze Otmuchowskim, skutecznie pokrzyżował mi mocno obfity deszcz.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Póki co znalazłem tylko jedno miejsce w Polsce, gdzie zapraszają Cię w kulinarną podróż w podobnym stylu.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Tamto miejsce, to "Taverna" po czeskiej stronie, nieopodal Złotego Stoku i Paczkowa, w miejscowości Jawornik - więcej &lt;a href="http://www.hotel-taverna.cz/default.htm"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;tutaj&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;W Polsce, bez dwóch zdań, to restauracja u Ewy w Sasinie (kilka km w lasy od Łeby) - więcej &lt;a href="http://www.ewazaprasza.com.pl/index1.html"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;tutaj&lt;/span&gt;.&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SmNCgZZHHKI/AAAAAAAABKc/TYXC4lECtm4/s1600-h/taverna.jpg"&gt;&lt;img src="http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SmNCgZZHHKI/AAAAAAAABKc/TYXC4lECtm4/s400/taverna.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5360201105840479394" style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-2123932202088526647?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/2123932202088526647/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/07/ostatnio-nie-ogarniam-wszystkich-swoich.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/2123932202088526647'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/2123932202088526647'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/07/ostatnio-nie-ogarniam-wszystkich-swoich.html' title=''/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SmM96j6PEhI/AAAAAAAABKE/0GWfixUYZmM/s72-c/Amelia_narodziny.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-1779942324609559672</id><published>2009-07-06T03:58:00.000-07:00</published><updated>2009-07-07T02:43:51.490-07:00</updated><title type='text'>Urlopowo.</title><content type='html'>no i przyszła kryska na matyska ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2 tygodnie odpoczynku, a od dwóch dni mój organizm zaczyna równoważyć wypoczynek ze zbliżającym się zrywem. A jak - nic nie trwa wiecznie i chociaż wciąż czuję niedosyt (dopiero od paru dni odczuwam pogłębiający się body relax ;-), tak podświadomość dba o to, żebym powrócił w zgodzie ze sztuką biznesowej dekompresji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Korzystając z okazji, że Amelka ma drzemkę przedpołudniową, niżej kilka luźnych myśli, które niemal nałogowo już tłoczą się w mojej głowie, prosząc od przyporządkowanie paru horyzotnalnym pikselom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiejszy dzień przywitał nas, uwaga! po niemal 2 tygodniach znośnej (1 tydzień) i tzw. żylety (2 tydzień) rannym, ciepłym deszczem. Szczerze - bardzo przyjemnie. Szkoda tylko, że siostra pomiędzy ciążącymi do dołu kroplami, obrała kierunek: Warszawa. Wspólnie z Bartkiem, Fifką towarzyszyła nam przez ostatni tydzień. Przywiozła pogodę, a pożegnał ją deszcz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Razem było fajnie i może ten deszcz, to tak z żalu, na pożegnanie? Nam też było smutno i Amelka dobre 10 minut podciągała noskiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SlHeTrG-dUI/AAAAAAAABJU/KPC8-IxEfMY/s1600-h/mokry+poniedzialek.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SlHeTrG-dUI/AAAAAAAABJU/KPC8-IxEfMY/s400/mokry+poniedzialek.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355305861491094850" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając do początku. Podróż Patrolkiem odbyła się zadziwiająco sprawnie. Raz, że pierwszy raz jechaliśmy tak daleko z mała, a dwa, że to jednak nie 200 KM i jakby ponad pół tony więcej na kołach. No ale bardzo wygodnie, bezpiecznie i chyba nawet jakoś bardziej emocjonująco. Tak trochę, jakbym znowu musiał wkładać 100% koncentracji w proces prowadzenia auta. W 'gratisie' wracają wspomnienia z imprez 4x4, wspólnych wyjazdów i spoglądania na innych uczestników ruchu "z góry" ;-) Fajnie! A świszczące turbo, grało mi w głowie przez niemal całą pierwszą noc. No, mocno się wkręciłem w proces jazdy ;-)))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;GR'ka pokochała Amelka.  Jak widać na załączonym obrazku, otrzymałem rozporządzenie o zainstalowaniu jej "jabłkowozu", nawet jeśli całość jest statyczna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SlHginIIcGI/AAAAAAAABJc/JpATPiaDjc8/s1600-h/sloneczny+patrol.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SlHginIIcGI/AAAAAAAABJc/JpATPiaDjc8/s400/sloneczny+patrol.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355308317143494754" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po 8 latach z rzędu, spędzanych właśnie tutaj, w Łebie i 3 kolejnych, kiedy w całości pochłonęła nas praca, ciąża Agi i narodziny Amelki, jesteśmy. Ile to już razy wkurzaliśmy się na tłok panujący na ulicach, poziom hałasu odpowiadający niemal temu, z którym na co dzień zmagają się mieszkańcy dużych aglomeracji i wszechobecny festyn ludzkiej próżności oraz braku wyczucia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jessssu, parę razy to doznałem nawet lekkiego zawrotu głowy, którego skutkiem był niemal totalny brak orientacji, bezdech i niemiarowość serca włączając...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szczerze - i tak cholernie lubię to miejsce. Lubimy. Zwyczajnie mamy swoje ścieżki i miejsca, których wspomnienie pozwala mi przeżyć smutne, szare październikowo / listopadowe wieczory.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym roku, już na wjeździe przywitał nas ciepły pomarańcz, zachodzącego słońca. Zupełnie tak, jakby żar rozpalał horyzont, usilnie wzbraniając się przed nadejściem nocy. Piękne.  W miarę możliwości mojego tel. (przypominam, że do tej pory każde zdjęcie wykorzystane w tym blogu, zrobione jest właśnie tym aparatem skali mikro), jeszcze w trakcie jazdy udało mi się uchwycić to spotkanie dnia z nocą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SlHkGPaWS-I/AAAAAAAABJk/ZTBuzY2-kR0/s1600-h/powitanie.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SlHkGPaWS-I/AAAAAAAABJk/ZTBuzY2-kR0/s400/powitanie.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355312227787623394" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po długiej nocy zasłużony odpoczynek, a na drugi dzień nagroda. Mój ukochany Bałtyk. Kto mnie zna, to wie, jak wielką "szajbę" mam w tej kwestii ;-)) Moją kartę pamięci wypełniają kolejne nagrania fal, plaży i zdjęcia, które zatrzymują to, co moja lewa półkula z przepełnienia już odrzuca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapach, szum, kolory i jak się okazuje bardzo niewielu jeszcze wczasowiczów. Ten dzień to również pierwszy kontakt z morzem Amelki. Bez dwóch zdań, mała oszalała. Piasek, woda, mewy - no szał bez końca. Trwa do dzisiaj. Jej malutki i uczący się organizm pięknie przyjął nowe doświadczenia. Obyło się nawet bez katarku. To jest podwód do radości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SlHoOIKvG4I/AAAAAAAABJ8/UdFpDD1QfQI/s1600-h/Amela_plaza.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SlHoOIKvG4I/AAAAAAAABJ8/UdFpDD1QfQI/s400/Amela_plaza.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355316761328556930" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SlHldyycRcI/AAAAAAAABJs/OFepj3BAuts/s1600-h/morze_view.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SlHldyycRcI/AAAAAAAABJs/OFepj3BAuts/s400/morze_view.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355313731932538306" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejne dni, to odwiedziny naszych miejsc. Spacery plażą, port, gofry z bitą śmietaną i ryba u Natalii. Chyba najlepsze miejsce w Łebie na smażoną, świeżą rybkę. Oczywiście tą oznaczoną *, bo jak pisze legenda na cenniku, pochodzi z ich odłowu. Nazwa Natalia, pochodzi z kolei od właścicielki - starszej Pani, która w asyście dwóch podobnych jej kobitek, w pełnej czystości i z babciną wprawą codziennie wydają porcję tym, którzy już tu byli i wiedzą, że czasem to, co na zewnątrz nie kusi luksusem,w środku daje znacznie więcej. Same panie już nas poznają i w zasadzie tylko dzięki temu, czasem otrzymujemy od nich gratis uśmiech. Na ogół, nie przesadzają z wylewności i nawet specjalnie nie starają się o klientów. Sam lokal to zwykła budka w porcie. Jedząc na zewnątrz, niemal na wyciągnięcie ręki stoją kutry rybackie. Uwielbiam to miejsce.  A w tym roku, tuż obok wprowadzili do sprzedaży najlepsze polskie piwo, jakie do tej pory piłem - Piwo Żywe, niepasteryzowane, bez konserwantów i z okresem przydatności do spożycia ok. m-ca. Dzień bez tego piwka, to duża strata ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Amelka pokochała to miejsce, rybkę (wybrane ze środka, białe mięsko wcina z zapałem znanym nam z konsumpcji 'Miśkoptów'). A po jedzonku szaleństwa, w trakcie prób samodzielnego wstawania na nogi (ps. mała już śmiga asekurowana pod ręce, a pion łapie samodzielnie, wspierając się wszystkim, co pod ręką).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SlHnq8uBk_I/AAAAAAAABJ0/3nnlf1fkM40/s1600-h/na+rybe.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SlHnq8uBk_I/AAAAAAAABJ0/3nnlf1fkM40/s400/na+rybe.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355316156959921138" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym roku na patelnie polecają się: sandacz oraz kargulena (chociaż ta wyjątkowo nie ma *).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mniej więcej od początku lipca zaczął się sezon. Ulice systematycznie zapycha coraz większa liczba turystów, wśród których niestety spory odsetek to ów wspominany wcześniej "zawrót głowy". Jak kocham ludzi, tak mimowolnie wsłuchując się w niektóre wymiany zdań, zadaje sobie pytanie: "skąd oni się biorą". Strój i ogólne instalacje ozdobne na ciele skutecznie dopełniają wizerunku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spacerująca rodzinka i rozmowa na temat piesków. Impulsem był człowiek u boku którego spacerował sobie Syberian Husky. Dziadek (chyba) prowadzący wnuczkę w asyście mamy. I tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziadek: popatrz kochanie, jakie ma niebieskie oczy. Jak wilk.&lt;br /&gt;Wnuczka: jaaaaaa, ale piesek...jejku.&lt;br /&gt;Mamusia: No, to jest ten...ten, ten "haski" zdaje się. Ten pies z północy.&lt;br /&gt;Dziadek: tak, tak. To ten. Bo wiesz kochanie, są dwie rasy: jest 'haski' i jest ten: "malibut". Ten drugie jest większy....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Boże. W wielkości się nie pomylił, ale dobrze, że nie Halibut, bo jeszcze wnuczka w smażalni zażyczyła by sobie pieska północy w panierce z jajkiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A do tego furorę robią kreatywne "wytryski" na koszulkach w stylu:&lt;br /&gt;- Najlepszy Tata, Najlepsza Mama i w ogóle cała rodzina po kolei;&lt;br /&gt;- Ginekologiem nie jestem, ale mogę zerknąć;&lt;br /&gt;- Szkoła jest jak Media Markt. Powinni tego zabronić;&lt;br /&gt;- Sex Instruktor. Pierwsza godzina gratis.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I kurde robią kasę, a ludzie po jednym wyjściu na plażę w wybranej wersji wakacyjnego kiczu, z biegiem pędzą się przebrać, bo jak się okazuje tylko w pierwszych 15 minutach na plaży, zetknęli się przynajmniej 100 razy z podobną koszulką. I czym, że jest Najlepszy Tata, skoro obok podobnych jest 10? A letnia oferta 'sex instruktora' z godziną gratis, wcale nie jest taka sexy i gorąca, bo cała konkurencja ma podobną ;-D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zostały 3 dni. Zostaliśmy sami. Pogoda się nieco pogorszyła, ale jest ciepło i nie pada. Słońce też się przypomina. Idziemy spacerować i czerpać kąpiele z jodu. Będzie na pewno jeszcze rybka, port, może pierwszy rejs małej statkiem...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pa, pa!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-1779942324609559672?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/1779942324609559672/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/07/urlopowo.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/1779942324609559672'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/1779942324609559672'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/07/urlopowo.html' title='Urlopowo.'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SlHeTrG-dUI/AAAAAAAABJU/KPC8-IxEfMY/s72-c/mokry+poniedzialek.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-9189280819517110252</id><published>2009-06-18T14:28:00.001-07:00</published><updated>2009-06-18T15:01:09.610-07:00</updated><title type='text'>Tatusiowa córa ;-)</title><content type='html'>niemal w przeddzień naszego urlopu...&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;z utęsknieniem wyczekiwałem tego momentu. Ostatni urlop, to jakieś niespełna 6 dni w deszczu i w domku pod zarządem emerytowanego wojskowego. "Ordnung muss sein" i segregacja śmieci :-D Niechorze i kibel w cenie 1 EUR. A wszystko w moim kraju. Ba! nawet kiełbasa śląska grillowa, w cenie szynki parmeńskiej. Zapomnij i rozbij skarbonkę.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Sporo czasu minęło - 2 lata. 2 sezony orki na gruncie doradztwa marketingowego i 'dynamicznych' szkoleń z zakresu skutecznej sprzedaży. Wspaniały czas, ale nawet terminator miał odpoczynek do tego maja, po tym, jak się namęczył w przedostatniej - 3 części. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Tak czy owak, znowu morze i to ukochane Bałtyckie. Dzikie, wzburzone, 'najodowane'. Na szczęście w innym, mocno już przetartym miejscu. Na szczęście 2: kilka technik rodem z nlp pomaga radzić sobie z tłumem na ulicach i plaży. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I pewnie fajnie jest gdzieś w Egipcie, na Dominikanie (nie wiem, co w tym roku jest trendy&amp;amp;sexy&amp;amp;qool) - whatever - gdzieś, gdzie teraz jest modnie pojechać, zwłaszcza w towarzystwie turystów zza zachodniej i wschodniej granicy. Na pewno robi wrażenie przy opowieściach. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pewnie, bo jakoś nas nie ciągnie. Przyjdzie czas. A teraz dobre powietrze, rybka u Natalii i spacerki z Dyziem po plaży.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A właśnie! A o Dyziu (=Amelia w dialogu z tatusiem) w temacie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jak moja córka oddaje geny tatusia i skrzywienie światem motoryzacją wypełnionym. Zaczęło się niewinnie od rowerka - taki na 3 koła i z podwójnym sterowaniem - dla staruszków. Wyposażony w klakson i melodyjki od miesiąca wypełnia dźwiękiem nasz dom. Panele podłogowe coraz bardziej przypominają tor F1, śladami po kółeczkach przypominając przebieg trasy. A Aga, podobnie jak tata (ja), znacznie zmnieszyła swój dystans do świata ;-)))&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;O, o, o - tak to jest:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sjq3brULl2I/AAAAAAAAA_c/1S72nzoX11g/s1600-h/amela_bike.jpg"&gt;&lt;img src="http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sjq3brULl2I/AAAAAAAAA_c/1S72nzoX11g/s400/amela_bike.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5348789193567606626" style="cursor: pointer; width: 300px; height: 400px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Zaangażowanie i energia z jaką codziennie od dnia zakupu, Amelia oddaje się kierowaniu kaczo-rowerkiem, nie pozwala uchwycić jej aparatem z komórki, bez szumów ;-)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Uwaga,  kolejny krok to swój własny "wózek na jabłka", przygotowany do współpracy z mini ciągnikiem oraz obuty w zestaw opon piaskowych. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;O tak:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sjq4LqyEw4I/AAAAAAAAA_k/ICkP0_RzNAg/s1600-h/Amela_country.jpg"&gt;&lt;img src="http://3.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sjq4LqyEw4I/AAAAAAAAA_k/ICkP0_RzNAg/s400/Amela_country.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5348790018058273666" style="cursor: pointer; width: 300px; height: 400px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;a na koniec....mogłem się tego spodziewać...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;WYSKOCZYŁEM z własnej fury:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sjq4iUOxGXI/AAAAAAAAA_s/2BOHmCiHEjU/s1600-h/Amela_GR.jpg"&gt;&lt;img src="http://3.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sjq4iUOxGXI/AAAAAAAAA_s/2BOHmCiHEjU/s400/Amela_GR.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5348790407141595506" style="cursor: pointer; width: 300px; height: 400px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;ps. na zdjęciu już z kangurem, ale jeszcze bez dodatkowych halogenów. Już są ;-))))&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;No cóż - POZDRÓWKA, jeszcze troche szaleństwa 'przedwyjazdowego' jutro i spadamy!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Życzymy sobie pogody, jodu i odpoczynku. A co!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;pap.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-9189280819517110252?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/9189280819517110252/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/06/tatusiowa-cora.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/9189280819517110252'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/9189280819517110252'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/06/tatusiowa-cora.html' title='Tatusiowa córa ;-)'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sjq3brULl2I/AAAAAAAAA_c/1S72nzoX11g/s72-c/amela_bike.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-7337090379191954449</id><published>2009-06-11T00:20:00.000-07:00</published><updated>2009-06-11T00:29:33.148-07:00</updated><title type='text'>No to kolejny rok życia...</title><content type='html'>Dziś są moje urodziiiiinnnnnnnyyyyyyyyyy........&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;na, na....nananananana..........dziś są moje urodziiiinnnnnyyyyyy....nana, na...na...na!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I co to zmienia? Został rok i na zaś okrągła, dziesiątek rocznica..ilu? Kto zna, to wie. Kto nie zna - nie musi ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciekawe, co to będzie za dzień?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A oto, jakie wyobrażenie o mnie mają moi znajomi...ba! najbliżsi współpracownicy, z którymi na co dzień zmagamy się z wyzwaniami rynku szkoleń...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SjCxUhIwQPI/AAAAAAAAA_U/cVlYTjyUAHA/s1600-h/urodziny_blog.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 250px; height: 344px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SjCxUhIwQPI/AAAAAAAAA_U/cVlYTjyUAHA/s400/urodziny_blog.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5345967723739365618" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ech...ciekawe dlaczego akurat z tą postacią wciąż mnie utożsamiają? Chyba nie chodzi tutaj o upór, albo co gorsza porównanie w stylu: "głupi jak...".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nananna&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spadam świętować!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ps.1 Dziękuję za pamięć, życzenia i prezenty, które już dostałem: Żonie, Babci, Rodzicom, Mariuszowi, Agnieszce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ps.2 przed chwilą zadzwonił kolejny wariat - Bartek Mitka, który od samego rana czatował, żeby mnie okrzyczeć swoją motywacyjną energią i złożyć piękne życzenia. Dzięki Przyjacielu!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-7337090379191954449?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/7337090379191954449/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/06/no-to-kolejny-rok-zycia.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/7337090379191954449'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/7337090379191954449'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/06/no-to-kolejny-rok-zycia.html' title='No to kolejny rok życia...'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SjCxUhIwQPI/AAAAAAAAA_U/cVlYTjyUAHA/s72-c/urodziny_blog.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-124006585191490460</id><published>2009-06-10T09:42:00.000-07:00</published><updated>2009-06-10T10:04:34.904-07:00</updated><title type='text'>to już 3 lata...10.06.2006</title><content type='html'>no tak, ostatnie dni cisza, a dzisiaj "wziął i się rozpisał" ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a tak! Otóż dzisiaj jest ważny dzień i taki jest już 3 raz, a ja mam nadzieje, że będzie jeszcze razy...!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To 3 rok naszego pożycia małżeńskiego ;-) Świetne określenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzy lata temu, tuż przed, wydawało mi się, że to jakiś niesamowicie nowy, egzotyczny poziom w relacji między dwojgiem ludzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hmm...co powiem dzisiaj, po latach - nadal jest to egzotyczny, osiągalny dla coraz mniejszej części społeczeństwa poziom. Ba! W miejsce 'egzotyczny' dałbym "ciężko utrzymywalny". Świat pędzi, wraz z nim oczekiwania i potrzeby, a to jak pokazuje "trynd" społeczny nie sprzyja świętowaniu tego typu okazji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mnie zależy i nie wyobrażam sobie inaczej. Ja świętuję (chociaż znany jestem z ciężkiego zapamiętywania dat - dlatego mam na obrączce ściągę ;-) i jestem dumny, że dajemy rade. Jesteśmy razem, razem podejmujemy wyzwania i razem rozwiązujemy problemy. Wciąż się poznajemy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żono. Dziękuję Ci za ten czas. Dziękuje za wsparcie, dziękuję za uwagi, dziękuję za kłótnie (ludzki to i sprzyjające rozwijaniu samego siebie), dziękuję za wspaniałe chwile. Dziękuje za bycie, nawet jeśli fizycznie bywa, że dzieli nas 15 tys. mil.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziękuje za wspólne sztormy. Pewnie dzięki nim, nasz związek pozostaje w formie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pamiętasz, jak to było - masz Ci los, to już 36 m-cy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak to było (odgrzebałem album i zrobiłem skan w miarę technologicznych możliwości):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Si_lIHWhXHI/AAAAAAAAA-s/goheeOLvFH8/s1600-h/my_slub.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 400px; height: 376px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Si_lIHWhXHI/AAAAAAAAA-s/goheeOLvFH8/s400/my_slub.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5345743210287291506" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A impreza (ponad 170 osób, dwie sale, mnóstwo tańca, zabawy i szaleństwa)...wcześniej nie spodziewałem się, że na tego typu rodzinnym spędzie, może być tyle mega szalonej i fajnej energii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O, o na przykład (na zdjęciu pierwszy plan - mój najlepszy przyjaciel Grześ z czasów szkolnych i teraz...też, chyba ? ;-))))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Si_llCQdseI/AAAAAAAAA-0/oN3YiEQ-iqg/s1600-h/impra_slub.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 400px; height: 274px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Si_llCQdseI/AAAAAAAAA-0/oN3YiEQ-iqg/s400/impra_slub.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5345743707135914466" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tu my i misja: tradycje godziny 24.00&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Si_l8ODnObI/AAAAAAAAA-8/c_T3QbbxsS8/s1600-h/slub_ja.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 400px; height: 276px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Si_l8ODnObI/AAAAAAAAA-8/c_T3QbbxsS8/s400/slub_ja.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5345744105440229810" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ech...tak sobie myślę, że gdyby nie takie rocznice, człowiek nie miał by czasu wspominać i pamiętać, w całym tym zamęcie codzienności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziękuje, kocham i jestem dumny. Żyjemy. Razem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Si_maEAnYkI/AAAAAAAAA_E/VMgeqqeSiEo/s1600-h/my_razm.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Si_maEAnYkI/AAAAAAAAA_E/VMgeqqeSiEo/s400/my_razm.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5345744618139378242" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj jest z nami ktoś jeszcze :) NAJPIĘKNIEJSZY, NAJWAŻNIEJSZY, UKOCHANY SKARB i nagroda. Miłość od pierwszego wejrzenia, dotknięcia...całe życie. Czasem mam wrażenie, że właśnie dla niej się urodziłem - AMELIA.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kocham. Dzisiaj ma 11 m-cy i 8 dni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Si_nDJzQyFI/AAAAAAAAA_M/zLRCiJuzGoI/s1600-h/Amelka_1.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Si_nDJzQyFI/AAAAAAAAA_M/zLRCiJuzGoI/s400/Amelka_1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5345745324068620370" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a jutro....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...jutro na świat 11.06....(rok nieistotny) przyszedłem ja. Jarząbek ;) Ot, jak lingwistycznie przyszłość łączy się z przeszłością.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;pa.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-124006585191490460?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/124006585191490460/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/06/to-juz-3-lata10062006.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/124006585191490460'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/124006585191490460'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/06/to-juz-3-lata10062006.html' title='to już 3 lata...10.06.2006'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Si_lIHWhXHI/AAAAAAAAA-s/goheeOLvFH8/s72-c/my_slub.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-4980026799287414473</id><published>2009-06-10T04:01:00.000-07:00</published><updated>2009-06-10T06:35:41.666-07:00</updated><title type='text'>To jak to jest z tą sprzedażą?</title><content type='html'>w dobrze rokującym portalu poświęconym tematyce sprzedażowej, przeczytałem kolejny artykuł na temat sprzedaży dzisiaj i wyzwań, z jakimi zmagają się aktualnie handlowcy. Ponieważ, jak to się mówi, temat jest moim konikiem zawodowym, przyglądam mu się bacznie i niezmiennie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I co z tego? Ano, kolejny raz potwierdzają się tezy i założenia, które sam przekazuję podczas moich treningów (jednym z nich jest 5 Kroków Skutecznej Sprzedaży - więcej na http://www.as-c.pl), a które są kluczowe w procesie tak sprzedaży, jak i samej pracy Handlowca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pamiętam, jak często spotykałem się z wielkim oporem (czasem wręcz atakiem) podczas publicznych dyskusji na temat mojego - jak to wówczas nazywano - 'idealnego' podejścia do tematu. Podejścia, które wg. moich oponentów miało się nijak do 'targetów' i konieczności sprzedawania wszystkiego i wszystkim...bo przecież kasa. A jak brakowało argumentacji, to pojawiały się teksty, w stylu: "jakbyś miał rodzinę, to wiedział byś, że najważniejsza jest kasa, a to czy klient będzie zadowolony, to mnie już nie obchodzi.."...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wspaniałe warunkowanie, zwłaszcza, że mam rodzinę i dbam o nią sam, od samego początku...dobrze wiem, co to znaczy obawiać się finansowego jutra.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co się okazuje dzisiaj? Znani eksperci od sprzedaży wskazują, uwaga! - i to zwłaszcza w czasie kryzysu - 3 kluczowe obszary, istotne z punktu widzenia powodzenia w sprzedaży:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. 20/80, czyli znana dzięki Pareto zasada, że skuteczniej jest skoncentrować się na 20% kluczowych klientów, dzięki którym wpływy stanowią 80% wszystkich przychodów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja idę o 1 poziom ogólności wyżej i podkreślam: "nie każdy klient jest Twoim klientem!" Ma to znaczenie naprawdę wielowymiarowe, zwłaszcza dla sprzedawcy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Potrzeba podstawą każdej relacji z klientem! Boże - DZIĘKUJĘ! Dni wciskających oferty z uporem maniaka i w totalnej "głuchoniemości" na feedback klienta  - policzone!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja znowu idę nieco ogólniej, żeby dać dowód temu, jak bardzo szerokie i uniwersalne jest rozumienie sprzedaży - NIE MA SPRZEDAŻY BEZ POTRZEBY! Dzisiaj, to chyba, już nic się nie dzieje bez potrzeby ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Kluczowe w pracy sprzedawcy jest NASTAWIENIE.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To ponad 1/3 mojego treningu 5KSS, dedykowanego sprzedawcom / menedżerom. Już teraz wiem, dlaczego nawet wbrew starannie zaplanowanemu programowi szkolenia, często większość czasu poświęcamy z uczestnikami na pracę w tym właśnie kontekście. Bo nastawienie to nie tylko przygotowanie się do sprzedaży, wizja samego klienta, wizja sukcesu, ale zdecydowanie to umiejętność radzenia sobie z odmową / odrzuceniem klienta...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;dobrze pamiętam 1 rok pracy w sprzedaży...Jakieś 1000 tel. i zero zleceń ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W moim przypadku, wejście na poziom TURBOnastawienia, nastąpiło po tym, jak Maniek (Mariusz Szuba, trener motywacji i NLP - bohatera kilku już wpisów na tym blogu, mój przyjaciel) zarzucił, wspaniałym w swoje prostocie i nawet głupocie, jeśli mowa o okolicznościach, w których go usłyszałem ;-) tekstem...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A było to tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;JA: Jesuuu, Maniek, jak ja już mam dość zapylania ciągle pod górę. Ja daję z siebie wszystko, uczciwie, pracowicie i wciąz ku...a pod górę. Ja pi...ole. Mam dość, nogi mnie bolą!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Maniek: hmmm......&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5 sekund ciszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Maniek:...Ty, ale za to jakie TY będziesz miał widoki tam na górze, tak wysoko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I co Ty na to? W obliczu takiego tekstu, jak masz gościa w zasięgu prawej, to możesz walnąć z tzw. liścia. Jak go nie masz, możesz tylko się roześmiać...A on i tak swoje osiągnął - chociaż na chwile zabrał Cię z miejsca "niemożliwości i zmęczenia" i "przeramował" kontekst stawiania czoła codziennym zmaganiom..nawet jeśli ich wynik to: "zero", "NIE"...obojętnie, co niechcianego jeszcze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;However dzieki Bro! ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jaki wniosek na dzisiaj - jestem spokojny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciesze się, że robię to, co robię i że tak zacięcie walczyłem o wyżej opisane podejście. Jest jeszcze sporo pracy, ale wierzę, że wszyscy będziemy mieli za chwilę absolutną przyjemność z kupowania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O! A podczas szkoleń, czasami trafiają się takie nagrody, jak ta poniżej - Pałacyk Krasków, w którym miałem okazję pracować z jedną z dolnośląskich firm spedycyjnych w ostatnią sobotę. Przecudowne miejsce (pierwsza wzmianka o tym miejscu pochodzi aż z 1250 r), a szkolenie przyszło mi prowadzić w sali zabudowanej od ziemi do sufitu książkami, których sam wiek, to odrębna historia do opowiedzenia. Ten zapach, klimat  i okoliczności...Szaleństwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ps. Dziękuje Michał za zaproszenie i to spotkanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak prezentuje się ów pałacyk na zewnątrz:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Si-2m3h0jVI/AAAAAAAAA-k/Uuogt9ymOn8/s1600-h/Karskow_palace.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Si-2m3h0jVI/AAAAAAAAA-k/Uuogt9ymOn8/s400/Karskow_palace.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5345692061569158482" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-4980026799287414473?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/4980026799287414473/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/06/to-jak-to-jest-z-ta-sprzedaza.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/4980026799287414473'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/4980026799287414473'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/06/to-jak-to-jest-z-ta-sprzedaza.html' title='To jak to jest z tą sprzedażą?'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Si-2m3h0jVI/AAAAAAAAA-k/Uuogt9ymOn8/s72-c/Karskow_palace.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-9063280641694762668</id><published>2009-06-02T03:28:00.000-07:00</published><updated>2009-06-02T07:38:59.232-07:00</updated><title type='text'>Marzenia.</title><content type='html'>ot tak mnie dzisiaj natchnęło w tym temacie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zadanie mam dla Ciebie, jeśli czytasz:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Otwórz starą szufladę (może być Twoja z młodości, bądź Twojego dziecka).&lt;br /&gt;2. Znajdź drewnianą kredkę, najlepiej kolorową ;)&lt;br /&gt;3. Weź ją proszę między ręce i potrzyj.&lt;br /&gt;4. A teraz powąchaj palce...&lt;br /&gt;5. No przyznaj się, o czym myślisz?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jezu, ja do dzisiaj żyję ciągle marzeniami. To, że moi rodzice, czasem zmęczeni sennymi wizjami świata marzeń Olka, machnęli ręką - to nic. Ja się sam zaczynam martwić tym, że im starszy jestem, tym bardziej uciekam w tamtą dziecinną, nieograniczoną budżetem i fizyką strefę: "mega satysfkacji".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobno najwięksi tego świata, marzyli i dzięki temu odkrywali. I jak chwilę się zastanowię, to w całym tym "szaleństwie" jest sporo prawdy. Jednak mnóstwo z tego, o czym marzyłem, choć kiedyś wydawało się nierealne, osiągnąłem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O np.:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Marzyłem o możliwości przemawiania do innych. Inspirowania, pracy która daje satysfakcję z permanentnej wymiany energii. Dzisiaj jestem trenerem i coraz więcej osób chce słuchać tego, jak ja spoglądam na pewne sprawy - akurat w kontekście sprzedaży.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Marzyłem o swojej firmie, na przekór temu, co mawiali (dzisiaj wiem, że na 100% w dobrych intencjach) Rodzice. I co? A od 4 lat prowadzę własną działalność i chociaż bywało gorzej, w ogólnym rozrachunku wysokość n.p.m. zdaję się systematycznie zwiększać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Ile razy zamykałem oczy, tak widziałem, jak w moim garażu (tj. mojego taty) stoi piękny, kwadratowy i klasyczny samochód terenowy, oczywiście z dedykacją dla mnie ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tutaj realizacja dzieli się na 2 etapy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I. Kiedy dostaliśmy z Agą ów cudo za sporą sprawką mojego taty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A wyglądało tak,  w jakąś chwilkę później, kiedy zadbałem nieco o jego możliwości off-roadowo, rozrywkowe:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SiUD5a0NDPI/AAAAAAAAA-M/MQOv3Zwu8Zc/s1600-h/Jeep_blog.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 400px; height: 271px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SiUD5a0NDPI/AAAAAAAAA-M/MQOv3Zwu8Zc/s400/Jeep_blog.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5342680817930669298" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;II. Ten, dla którego dzisiaj napisałem wszystko wyżej :-&gt; Otóż, właśnie kupiłem swój powrót do dziecięcych inspiracji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chociaż są tacy, których dziwi to, dlaczego wolę starszy samochód (w miejsca aktualnej tzw. superfury) i dlaczego kwadratowy, duży i pewnie w warunkach szosowych dość wolny. Dla nich wszystkich jedna wszechobowiązująca odpowiedź: bo uwielbiam cieszyć się życiem!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Racjonalne wybory są potrzebne tam, gdzie są potrzebne :) Reszta ma służyć inspiracji. Kiedyś z określonych powodów musieliśmy sprzedać naszego kanciaka. Wraz z nim oddałem sporą część własnej energii i inspiracji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj mogę, dlatego nadrabiam straty. Jest piękny i ma wartość sentymentalną, odziedziczoną po Czirokezie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ot i po to to wszystko:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SiUFeoIhrlI/AAAAAAAAA-U/XZlHRuldqNI/s1600-h/patrol_blog_1.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SiUFeoIhrlI/AAAAAAAAA-U/XZlHRuldqNI/s400/patrol_blog_1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5342682556672355922" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SiUFiXNoMjI/AAAAAAAAA-c/QQ9rGwQrnCQ/s1600-h/patrol_blog_2.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SiUFiXNoMjI/AAAAAAAAA-c/QQ9rGwQrnCQ/s400/patrol_blog_2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5342682620849828402" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tych marzeń, spełnionych i aktywnych, zakolejkowanych jest całe mnóstwo...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam się bać? ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ps. przy okazji, nie omieszkam wspomnieć - pozdrowienia dla Rysia, poprzedniego właściciela Patrolka, który pozwala wierzyć, że są jeszcze na ziemi normalni, uczciwy i serdeczni sprzedawcy samochodów - zwłaszcza tych używanych. Dzięki i 3mam kciuki za Twoje  / Wasze podwójne szczęście, które ujrzy światło dzienne za parę miesięcy wspólnego wyczekiwania ;-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-9063280641694762668?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/9063280641694762668/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/06/marzenia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/9063280641694762668'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/9063280641694762668'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/06/marzenia.html' title='Marzenia.'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SiUD5a0NDPI/AAAAAAAAA-M/MQOv3Zwu8Zc/s72-c/Jeep_blog.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-9204800321476987602</id><published>2009-05-24T03:24:00.000-07:00</published><updated>2009-05-24T03:35:10.721-07:00</updated><title type='text'>Czasem i tak bywa...</title><content type='html'>...niesamowite...uwielbiamy obdarowywać, a największą nagrodą jest uśmiech i spontaniczna radość osoby, dla której to robimy.&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;dlaczego równocześnie nie potrafimy przyjmować z taką satysfakcją i radością? dlaczego do każdego gestu, zawsze znajdzie się argument, który odbiera spontaniczności obdarowywania sens zasadniczy?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;dlaczego znajdzie się zawsze ktoś, kto skutecznie pomaga nam omijać spontaniczność i radość dawania?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;dlaczego tak cholernie często, zamiast rozumem kierujemy się tym, czego spoiwem są nasze doświadczenia. dlaczego zawsze te najgorsze?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;dlaczego mam świadomość pytania dlaczego, a jednak go zadaję...? &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;"Doświadczenie to coś, co zyskujesz, kiedy nie zdobyłeś tego, czego pragnąłeś", Randy Pausch&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-9204800321476987602?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/9204800321476987602/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/05/czasem-i-tak-bywa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/9204800321476987602'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/9204800321476987602'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/05/czasem-i-tak-bywa.html' title='Czasem i tak bywa...'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-7774831035498181621</id><published>2009-05-22T05:56:00.000-07:00</published><updated>2009-05-22T06:01:25.334-07:00</updated><title type='text'>No more comments - pick me, Your move.</title><content type='html'>No zwariowałem, jak to zobaczyłem. Musisz to zobaczyć i zwariować, tak jak ja ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakby to było móc widzieć ruch, cel, przedmiot w jakimś innym, zbliżonym dokładnością do papieru milimetrowego wymiarze? Jak to jest mieć kontrolę nad czasem?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak oni to robią????? Skubańce, ale dalej ludzie :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sam zobacz:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/NHH-6ZQktRQ&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/NHH-6ZQktRQ&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-7774831035498181621?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/7774831035498181621/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/05/no-more-comments-pick-me-your-move.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/7774831035498181621'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/7774831035498181621'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/05/no-more-comments-pick-me-your-move.html' title='No more comments - pick me, Your move.'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-1648846936397321270</id><published>2009-05-22T01:46:00.000-07:00</published><updated>2009-05-24T04:04:59.523-07:00</updated><title type='text'>Jakby to mogło być, gdybym nadal pracował na uczelni?</title><content type='html'>Ahoj!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;zapowiadał się niezły powrót do rzeczywistości...co się stało w niespełna dobę po naszym powrocie z innego świata?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ano:&lt;br /&gt;- ponad 30 godzin na sali w pracy trenerskiej&lt;br /&gt;- przebyłem kolejne km. po polskich, najwspanialszych, terenowych trasach w kierunkach: Wawa- Wro - Wro - Szczyrk - Szczyr - Wro - Wro- Wawa (tutaj 2 kolejne dni) - Wawa - Wro - Wro - Poznań - Poznań - Wro....a to jeszcze nie koniec....&lt;br /&gt;- w aucie na samotnych rozmowach ze samym sobą spędziłem kolejne: min. 30 h. To o 30 godzin mniej ozonu, albo o 30h większa dziura ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Treningi świetne. Znowu miałem okazję pracować z wyjątkowymi, ambintymi ludźmi, którzy już wiedzą, że i oni czasem kupują ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Satysfakcja uczestników, dobre słowa i zadowolenie z dobrze poczynionej inwestycji w moje kompetencje i mój czas to największa nagroda.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj miałem okazję na chwilę wrócic do dawnych czasów - pracy ze studentami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miałem taki epizod, zanim zrozumiałem na czym polega wartościowe i społecznie słuszne przekazywanie wiedzy, byłem doktorantem - zaraz po studiach. Wtedy bardzo chciałem to robić, ale robić zapewniając słuchaczom i sobie wartość dodaną...Niestety, szybko zrozumiałem, że nauczanie zarządzania, bez praktyki zarządzania, bez względu na to ile nagród zdobyłem jako student, nie było rozsądne...a już na pewno korzystne dla tych, którzy inwestują - czyli studentów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj już wiem, że to była cholernie dobra decyzja. Skąd wiem? Ano dlatego, że wczoraj pracowałem ze studetnami, przekazując im to, co na pewno działa. A działa, bo sprawdziłem ;-) I powiem szczerze - to jest MATRIX, w którym powinien znaleźć się każdy wykładowca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rzeczywistość, w której czujesz jak bardzo i jak wiele chcesz przekazać, a każde pytanie od słuchającego, porywa Cię jeszcze bardziej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oj, warto było kiedyś podjąć trudne decyzje, po to, żeby dzisiaj czuć w sobie UNLIMITED POWER.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kochani - jeśli czytacie - dziękuję bardzo za zaproszenie i wspaniałe spotkanie. Życzę Wam sukcesów, powodzenia w zbliżającej się sesji i pamiętajcie: to od Was zależy jakość świata, w którym przyjdzie nam wkroczyć za parę lat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tomku, dziękuję za zaproszenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ps. Tomek jest współorganizatorem eventu, działaczem Studenckiego Forum Business Centre Club i mega pozytywnie zakręconym studentem medycyny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Event nazywał się: "3 dni z NLP" i był objęty niezłym patronatem, m.in.: Uniwersytet im. A. Mickiewicza, Urząd Marszałkowski Wielkopolska, Akademia Twórczego Sukcesu i wiele, wiele innych. Również ASC, czyli tworek biznesowy, który sprawia, że chce mi się pracować ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Było mi niezmiernie przyjemnie móc podzieli się z Wami własnym doświadczeniami. Warto było również przypomnieć sobie, że nadchodzi powoli czas na realizacje odłożonych decyzji zawodowych ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niżej plakat promujący imprezę:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/ShZ2j06zU1I/AAAAAAAAA90/bA0dTlEjGPQ/s1600-h/plakat+ost_blog.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 250px; height: 347px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/ShZ2j06zU1I/AAAAAAAAA90/bA0dTlEjGPQ/s400/plakat+ost_blog.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5338584766167077714" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Oraz wybrane fotki z miejsca, które dostałem od Tomka:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/ShkpsfyFAoI/AAAAAAAAA-E/p4ahxrt4kS8/s1600-h/3dniNLP_4.jpg"&gt;&lt;img src="http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/ShkpsfyFAoI/AAAAAAAAA-E/p4ahxrt4kS8/s400/3dniNLP_4.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5339344677646959234" style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/ShkpheGNr4I/AAAAAAAAA98/Z6vF8lssq0g/s1600-h/3dniNLP_1.jpg"&gt;&lt;img src="http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/ShkpheGNr4I/AAAAAAAAA98/Z6vF8lssq0g/s400/3dniNLP_1.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5339344488215981954" style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-1648846936397321270?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/1648846936397321270/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/05/jakby-to-mogo-byc-gdybym-nadal-pracowa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/1648846936397321270'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/1648846936397321270'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/05/jakby-to-mogo-byc-gdybym-nadal-pracowa.html' title='Jakby to mogło być, gdybym nadal pracował na uczelni?'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/ShZ2j06zU1I/AAAAAAAAA90/bA0dTlEjGPQ/s72-c/plakat+ost_blog.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-6473127450378862799</id><published>2009-05-12T09:28:00.001-07:00</published><updated>2009-05-12T09:36:01.770-07:00</updated><title type='text'>Wtorek 12.05, już w domu.</title><content type='html'>Czołem z domu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od rana wir pracy, telefon goni telefon. Przygotowuję się do kolejnych wyjazdów, zaplanowanych na ten tydzień. Teraz to ja będę przekazywał swoją wiedzę i doświadczenie. Od jutra do niedzieli mam niemal codziennie szkolenia. W przerwach jadę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przypomniałem sobie o obiecanej niespodziance, aktorsko-showbizowej ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A proszę, kogo to nam się udało dorwać. Kto to?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sgmk8V-5d6I/AAAAAAAAA9s/K_wiZ9JN7B8/s1600-h/niespodzianka.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sgmk8V-5d6I/AAAAAAAAA9s/K_wiZ9JN7B8/s400/niespodzianka.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5334976590197127074" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...ech wciąż mam kocioł obrazów w głowie i chyba dlatego, kręci mi się w niej od wczoraj wieczorem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No to do pracy rodacy! Do spisania w kolejnych odsłonach moich życiowych odbiorów "złożoności rzeczywistości", jak śpiewa jeden z polskich działaczy sceny hip-hop'owej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;SeeJA!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-6473127450378862799?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/6473127450378862799/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/05/wtorek-1205-juz-w-domu.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/6473127450378862799'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/6473127450378862799'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/05/wtorek-1205-juz-w-domu.html' title='Wtorek 12.05, już w domu.'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sgmk8V-5d6I/AAAAAAAAA9s/K_wiZ9JN7B8/s72-c/niespodzianka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-4667653580488486285</id><published>2009-05-11T12:11:00.000-07:00</published><updated>2009-05-11T12:25:47.402-07:00</updated><title type='text'>Dzień 7 - ostatnie chwile i powrót</title><content type='html'>Hej, &lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;no to piszę już z Polski. Póki co jestem w Warszawie i po przejechaniu 2 skrzyżowań zdecydowałem, że się poddaję. Jednak niemal 20 godzin w podróży, zmiany czasu, kiepskie żarcie w samolocie zrobiły swoje. Pewnie wstanę o 3.45 nad ranem, więc śmiało dojadę do Wro, przed startem dnia.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ostatnie chwile spędziliśmy odwiedzając plaże: Venice Beach i Malibu Beach. Pierwsza znana np.: z goszczenia The Doors, a druga...znana z tego, że się w niej zakochałem. Piękne domy, których fundamenty obmywają fale oceanu, wspaniała bryza i "surferzy", którzy gonią fale. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Już sprawdziliśmy co i za ile, żeby w przyszłości (niedalekiej) wynająć taki dom na m-c i tam wspólnie z rodzinami spędzić wakacje. To będzie dopiero...;-)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Dwa ujęcia z w/w okolic:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sgh5yc7pncI/AAAAAAAAA9U/QzVTHYc_ml0/s1600-h/venicy_beach.jpg"&gt;&lt;img src="http://1.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sgh5yc7pncI/AAAAAAAAA9U/QzVTHYc_ml0/s400/venicy_beach.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5334647666287156674" style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;ps. zapomniałem okularów, stąd ten grymas.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Malibu - gdzieś tam pomiędzy, swoje rezydencje mają największe gwiazdy showbizu:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sgh5-VjFZrI/AAAAAAAAA9c/bbOfzRs_I7A/s1600-h/malibu_beach_1.jpg"&gt;&lt;img src="http://1.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sgh5-VjFZrI/AAAAAAAAA9c/bbOfzRs_I7A/s400/malibu_beach_1.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5334647870463502002" style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sgh6DSKiNFI/AAAAAAAAA9k/khkXx75Dcjc/s1600-h/malibu_2.jpg"&gt;&lt;img src="http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sgh6DSKiNFI/AAAAAAAAA9k/khkXx75Dcjc/s400/malibu_2.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5334647955454571602" style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Dalej już tylko zwrot Mustasia (z bólem, ale co zrobić - organizacja wypożyczalni i jej możliwości mnie zabiły - spokojnie ponad 2 tys. aut na placu, własne autobusy, zajezdnie i wszystko realizowane z szybkościa oraz precyzją czytnika do kodów kreskowy) i heja na lotnisko.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A potem to już tylko: południe, noc, ranek, popołudnie i AIR FRANCE - alle, alle!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jesteśmy, cali i zdrowi. Żebyśmy sie nie pogubili, gdzie jesteśmy przywiatł nas deszcz i podskakująca na dziurach taxa. Ło Jezu, to dopiero powrót.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Dziękuję wszystkim, którzy byli tam z nami i czołem! Idę na drinka wyrównać ciśnienie i spać.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;pa.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-4667653580488486285?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/4667653580488486285/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/05/dzien-7-ostatnie-chwile-i-powrot.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/4667653580488486285'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/4667653580488486285'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/05/dzien-7-ostatnie-chwile-i-powrot.html' title='Dzień 7 - ostatnie chwile i powrót'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sgh5yc7pncI/AAAAAAAAA9U/QzVTHYc_ml0/s72-c/venicy_beach.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-2136329300203774897</id><published>2009-05-09T17:46:00.000-07:00</published><updated>2009-05-09T18:30:59.082-07:00</updated><title type='text'>Dzien 6 - It's possible. Seminarium Les'a Brown'a</title><content type='html'>Hej!&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;no to kolejny cel i etap podróży za nami. Właśnie skończyliśmy trening poświęcony szeroko pojętej motywacji.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Potężna dawka energii i wiedzy w iście amerykańskim, gospelowym (czyt. wykrzyczanym) stylu. Sporo ciekawej wiedzy i założeń, a jeszcze więcej sprzedażówki...niestety, z racji profesji, moje radary wyłapują wszystkie mechanizmy sprzedażowe. Tak czy owak, spoko - w końcu mają kryzys w USA, a ważne jest to, że zamiast marudzic szukaja sposobów na przepływ gotówki.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Aha, od dzisiaj jestem "russia man". Podczas wszystkich ćwiczeń w grupach, każdy bez wyjątków pytał czy jestem z Rosji. A ja za każdym razem: "ależ skąd! z Polski...", na co lokalni: "e, to przecież prawie to samo.."...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jezu, jak ja nie....zresztą. Przynajmniej mniej więcej wiedzą, gdzie jest Polska ;)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Niżej kilka fotek z Lesem i krótki filmik wykrzyczanej, "pastornej" motywacji - ot tak, żeby pokazać, jak można się bawić i modelować głosem. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgYshTU2S6I/AAAAAAAAA8k/NlDy5L0Y1TM/s1600-h/ja_les.jpg"&gt;&lt;img src="http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgYshTU2S6I/AAAAAAAAA8k/NlDy5L0Y1TM/s400/ja_les.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333999759301954466" style="cursor: pointer; width: 350px; height: 377px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;i Maniek:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgYsuqS1SoI/AAAAAAAAA8s/JD0l5cn84qo/s1600-h/Maniek_Les.jpg"&gt;&lt;img src="http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgYsuqS1SoI/AAAAAAAAA8s/JD0l5cn84qo/s400/Maniek_Les.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333999988805814914" style="cursor: pointer; width: 350px; height: 389px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;no i "gospel motywacja" ;-)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOG_video_class" id="BLOG_video-c9b451e39d278715" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/get_player"&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;param name="flashvars" value="flvurl=http://v18.nonxt5.googlevideo.com/videoplayback?id%3Dc9b451e39d278715%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1330610537%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D2A2892977E80E06449D3AF4F2EECC5AADDD981AF.644DECF50EFFFCC363E9DE52EADB19F4C1FE3B8F%26key%3Dck1&amp;amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3Dc9b451e39d278715%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DTv_5eCsv0rJPbG3Tc0snj0DBzQQ&amp;amp;autoplay=0&amp;amp;ps=blogger"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/get_player" type="application/x-shockwave-flash"width="320" height="266" bgcolor="#FFFFFF"flashvars="flvurl=http://v18.nonxt5.googlevideo.com/videoplayback?id%3Dc9b451e39d278715%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1330610537%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D2A2892977E80E06449D3AF4F2EECC5AADDD981AF.644DECF50EFFFCC363E9DE52EADB19F4C1FE3B8F%26key%3Dck1&amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3Dc9b451e39d278715%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DTv_5eCsv0rJPbG3Tc0snj0DBzQQ&amp;autoplay=0&amp;ps=blogger"allowFullScreen="true" /&gt;&lt;/object&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I mam jeszcze niespodziankę, ale z braku usb, zamieszczę tuż po powrocie. Zdradzę jedynie, że spotkaliśmy kogoś całkiem znanego i nie tak ważne jest, że to bardzo znany aktor ;-)))&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-2136329300203774897?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='enclosure' type='video/mp4' href='http://www.blogger.com/video-play.mp4?contentId=c9b451e39d278715&amp;type=video%2Fmp4' length='0'/><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/2136329300203774897/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/05/dzien-6-its-possible-seminarium-lesa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/2136329300203774897'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/2136329300203774897'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/05/dzien-6-its-possible-seminarium-lesa.html' title='Dzien 6 - It&apos;s possible. Seminarium Les&apos;a Brown&apos;a'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgYshTU2S6I/AAAAAAAAA8k/NlDy5L0Y1TM/s72-c/ja_les.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-8399847425334231820</id><published>2009-05-08T20:59:00.001-07:00</published><updated>2009-05-08T21:09:36.884-07:00</updated><title type='text'>Dzień 5 - Hollywood Highland</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span"  style=" ;font-family:Times;"&gt;&lt;div style="border-top-width: 0px; border-right-width: 0px; border-bottom-width: 0px; border-left-width: 0px; border-style: initial; border-color: initial; margin-top: 0px; margin-right: 0px; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; padding-top: 3px; padding-right: 3px; padding-bottom: 3px; padding-left: 3px; width: auto; font: normal normal normal 100%/normal Georgia, serif; text-align: left; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;Czołem,&lt;/span&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;po dwóch dniach szalonej włóczęgi, przebiegającej przez sąsiadujące stany na zachodnim wybrzeżu, jesteśmy w punkcie startu - Hollywood. Jest wifi, do miejsca jutrzejszego treningu mamy jakieś 150 m, a nasz hotel zlokalizowany jest w dzielnicy Highland, przytulonej do wzgórz Hollywood'ckich. Szum, mnogość turystów, neonów, samochodów i ludzi, którzy w holach hotelowych studiują swoje role filmowe, tuż przed przesłuchaniami. Dookoła szkoły filmowe, studia aktorskie i kina, które swoja ilościa i lokalizacją przypominają sklepy pamiątkowe na promenadzie przy polskim wybrzeżu...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;...o tym jednak nieco poźniej. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;Póki co 2 zdjęcia z okolicy:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;1. Widok z naszego hotelu:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgTH85MjcXI/AAAAAAAAA5E/Ld-lAJ1C3Q4/s1600-h/hollywoodhotel.jpg"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;img src="http://1.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgTH85MjcXI/AAAAAAAAA5E/Ld-lAJ1C3Q4/s400/hollywoodhotel.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333607707673063794" style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px; " /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;2. Nie mogłem się powstrzymać ;-)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgTH01BWixI/AAAAAAAAA48/aAtei1lxpWQ/s1600-h/hollywood_car.jpg"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;img src="http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgTH01BWixI/AAAAAAAAA48/aAtei1lxpWQ/s400/hollywood_car.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333607569113385746" style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px; " /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Dla zachowania porządku, dzień po dniu z naszej wyprawy do Las Vegas.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;pa!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-8399847425334231820?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/8399847425334231820/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/05/dzien-5-hollywood-highland.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/8399847425334231820'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/8399847425334231820'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/05/dzien-5-hollywood-highland.html' title='Dzień 5 - Hollywood Highland'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgTH85MjcXI/AAAAAAAAA5E/Ld-lAJ1C3Q4/s72-c/hollywoodhotel.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-4537210617277770407</id><published>2009-05-08T19:43:00.000-07:00</published><updated>2009-05-08T20:52:30.877-07:00</updated><title type='text'>Dzień 4 - Red rock, Hoover Dam.</title><content type='html'>uf. 7.30 rano i nareszcie wypadamy z tego gwaru, świateł i oparów. Jedziemy zerknać z bliska do centrum sennych marzeń, czyli tzw. Strip, gdzie są zlokalizowane wszystkie znane kasyna.&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Tam jest dosłownie wszystko, co potrzebne żeby człowiek stał w pełnym osłupieniu. Każde kasyno przyciąga klientów, jak tylko się da: są pokazy, gwiazdy, mega projekcje, akwaria, lwy z mikrofonami przy pyskach, żeby dołożyć nieco wrażeń na poziomie dolby s. Tylko patrzeć, jak będą organizować wyloty na księżyc dla klientów. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Przechodząc od kasyna, do kasyna widać ludzi, którzy jeszcze nie skończyli grać...My jemy śniadanko w piramidzie ze szkła (kasyno Luxor) - to był najdroższy omlet, jaki jadłem w życiu ;)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;W dużym skrócie:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgTxW04igfI/AAAAAAAAA6c/pg_eEmKQP1U/s1600-h/luxor_1.jpg"&gt;&lt;img src="http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgTxW04igfI/AAAAAAAAA6c/pg_eEmKQP1U/s400/luxor_1.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333653233168712178" style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgTxd5pFSnI/AAAAAAAAA6k/r0xZ6RSs_hY/s1600-h/luxor_2.jpg"&gt;&lt;img src="http://3.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgTxd5pFSnI/AAAAAAAAA6k/r0xZ6RSs_hY/s400/luxor_2.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333653354705144434" style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgTxie_8JSI/AAAAAAAAA6s/QVemN22mYVc/s1600-h/luxor_3.jpg"&gt;&lt;img src="http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgTxie_8JSI/AAAAAAAAA6s/QVemN22mYVc/s400/luxor_3.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333653433452602658" style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgTy6OeSokI/AAAAAAAAA7E/KFcMdPoJdyY/s1600-h/vegas_casino.jpg"&gt;&lt;img src="http://1.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgTy6OeSokI/AAAAAAAAA7E/KFcMdPoJdyY/s400/vegas_casino.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333654940844991042" style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgT0FpoKbqI/AAAAAAAAA7c/kg89O0Wlk0U/s1600-h/vegas_casions_statue.jpg"&gt;&lt;img src="http://3.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgT0FpoKbqI/AAAAAAAAA7c/kg89O0Wlk0U/s400/vegas_casions_statue.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333656236624342690" style="cursor: pointer; width: 300px; height: 400px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgTylcm9G3I/AAAAAAAAA60/0NgyFQLht9c/s1600-h/vegas_casions1.jpg"&gt;&lt;img src="http://1.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgTylcm9G3I/AAAAAAAAA60/0NgyFQLht9c/s400/vegas_casions1.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333654583862172530" style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgTz28hUh7I/AAAAAAAAA7U/5Gviern8vo8/s1600-h/vegas_casions4.jpg"&gt;&lt;img src="http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgTz28hUh7I/AAAAAAAAA7U/5Gviern8vo8/s400/vegas_casions4.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333655983997880242" style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ok. 12.00 wyjeżdżamy w kierunku Parku Krajobrazowego, gdzie mamy plan odwiedzić słynne, czerwone skały i dalej znaną z wielu produkcji filmowych tamę Hoover Dam. Jest potworny upał - ponad 100 st. F. W końcu poza skałami, dookoła jest tylko pustynia. Dach w aucie zamknięty, a po nawet krótkim postoju nie da się złapać dobrze kierownicy. Wcześniej zakupiliśmy termoizolacyjny pojemnik, wrzuciliśmy lód i zapasy wody.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wszystko robi na mnie niesamowite wrażenie. Sam nie wiem, w którą stronę skierować aparat. Widoki zupełnie nieziemskie, tylko ten lazur nad głową przypomina, że jest tlen ;)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Sama droga do Red Rock jest niesamowita. Na miejscu przepiękne skały, tak w kolorze, jak i w kształcie. Odjazd i cisza. Cisza, do której się przyzwyczajam po LV.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgT3fhiWOqI/AAAAAAAAA70/RsN6LJKnmB0/s1600-h/redrock2.jpg"&gt;&lt;img src="http://3.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgT3fhiWOqI/AAAAAAAAA70/RsN6LJKnmB0/s400/redrock2.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333659979663948450" style="cursor: pointer; width: 300px; height: 400px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Maniek, na wzór mistrza kung-fu. Pełna kontemplacja.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgT3ZuoU8vI/AAAAAAAAA7s/eEwm3gic5js/s1600-h/redrock_maniek.jpg"&gt;&lt;img src="http://1.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgT3ZuoU8vI/AAAAAAAAA7s/eEwm3gic5js/s400/redrock_maniek.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333659880099476210" style="cursor: pointer; width: 300px; height: 400px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgT3RlsAnYI/AAAAAAAAA7k/utDoLgXRTPw/s1600-h/redrock_1.jpg"&gt;&lt;img src="http://1.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgT3RlsAnYI/AAAAAAAAA7k/utDoLgXRTPw/s400/redrock_1.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333659740260048258" style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Kawałek wracamy tą samą drogą i dalej na Hoover Dam. Ciesze się, jak małe dziecko. Po drodze mijamy jezioro (na tle kamieni i skał jego jego turkus i odcienie błękitu przygniatają). Tutaj mała negocjacja - Maniek koniecznie chce motorówkę, a ja wiem, że kiepsko z czasem. W sumie to nawet pojechaliśmy na przystań - na szczęście bezskutecznie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgT57QwyiKI/AAAAAAAAA78/iNqo6EOqhao/s1600-h/hooverdam1.jpg"&gt;&lt;img src="http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgT57QwyiKI/AAAAAAAAA78/iNqo6EOqhao/s400/hooverdam1.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333662655220713634" style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Hoover Dam - zwariowałem. Zupełnie nie wiem co napisać. Na pewno wiem jedno - ten obraz zostanie ze mną na zawsze i dla niego choćby warto tam pojechać. Przygniatająca potęga ludzkich możliwości, a wszystko w odjechanej scenerii.  &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Na miarę możliwości aparatu w telefonie:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgT6O_FNP5I/AAAAAAAAA8M/u8O6WHdK4Hc/s1600-h/hooverdam3.jpg"&gt;&lt;img src="http://3.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgT6O_FNP5I/AAAAAAAAA8M/u8O6WHdK4Hc/s400/hooverdam3.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333662994071895954" style="cursor: pointer; width: 300px; height: 400px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgT6U7V3MOI/AAAAAAAAA8U/hIjz1jhfGmU/s1600-h/hooverdam5.jpg"&gt;&lt;img src="http://1.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgT6U7V3MOI/AAAAAAAAA8U/hIjz1jhfGmU/s400/hooverdam5.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333663096147226850" style="cursor: pointer; width: 400px; height: 145px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgT6F3n0pvI/AAAAAAAAA8E/FD4O7PciHhk/s1600-h/hooverdam2pano.jpg"&gt;&lt;img src="http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgT6F3n0pvI/AAAAAAAAA8E/FD4O7PciHhk/s400/hooverdam2pano.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333662837450778354" style="cursor: pointer; width: 400px; height: 101px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;a to wszystko wybudowane zaledwie w 4 lata: 1931-1935. Imponujące.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Dalej zajeżdżamy jeszcze raz do Loews Lake, a tam podejmujemy wyzwanie powrotu tego samego dnia do LA. Nic dodać, nic ująć - normalni nie jesteśmy. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Grubo ponad 300 mil. W miarę wyjeżdżania z obszaru pustyni (Mojave Desert) zaczyna spadać temperatura. Po niespełna 5 godzinach jazdy jesteśmy ponowanie w Long Beach i szukamy noclegu. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Mustang się spisał, chociaż należy to powiedzieć - ten samochód powinien być jedynie w wersji GT. Nasz egzemplarz więcej mruczy, niż jedzie ;)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgT8l2oYaQI/AAAAAAAAA8c/geigue4uCA0/s1600-h/lagunabeachend.jpg"&gt;&lt;img src="http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgT8l2oYaQI/AAAAAAAAA8c/geigue4uCA0/s400/lagunabeachend.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333665585963755778" style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Po tych 2 dniach w LV, tutaj wydaje się być wieczorem naprawdę zimno ;) Już chyba bardziej nie można być zmęczonym. Podejmujemy decyzję, że kolejny (5 dzień) spędzimy już w okolicy sobotniego seminarium na 100% odpoczynku. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-4537210617277770407?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/4537210617277770407/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/05/dzien-4-red-rock-hoover-dam.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/4537210617277770407'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/4537210617277770407'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/05/dzien-4-red-rock-hoover-dam.html' title='Dzień 4 - Red rock, Hoover Dam.'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgTxW04igfI/AAAAAAAAA6c/pg_eEmKQP1U/s72-c/luxor_1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-8310360386234937761</id><published>2009-05-08T17:09:00.000-07:00</published><updated>2009-05-08T20:13:53.546-07:00</updated><title type='text'>Dzień 3: Viva Las Vegas!</title><content type='html'>no to jazda. Jest dzień 5, ale wracam do dwóch poprzednich. &lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Po 7 rano wyjeżdżamy z Long Beach w kierunku LAS VEGAS. Średnio wyspani i po śniadaniu, które u nas przypomina bardziej deser: gofry z syropem klonowym, kawa i dżem. Jezu, a tyle czekałem na śniadanie...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Hasło z podróży i kolejnych spotkań z tubylcami: "It's exciting!"&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Już wcześniej zaplanowaliśmy, że w drodze do LV będziemy szukać outletów, w których zrobimy zakupy dla naszych najbliższych. No ja kilka prezentów dla Agi i Amelki, a Mariusz z gotową i gęsto zapisaną listą do zrealizowania. On jest już 3 raz w tych rejonach i zebrał konkretną listę "wartokupnych" przedmiotów - wariat.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jakieś 100 mil przed LV odwiedzamy pierwszy. Oczywiście w samym LV będą kolejne, ale to temat czysto techniczny. Jednak wizyty w tych miejscach, utwierdzają mnie w przekonaniu, jak fenomenalnie można sprzedawać i jak szalenie otwarci i serdeczni są Amerykanie w tych rejonach.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Przykład: wchodzimy do sklepu znanej marki. Oglądamy, nic nie kupujemy, a przy wyjściu szalenie uśmiechnięta pani mówi: Dziękuję chłopcy i wszystkiego najlepszego. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wchodzę do kolejnego i pada pytanie od sprzedawcy: skąd jesteście chłopaki? Odpowiadam: z polski. A na to sprzedawca: oh! it's exciting! No jakież to słodkie...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Cholera! oni są ciągle uśmiechnięci, kłaniają się obcym ludziom, zawsze i wszędzie życzą Ci wszystkiego najlepszego. Sam nie wiem, może to spisek ;-)))))) Jak ja chciałbym, żeby w moim kraju ludzie zarazili się takim podejściem.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;ps. to samo z jeżdżeniem. Proste reguły i wszystko działa. Np.: na skrzyżowaniach równorzędnych ze znakiem stop, pierwszeństwo ma zawsze ten, który pierwszy dotarł do ów skrzyżowania. A co najdziwniesze, działa i zawsze każdy wie, który będzie następny...niesamowite. Do tego jeszcze uśmiech i często pozdrowienie. Jezu, co z nimi się dzieje ;-)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jakieś 80 mil przed LV mamy przedsmak tego, co nas czeka. Casino i kolejny outlet, z własnym wesołym miasteczkiem, hotelem i czort wie z czym jeszcze. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgTOtrkxI9I/AAAAAAAAA5M/uJJSe1J333A/s1600-h/vegas4.jpg"&gt;&lt;img src="http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgTOtrkxI9I/AAAAAAAAA5M/uJJSe1J333A/s400/vegas4.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333615142899885010" style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Oczywiście jest też coś specjalnie dla mnie:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgTO6FoR3QI/AAAAAAAAA5U/VHPMSCxIXc4/s1600-h/vegas3.jpg"&gt;&lt;img src="http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgTO6FoR3QI/AAAAAAAAA5U/VHPMSCxIXc4/s400/vegas3.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333615356052364546" style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Po drodze przepiękne amerykańskie ciężarówki i co jakiś czas kolejne symbole "the american way of life", ot:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgTP0sdtPbI/AAAAAAAAA5c/bwBrFLQ0wBs/s1600-h/vegas0.jpg"&gt;&lt;img src="http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgTP0sdtPbI/AAAAAAAAA5c/bwBrFLQ0wBs/s400/vegas0.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333616362909416882" style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ta zółta pani poniżej, to był przedsmak - chwilę później przejechało 7 podobnych, z tą różnicą, że w różnych kolorach i modelach. Szaleństwo!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgTP7iC_ibI/AAAAAAAAA5k/1l_FcvvADyY/s1600-h/vegas5.jpg"&gt;&lt;img src="http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgTP7iC_ibI/AAAAAAAAA5k/1l_FcvvADyY/s400/vegas5.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333616480372099506" style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;O! a amerykanie, jak się wybierają na wakacje kamperem, to żeby im się nie nudziło doczepiają sobie pick-upa, tak żeby mieć coś jeszcze poza: rowerami, telewizorami, kosiarką, konikiem, anteną satelitarną, skuterem wodnym...szczerze: bomba!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgTRGPOtOFI/AAAAAAAAA50/Sw5giu-H2Aw/s1600-h/vegas2.jpg"&gt;&lt;img src="http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgTRGPOtOFI/AAAAAAAAA50/Sw5giu-H2Aw/s400/vegas2.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333617763811145810" style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;ps. specjalne urządzenie umożliwia holowanie samochodu ze skrzynią automatyczną. Leniuchy!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Po ok. 5 godzinach jazdy wjeżdżamy do LV - VIVA! Coś niesamowitego, jak z lekkiej pustynnej mgiełki, z krajobrazu przypominającego bardziej marsa, wyłania się w tej chwili już ponad milonowa aglomeracja. I pomyśleć, że w latach 70'tych XIX w. nie było tam jeszcze nic. A dzisiaj: ponad mln. osób, ponad 100 tys. ślubów dziennie i kilkadziesiąt mln. $ przepływających każdego dnia przez kasyna. Miasta w mieście, złoto, szkło, fontanny, palmy, lwy, tropiki i ogrom przepływających z miejsca na miejsce ludzi. Co mocniejsi właściciele większej ilości kasyn, w trosce o kondycje klientów wybudowali kolejkę nadziemną, która przemieszcza spragnionych łatwej i dużej kasy.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;1 dnia zrobiliśmy szybką przelotkę przed Strip (główny trakt pomiędzy kasynami) i dalej kilka mil  do Loews Lake (Henderson), oazy spokoju na przedmieściach LV. Takie miasteczko hotelowe, w którym Mariusz w zeszłym roku spędził ponad 1 m-c na szkoleniach trenerskich. Cel: złapać oddech, zarezerwować hotel w LV na noc i..zobaczyć ;-)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A tak tam było:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgTpRLpFngI/AAAAAAAAA58/0dLbtgHpiAM/s1600-h/loevslake2.jpg"&gt;&lt;img src="http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgTpRLpFngI/AAAAAAAAA58/0dLbtgHpiAM/s400/loevslake2.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333644340105682434" style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;i oczywiście dodatkowa atrakcja dla maniaka Olka ;-)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgTpZkrtQTI/AAAAAAAAA6E/CikvS_eEyMM/s1600-h/loevslake1.jpg"&gt;&lt;img src="http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgTpZkrtQTI/AAAAAAAAA6E/CikvS_eEyMM/s400/loevslake1.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333644484266508594" style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Mamy nocleg - śpimy w jednym z kasyn w samym LV :D Po zalogowaniu w hotelu, spędzamy jeszcze 2 godziny na obcowaniu z systemem wzbudzania emocji i roztaczania wizji Ciebie, jako zwycięzcy. Wszystko jest perfekcyjnie zaprojektowane po to, żebyś się zatracił i wydał jak najwięcej...nigdzie nie ma zegarków, nawet przy recepcji hotelowej. Ja zaraz po tym, jak wygrałem 4$ wsadzając 1, przegrałem łącznie 30 ;-) Nic się nie stało - taki był cel. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jeśli chodzi o mnie, to powiem tak: warto tam być i zobaczyć to wszystko. Co ludzie potrafią dzisiaj zrobić, napędzeni maszyną zysków. Mnie wystarczy. Głośno, wszędzie dym papierosowy miesza się z perfumami ludzi i zapachem, zwieńczającym kilkugodzinne emocjonalne upadki i wzloty grających...i te wrzaski raz na jakiś czas, jakiegoś szczęśliwca, który wygrał...a może on w ogóle nie grał ;) &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Niżej nasz hotel i mieszczące się w nim kasyno. Inaczej: kasyno, a na wyposażeniu hotel ;-)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgTr49Od_LI/AAAAAAAAA6M/2fiSA3sY-SQ/s1600-h/vegas9.jpg"&gt;&lt;img src="http://3.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgTr49Od_LI/AAAAAAAAA6M/2fiSA3sY-SQ/s400/vegas9.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333647222453959858" style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgTsD4zDuwI/AAAAAAAAA6U/CTVnuRbcgX0/s1600-h/vegas_casino.jpg"&gt;&lt;img src="http://1.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgTsD4zDuwI/AAAAAAAAA6U/CTVnuRbcgX0/s400/vegas_casino.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333647410243812098" style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Co ciekawe, to najtańszy nocleg podczas całej podróży ;-) Tak się robi biznes ;-)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-8310360386234937761?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/8310360386234937761/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/05/dzien-3-viva-las-vegas.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/8310360386234937761'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/8310360386234937761'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/05/dzien-3-viva-las-vegas.html' title='Dzień 3: Viva Las Vegas!'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgTOtrkxI9I/AAAAAAAAA5M/uJJSe1J333A/s72-c/vegas4.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-1415011446149400237</id><published>2009-05-05T22:06:00.000-07:00</published><updated>2009-05-08T20:58:11.972-07:00</updated><title type='text'>Dzień 2 w LA, USA.</title><content type='html'>Czołem!&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;no to mamy za sobą kolejny dzień wrażeń, "małego" człowieka z europy, (czyt. Polski).&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Rano, jakieś 4 godziny po tym, jak wstaliśmy, wyprzedziliśmy umowionego człowieka z wypożyczalni - pieszo ;-) W ramach porannego rozruszania ciała, przeszliśmy niema 7 mil w czasie krótszym niż godzina. Ja się cieszę, moje nogi właśnie się mszczą.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Napaleni na odbiór mustasia, szybkim tempem przemierzyliśmy dzielnicę gringo - drugi raz tego nie zrobię, a już na pewno nie wieczorem. Spacer już w połwie odwdzięczył się nagrodą, zwłaszcza dla motofanów - piękny, absolutnie matowy (bardzo tu modne malowanie, poza rycząco-pierdzącym tłumikiem i wielkimi chromowanymi felgami) lowrider - czad. Sam oceń:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgEdPZsKSXI/AAAAAAAAA3s/3smd0ilUJb8/s1600-h/la8.jpg"&gt;&lt;img src="http://3.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgEdPZsKSXI/AAAAAAAAA3s/3smd0ilUJb8/s400/la8.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5332575584214731122" style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Po drodze jeszcze parę fajnych miejscówek, takich jak  ta np:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgEfOFFCrII/AAAAAAAAA30/8qrgl5-ic1g/s1600-h/la6.jpg"&gt;&lt;img src="http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgEfOFFCrII/AAAAAAAAA30/8qrgl5-ic1g/s400/la6.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5332577760525331586" style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Kolejny przystanek wypożyczalnia i niestety malusi problem - pan nie chce nam dać auta, ponieważ nie potrafi przeczytać szczegółów z prawa jazdy. Ot, zwyczajnie nie zna polskiego. Od tego Mustanga zaczeła się w ogóle nasza wizja wyjazdu, a tu Pan z liścia i już. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ha! Nie ma mowy, google maps i mamy najbliższą, kolejną wypożyczalnie. Tam z pełnym uśmiechem na twarzy przetrząsają 3 inne placówki, żeby znaleźć nam Mustanaga, koniecznie bez dachu. Full profeska - you're welcom guys and drive safety! Piękne to jest. No i jest, niemal prosto z fabryki, jeszcze ofoliowany - cud, miód i orzeszki. Proszę:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgEgGTiOVVI/AAAAAAAAA38/RqZ8RIdzqDc/s1600-h/la19.jpg"&gt;&lt;img src="http://3.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgEgGTiOVVI/AAAAAAAAA38/RqZ8RIdzqDc/s400/la19.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5332578726478501202" style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Na zdjęciu powyżej jesteśmy na parkingu, tuż przed Universal Studio City. Dotarliśmy do wspominanego już pierwszego dnia, świata dziecięcych marzeń. To m.in. tutaj powstają wszystkie mega produkcje. Mnóstwo ludzi, pełno szczęśliwych dzieciaków, które od rana do wieczora obcują ze wszystkim postaciami, które na co dzień rozbawiają je w kinach i telewizorach. Szkoda, że nie ma tutaj mojej malutkiej Amelki...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgTCOdEKxKI/AAAAAAAAA4s/wcV-7s6IBd4/s1600-h/la_universal.jpg"&gt;&lt;img src="http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgTCOdEKxKI/AAAAAAAAA4s/wcV-7s6IBd4/s400/la_universal.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333601412289578146" style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgTCycbT4pI/AAAAAAAAA40/OvSkrVbt0MQ/s1600-h/la_uni1.jpg"&gt;&lt;img src="http://3.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgTCycbT4pI/AAAAAAAAA40/OvSkrVbt0MQ/s400/la_uni1.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333602030593499794" style="cursor: pointer; width: 300px; height: 400px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Hop, siup - mapka i w drogę po walizy, a dalej już do Highland Hollywood, w miarę możliwości jak najbliżej słynnych zdobień zbocza. To miejsce kojarzą chyba wszyscy:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgEg-tBH8NI/AAAAAAAAA4M/13WPliAIVM8/s1600-h/la13.jpg"&gt;&lt;img src="http://1.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgEg-tBH8NI/AAAAAAAAA4M/13WPliAIVM8/s400/la13.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5332579695391666386" style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgEg0Yx7o6I/AAAAAAAAA4E/Z95mpyCfP68/s1600-h/la12.jpg"&gt;&lt;img src="http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgEg0Yx7o6I/AAAAAAAAA4E/Z95mpyCfP68/s400/la12.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5332579518160544674" style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;W/w zdjęcia prezentują Mańka i mnie na kolejnym pod. Pełna symbolika ;-)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Niżej piękne popołudnie w drodze przez Beverlyhills do Santa Monica Beach. To, jak sobie żyją ludzie w Bevelry H., to jak tam pięknie, zielono, spokojnie, perfekcyjnie - tam trzeba być. Niżej zaledwie namiastka:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgEiU59zHMI/AAAAAAAAA4U/N2-7IQwKLOI/s1600-h/la14.jpg"&gt;&lt;img src="http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgEiU59zHMI/AAAAAAAAA4U/N2-7IQwKLOI/s400/la14.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5332581176336129218" style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Dalej plaża, obiadek w irlandzkim pubie i wio na południe, do Laguna Beach, gdzie zaplanowaliśmy zakończyć dzień.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A Long Beach...Tam na 100000000% będę spacerował z Amelką i Agą. Widok na przepiękny statek: Queen Mary, zatoczki z portami jachtowymi, cisza, piękna zieleń i zapach oceanu. Wszystko idealnie zestawione i współgrające z centrum miasta, które przylega, jakby zupełnie natutralnie zaprojektowane przez przyrodę.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;St. Monica Beach:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgEkJFGXTZI/AAAAAAAAA4c/nSnk5eFS6k4/s1600-h/la15.jpg"&gt;&lt;img src="http://3.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgEkJFGXTZI/AAAAAAAAA4c/nSnk5eFS6k4/s400/la15.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5332583172189670802" style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Long Beach - dla mnie czad...zwariowałem!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgEkbQtbsaI/AAAAAAAAA4k/lDF05nvQCOA/s1600-h/la17.jpg"&gt;&lt;img src="http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgEkbQtbsaI/AAAAAAAAA4k/lDF05nvQCOA/s400/la17.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5332583484543971746" style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Dochodzi 23 i ledwo widzę. Ok, end. Na dzisiaj koniec! Idę pracować nad wyrównaniem zakłóceń czasowych ;-) Dla nas dobrej nocki, w polsce: miłego dnia!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;pa, pa.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;aha! jutro kierunek Las Vegas :) wygram 1 000.000 $, a zainwestuję tylko 1 ;-)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-1415011446149400237?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/1415011446149400237/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/05/dzien-2-w-la-usa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/1415011446149400237'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/1415011446149400237'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/05/dzien-2-w-la-usa.html' title='Dzień 2 w LA, USA.'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgEdPZsKSXI/AAAAAAAAA3s/3smd0ilUJb8/s72-c/la8.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7676787971456685323.post-62715405647469468</id><published>2009-05-05T06:18:00.000-07:00</published><updated>2009-05-05T07:57:28.624-07:00</updated><title type='text'>Dzień 1 w Los Angeles, CA, USA.</title><content type='html'>&lt;div&gt;Ha!&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;marzyłem, marzyłem i jestem. I po to są właśnie marzenia, że mieć do czego dążyć. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;od ponad 18 godzin jesteśmy z Mańkiem vel Szubkiem w LA, konkretnie w Hollywood. Precyzując, jakieś 3,5 mili od np.: Universal Studios ;-) Nieźle..przecież tyle razy oglądałem filmy, w których wizualizacja kuli ziemskiej opleciona nazwą studia zapowiadała rozrywkę w iście amerykańskim stylu...a by the way: czujesz popcorn ;-))&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ciagłe kłopty z konfiguracją serwera poczty wychodzącej, sprowokowały mnie do założenia i odpalenia tego blog'a. I dobrze, teraz będę codziennie w miarę dostępności do sieci coś dopisywał. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pierwsze parę godzin i noc spędziliśmy w Hollywood (dolnym) w hotelu Ramada Inn. Dzielnica wyjątkowo kolorowa i w sumie to poza nami, białych ludzi nie widać ;-) Ważne, że w okolicy znalazł się z sklep z piwem, oczywiście super size. Absolutnie wskazane lekartswo na dodatkowe 9 godzin doby ;)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Póki co czołem, jest godzina 6.30, nie śpimy od 3.30 nad ranem polskiego czasu. Idziemy na śniadanie, za chwile kolejne spełnione - typowo męskie - marzenie: odbieramy z wypożyczalnie Forda Mustanga, 2008 - ohne dach! ;)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Buziaki i do zobaczenia w kolejnej relacji live from LA! Dzisiaj jedziemy do Universal Studio, Beverly Hills i na wybrzeże..także pewnie jakieś zdjęcia będą ;-)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;ps. Dziewczyny moje - tatuś kocha i tęskni.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;ps.1 tekst wyjazdowy: "alle, alle.." podłapany w przypływie totalnej radochy z absolutnego niezrozumienia załogi air france, która bez wzgledu na to, czy po francusku, czy co gorsza po angielsku mówiła w zasadzie do siebie. Ważne, że cało dowiezili nas na miejsce - Dziękujemy Ci AIR FRANCE.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;No to parę fotek z okolicy noclegu:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgBR_rNORBI/AAAAAAAAA3M/6dn5HCKpTy0/s1600-h/la1.jpg"&gt;&lt;img src="http://3.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgBR_rNORBI/AAAAAAAAA3M/6dn5HCKpTy0/s400/la1.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5332352113178461202" style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgBSFlpPFLI/AAAAAAAAA3U/ILJAS2BVq54/s1600-h/la2.jpg"&gt;&lt;img src="http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgBSFlpPFLI/AAAAAAAAA3U/ILJAS2BVq54/s400/la2.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5332352214764557490" style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgBSPdriJGI/AAAAAAAAA3c/BS9V3PG0kKM/s1600-h/la3.jpg"&gt;&lt;img src="http://2.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgBSPdriJGI/AAAAAAAAA3c/BS9V3PG0kKM/s400/la3.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5332352384425403490" style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgBSUqQzRXI/AAAAAAAAA3k/nQ9GaeqwAPo/s1600-h/la4.jpg"&gt;&lt;img src="http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgBSUqQzRXI/AAAAAAAAA3k/nQ9GaeqwAPo/s400/la4.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5332352473702286706" style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7676787971456685323-62715405647469468?l=oleksienkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/feeds/62715405647469468/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/05/dzien-1-w-los-angeles-ca-usa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/62715405647469468'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7676787971456685323/posts/default/62715405647469468'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://oleksienkiewicz.blogspot.com/2009/05/dzien-1-w-los-angeles-ca-usa.html' title='Dzień 1 w Los Angeles, CA, USA.'/><author><name>Aleksander vel Olek Sienkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08010802318760560593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/Sx0nfD6w6BI/AAAAAAAABL0/sHYHQBRwAX8/S220/olo_min.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_uMAlSM6BI90/SgBR_rNORBI/AAAAAAAAA3M/6dn5HCKpTy0/s72-c/la1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
